piątek, 16 listopada 2018

bajka kabardyńska - O smoku i sekutnicy

O smoku i sekutnicy
bajka rosyjska (kabardyńska/ przedkaukazka)
z pogranicza Europy i Azji

Stary góral miał żonę sekutnlcę. Kiedy zaczynała na niego krzyczeć swoim skrzeczącym głosem, wszyscy we wsi zamykali się po chatach, żeby tego nie słyszeć. Tak mężowi dokuczała, że czasami wolał nocować w górach, byle dalej od nieznośnej baby. Kiedyś ten góral napotkał w wąwozie jamę. Z początku myślał, że jest niewielka, bo wejście miała wąskie. Ale kiedy zajrzał, to się przekonał, że dna nie widać, a jama jest wielka i czarna jak pieczara. Wrócił do wsi. 
Baba zaraz go zapytała: 
— Gdzieś był? 
Opowiedz wszystko, chcę wiedzieć. Kiedy się dowiedziała o pieczarze, to pomyślała: “tam są na pewno skarby. Pójdę po nie, ale tak, żeby mąż nie wiedział. Po co miałabym się z nim dzielić". Wypytała męża dokładnie, gdzie to jest. Niby tak sobie, z ciekawości. Rano, kiedy poszedł do lasu po drwa, baba zabrała długi sznur i wymknęła się do parowu.



Odnalazła wejście do jamy, przywiązała sznur do pniaka i spuściła się po nim pod ziemię. Myślała, że będzie mogła wyjść tą samą drogą. Ale kiedy już sięgała nogami dna, sznur raptem się urwał i starucha została na dnie pieczary. Mąż szukał żony i szukał, ale jej nie znalazł. Żył sobie więc dalej sam i jakoś za nią nie tęsknił. Minął jeden tydzień, minął drugi i trzeci. Któregoś ranka szedł wąwozem młody pastuch. Śpiewał wesoło i pogwizdywał. 

Wtem usłyszał, że ktoś woła spod ziemi: 
— Ratuj, dobry człowieku! Wyciągnij mnie stąd, bo umrę, nie wytrzymam dłużej. 
Pastuch miał dobre serce. Odszukał w krzakach wejście do pieczary. 
Zawsze nosił przy sobie sznur góralskim obyczajem, więc spuścił go przez otwór i zawołał: 
— Złap się sznura i trzymaj mocno, to cię wyciągnę. 
Ciągnie góral, ciągnie, strasznie mu czegoś ciężko. Ledwo dał radę, aż się zasapał. Ale nie puszczał sznura, bo chciał poratować biedaka. Wtem patrzy: z otworu wysuwa się łapa pazurzasta, za nią druga, trzecia, czwarta... Stracił rachubę ze strachu i puścił sznur. Ale łapy dobrze się tymczasem uczepiły szczelin u wejścia z jamy wygramolił się — smok. Miał tych łap dwanaście. Odskoczył chłopak, tak sję przeląkł. Chciał uciekać. Ale smok ani myślał na niego napadać. Położył się plackiem, drżał piszczał. Wywalił trzy jęzory, łzy polały mu się trzema strumieniami. Bo miał trzy głowy, a w każdej jedno oko. 
Zdumiał się góral i pyta: 
— Co ci się stało? Czego płaczesz, strach cię obleciał w jamie? 
— Oj, człowieku, człowieku, co ty wiesz o strachu — zawył smok. — Żyłem sobie pod ziemią jak w raju, wtem spadła na mnie jakaś potwora. Anim zdążył zipnąć, a ona już mnie grzmoci po wszystkich trzech łbach. Aż mi ogień stanął w ślepiach i w każdym łbie zakręciło mi się w inną stronę.
- To musiało być przykre - pomyślał pastuch. 




A smok mówił dalej: 
— Wszystkie zapasy wiedźma mi wyżarła. Jęzor to ma bardziej jadowity niż moje trzy i tak nim trzeszczy, że o mało nie ogłuchłem. Jakem usłyszał twoje śpiewanie, zacząłem wołać ratunku. Dziękuję ci, żeś mnie wybawił. O co mnie poprosisz, to dla ciebie zrobię, taki ci jestem wdzięczny, człowieku. 
Pożegnali się i smok popełznął w dolinę. Pastuch chciał iść dalej w swoją drogę, wtem baba, co została w jamie, zaczęła skrzeczeć i wrzeszczeć, żeby ją też wyciągnął. Pastuch już miał jej spuścić sznur, ale pomyślał sobie: “Po co ją będę ratował, kiedy jest taka zła, że nawet smok nie dał jej rady? Niech siedzi pod ziemią i nikomu nie dokucza". 
Poszedł więc w dolinę, do swojej wioski. Tymczasem smokowi zachciało się pić. Położył się w poprzek najbliższego strumienia i poty chłeptał z niego wodę trzema paszczami, aż wypił wszystko. Z tego strumienia brali wodę mieszkańcy wioski, w której mieszkał pastuch, co wyratował smoka.
 Przybiegli więc do niego i mówią:
— Na coś ty wyciągnął z jamy tego potwora? Wyżłopał nam całą wodę, a jak nowa przypłynie ze źródła, to on ją znów wypije. Tyś go wypuścił, to teraz znajdź na niego radę. Rozłożył się pod samą wsią, gotów nam dzieci porwać. 
Pastuch poszedł do smoka i poprosił grzecznie: 
— Idź sobie stąd! 




Smok nie miał ochoty się ruszać. Miał tyle wody w brzuchu, a chciało mu się jeszcze pić. Ale poznał pastucha i przypomniał sobie, że mu obiecał zrobić, o co go tamten poprosi. Więc dźwignął się i popełznął do innego strumienia. 
Przy drugim strumieniu też była wieś i mieszkańcy zaraz przybiegli do pastucha: 
— Kiedy masz sposób na smoka, to go przepędź i od nas. 





Smok ustąpił znowu. Ale powiedział, że to ostatni raz. Rozłożył się nad trzecim strumieniem, napił się, zakąsił baranem z pastwiska i znów położył się nad wodą. Tymczasem sckutnicy sprzykrzyło się samej w jamie, bo nie miała na kogo wrzeszczeć ani kogo grzmocić. Najgorzej była zła na smoka, że potrafił wyleźć, a ją zostawił. Poty się wspinała, poty drapała się po skale, aż wygramoliła się z jamy. Nie spoczęła ani chwili, tylko pobiegła szukać smoka, żeby się na nim zemścić.

A tu właśnie przyszli do pastucha górale z trzeciej wsi i proszą: 
— Przepędziłeś smoka dwa razy, przepędź go jeszcze trzeci raz. 
Co tu począć? Myśli pastuch i myśli, nic nie może wymyślić. Przecież smok powiedział, że się już więcej nie ruszy. Wtem patrzą górale: z wąwozu wypada jakaś wiedźma i pędzi w dolinę, aż jej kiecki fruwają, aż jej się kamienie sypią spod nóg. Potyka się, a wrzeszczy, a przeklina aż strach! Pastuch poznał ją z daleka i pobiegł co prędzej do smoka. 
Ale smok jak nie huknie: 
— Jużeś tu znowu? Znów mi przeszkadzasz pić? Powiedziałem ci przecież, że więcej nie ustąpię! 
— Nie krzycz na mnie, przyjacielu — zawołał pastuch. — Przyszedłem tylko powiedzieć ci, smoku, że stara czarownica wylazła z jamy i szuka ciebie. 




Pastuch nie zdążył jeszcze ust zamknąć po tych słowach, a już smok się zerwał. Rozwinął skrzydła, odbił się od ziemi dwunastoma łapami i uleciał za góry. Ale jędza zdążyła go dostrzec, więc pobiegła za nim wymachując wieściami.

Igor Olejnikow


Nikt się nie dowiedział, co się z nimi stało. Nie wrócili już nigdy — ani baba sekutnica, ani smok.

Opracowanie: Maria Niklewiczowa ze zbiorku: "Bajarka opowiada".
Ilustracje: ze smokiem Inga Moore - Ilustracje na mojej stronie, nie są oryginalnymi grafikami do tej bajki. Zostały przeze mnie dobrane przypadkowo.
Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: Alfabetyczny spis treści wszystkich bajek, a także inne bajki europejskie i inne bajki azjatyckie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Osobom spamującym, próbującym reklamować w komentarzach inne strony- podziękuję i ich komentarze będą usuwane.
Pozostałym, bardzo dziękuję za wyrażenie swojej opinii i zapraszam ponownie:)