środa, 1 stycznia 2020

O misiu Fąfeluszki i pszczole w jego uszku - bajka polska na kliszy do rzutnika

"O misiu Fąfeluszku i pszczole w jego uszku".
bajka polska 
(na kliszy do rzutnika)


Oto miś jest. Dodać muszę,
że ten miś - to łakomczuszek.
Ma, jak widać, krągły brzuszek,
a jak zwie się? Fąfeluszek!


Właśnie rzekły mu zajączki,
że jest w sadzie, blisko łączki,
kilka uli. W ulu przecież
mają pszczoły miód, jak wiecie...


Ach, miód! Pyszna rzecz i słodka!
Patrzy miś zza płotka,
 łyka ślinkę... Sroka radzi:
"Popróbować nie zawadzi!".



wtorek, 31 grudnia 2019

Świerszcz muzykant w pałacu mrówek - bajka na kliszy (do rzytnika)

Świerszcz muzykant w pałacu mrówek
bajka na kliszy (do rzytnika)


Gdzieś na kwietnej łące pewien świerszcz maleńki,
na skrzydlatych skrzypkach wygrywał piosenki.


W takt jego muzyki mrówki przez dzień cały,
gromadziły trawki, jagody zbierały.


Dzień za dniem upływał, wiatr melodie niesie...

Nim świerszcz się obejrzał, już nadeszła jesień
Ej, smutno świerszczowi, łąka szaty zmienia...
- Pójdę w świat, poszukam na zimę schronienia.


poniedziałek, 30 grudnia 2019

Leśne Pogotowie - bajka na kliszy (do rzutnika)

Leśne Pogotowie
bajka na kliszy 
(do rzutnika)


W starej sośnie przy dąbrowie,
czuwa "Leśne Pogotowie".


Nim nadejdą chłody, słoty,
w Pogotowiu huk roboty.


W pogotowiu jest dyżurka,
Krasnal siedzi koło biurka.


- Ach, Bóbr! Witam Pana Bobra!

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Tom Tit Tot - bajka angielska

Tom Tit Tot
bajka angielska

Dawno, dawno temu była sobie pewna kobiecina, która upiekła pięć pierożków. Kiedy wyjęła pierożki z pieca, okazało się, że trzymała je tam za długo, bo skórka zrobiła się tak twarda, że nie sposób je było jeść. 
Woła tedy swą córkę i rzecze:
- Córuś, połóż pierożki na półce i niech tak stoją przez chwilę, to jeszcze dojdą.
Mówiąc to, miała na myśli, że przyjdą do siebie, to znaczy, że skórka zmięknie.
Ale córka powiedziała sobie: „Jeżeli jeszcze mają dojść, to ja teraz te zjem”. Zrobiła tak, jak powiedziała, i zjadła wszystkie po kolei. 
Kiedy nadeszła pora kolacji, kobiecina rzecze:
- Idź i przynieś mi jeden pierożek. Na pewno musiały już dojść.
Dziewczyna poszła, rozejrzała się, ale zobaczyła tylko pusty talerz. 
Wróciła i mówi:
- Jeszcze nie doszły.
- Ani jeden? - pyta matka.
- Ani jeden.
- Dobrze, doszły czy nie doszły - rzekła matka - zjem sobie jeden na kolację.
- Ale nie będziesz mogła zjeść, jeżeli nie doszły - powiedziała dziewczyna.
- Zjem i już. Idź i przynieś najlepszy pierożek.
- Najlepszy czy najgorszy to wszystko jedno - odparła dziewczyna - bo ja zjadłam wszystkie; nie będziesz miała pierożka, dopóki chociaż jeden nie dojdzie.
Wtedy kobieta przysunęła do drzwi swój kołowrotek i zaczęła prząść i śpiewać:

Moja córka zjadła pięć pierożków.
Pięć pierożków zjadła, niecnota, naraz!

Drogą przejeżdżał król i usłyszał jej śpiew, ale nie zrozumiał słów, zatrzymał się więc i spytał:
- O czym śpiewałaś, dobra kobieto?
Kobiecina wstydziła się powtórzyć królowi to, co zrobiła jej córka, więc zamiast tego zaśpiewała:

Moja córka uprzędła pięć motków lnu.
Pięć motków lnu uprzędła jak nic!


Ilustracja: Arthur Racham

- Wielkie nieba! - wykrzyknął król. - Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tyle uprządł w jeden dzień. - Słuchaj - dodał po chwili - szukam żony i ożenię się z twoją córką. Ale uważaj - przez jedenaście miesięcy w roku będzie jadła, co tylko zechce, będzie nosiła suknie, jakie tylko jej się spodobają, będzie miała towarzystwo, jakiego tylko zapragnie, ale przez ostatni miesiąc roku będzie musiała uprząść codziennie pięć motków lnu, a jeżeli tego nie zrobi, to ją wypędzę.

- Dobrze - powiedziała kobiecina; pomyślała sobie, że to wspaniała partia dla jej córki.
Co do pięciu motków, będzie jeszcze mnóstwo sposobów, żeby się wykręcić, kiedy nadejdzie czas, a najprawdopodobniej król sam o tym zapomni.
Odbyło się więc wesele. Przez jedenaście miesięcy dziewczyna jadła to, co chciała, nosiła suknie, jakie jej się spodobały, i zapraszała towarzystwo, jakiego tylko zapragnęła. Lecz kiedy jedenasty miesiąc dobiegał końca, zaczęła myśleć o motkach lnu i zastanawiać się, czy on też o tym pamięta. Ale on nie mówił ani słowa, więc myślała, że zapomnał. Jednakże ostatniego dnia przedostatniego miesiąca prowadzi ją do komnaty, której nigdy przedtem nie widziała. Oprócz stołka i kołowrotka nic tam nie było.

piątek, 13 grudnia 2019

bajka duńska - Rzecz całkiem pewna - Hans Christian Andersen

Rzecz całkiem pewna 
bajka duńska


– Straszliwa to historia! - powiedziała kura, zamieszkała na przeciwległym krańcu wsi 
- Straszliwa rzecz zdarzyła się w jednym z kurników. Nie mogłabym zasnąć w nocy sama. Na szczęście jest nas spora gromadka! 


Potem opowiedziała wszystko co wiedziała - innym kurom z wrażenia wstawały pióra. 
A kogutowi opadał grzebień. 
Było to tak: 
O zachodzie słońca kury przygotowywały się do snu. Była wśród nich pewna biała, krótkonoga i wielce szanowana kura. Zawsze znosiła jaja jak należy i zachowywała się bardzo poprawnie. Zająwszy swój szczebel, musnęła dziobem ogon tracąc przy tym jedno pióro. 
– Nic nie szkodzi! - zażartowała - Im bardziej się pierzę, tym jestem piękniejsza! 
Po czym smacznie zasnęła, podobnie jak większość kur w kurniku. Jedna z kurek nie mogła jednak zasnąć. 


Ruszyła się raz i drugi na swojej grzędzie, w końcu szepnęła do sąsiadki: 
– Słyszałaś, co tu powiedziano? Nie powtórzę tego oczywiście, ale jedna z naszych koleżanek wyskubuje sobie pióra, żeby być piękniejszą. Nasz kogut powinien nią wzgardzić!

piątek, 6 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 31: - "Upominki z lasu".

" Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie trzydzieste pierwsze
"Upominki z lasu."

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Miś spotkał w lesie Sarenkę.
- Wracam do domu - powiedział - Ale nie mogę przecież wracać do dzieci z pustymi łapkami... Chciałbym przynieś Jackowi i Zosi jakiś podarunek ze swej wędrówki.
- Zaraz ci coś dam dla Zosi - powiedziała Sarenka - Powiem też innym leśnym mieszkańcom, żeby przynieśli upominki.


Skoczyła Sarenka w krzaki. A iś usiadł na sosnowej kłodzie i czeka. Za chwilę Sarenka wróciła. A tuż za nią przyfrunął Dzięcioł w czerwonym berecie. Wiewiórka zamachała rudą kitą.

- Weż to od nas, Misiu - wołają zwierzęta - i zanieś dzieciom.
- Jakie piękne leśne dary - cieszy się Miś - Korale z jarzębiny - to od zgrabnej Sarenki. Kawałek odłupanej kory - w sam raz dobry na łódeczkę- to dar od Dzięcioła. A spory woreczek leszczynowych orzechów - od Wiewiórki.
- Teraz mogę już iść do domu - powiedział zadowolony Miś - Mam pełną torbę podarków. Chodźmy, Świerszczyku!

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 30: - "Mały muzykant".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie trzydzieste
" Mały muzykant." 

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Idzie Miś polną dróżką. Po obu stronach zieleni się młode żytko.
- Świr, świr! Świr, świr! - słychać cichą muzykę.
"Kto to gra tak ładnie? - myśli Miś - Chciałbym zobaczyć tego muzykanta." Pochylił się Miś nad trawkami.
- Pokaż się, panie muzykancie! - zawołał.
Granie ucichło. Ale co to? Spod liścia wyskoczył polny Świerszczyk.
- Nie widziałeś tu muzykanta? - spytał Miś.
- To ja grałem ... - odpowiedział skromnie Świerszczyk.
- Ty? - zdziwił się Miś - Niemożliwe. Jesteś przecież malutki...
Wtedy Świerszczyk wyjął skrzypeczki i zagrał od ucha. Miś nie może się nadziwić. Klaszcze w łapki z radości.


A Świerszczyk mówi:
- Czas skończyć granie. Muszę poszukać ciepłego kąta na zimę.
- Chodź ze mną - radzi mu Miś - będziesz mieszkał u Jacka i Zosi i będziesz tam grał przez całą zimę.
- Zgoda! - zawołał Świerszczyk wesoło.

Autor: Czesław Janczarski
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku.

czwartek, 5 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 24: - Miś wyrusza na wędrówkę".

" Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste czwarte
"Miś wyrusza na wędrówkę".

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

- Pójdę na wędrówkę - postanowił Miś - Zanim dzieci przyjadą z nad morza - wrócę.
Spakował plecak i wyruszył w drogę. Idzie polną ścieżką. Doszedł do łączki. A tam spod kępy traw tryska chłodne, czyste źródełko. Umoczył Miś łapkę w wodzie i zwilżył wodą nosek.
- Uff, jak gorąco!
Idzie Miś dalej. Patrzy: w prosie stoi Strach
- Misiu kochany - prosi Strach - wyręcz mnie na chwilkę. Postój tu w prosie i odpędzaj wróble. Skoczę do źródełka. Pić mi się chcę, taki dziś upał!
- Dobrze - zgodził się Miś.


Strach pobiegł do źródełka. Wróble od razu zobaczyły, że Stracha już nie ma.
-Ćwir, ćwir! Wcale się ciebie, Misiu, nie boimy! - lecą wróble do prosa całą gromadą.
Miś macha łapkami, podskakuje. Aż się zasapał, biedaczysko.

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 


Obejrz bajkę pdt: Miś Uszatek - wycieczka

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 21: - "Echo".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste pierwsze
"Echo."  

Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.


Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Przed wieczorem przybiegł do Uszatka zdyszany Kogucik.
– Zginął Zajączek! Nie widziałem go od rana! – powiedział.

Zmartwił się Miś.
Wyszedł na drogę i zawołał:
– Zajączku! Zajączku!
Z lasu odpowiedział mu jakiś głos:
– ...ączku... ączku...
Zdziwił się Miś bardzo i jeszcze raz zawołał:
– Czy jesteś w lesie?
– ...esie! – odpowiedział ten sam głos
Pobiegł Miś co tchu w stronę tego głosu. Na skraju lasu, przy brzozowym pniu, siedział dziwny chłopczyk. Miał zieloną czapeczkę i zielone obcisłe ubranko.
– Kto ty jesteś? – spytał Uszatek.
– Echo – odpowiedział chłopczyk
– To ty mi odpowiadałeś „ączku” i „esie”
- Tak.
Podrapał się Miś w opuszczone uszko: "To jakieś dziwne sprawy" - pomyślał.
A głośno powiedział:
- A może wiesz, gdzie jest Zajączek?
- Tak. Śpi pod krzakiem jałowca.


Zajrzał Miś pod krzak jałowca. Obudził śpiącego tam Zajączka. Potem pobiegli obaj szybko pod brzozę. Ale echa tam już nie było.

Na próżno wołali: nikt nie odpowiadał.
- Pewnie ci się to przyśniło, Uszatku! - śmiał się Zajączek.
- Ale skądże! - zaperzył się Miś. - To przecież ty spałeś, a nie ja!

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 22: - "Na księżycu".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste drugie
"Na księżycu".

Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.


Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!

– Jaka pyszna zabawa! – wołał Uszatek, ciągnąc latawiec na sznurku.
Wiatr trzepotał latawcem.
– Trzymaj mocno – doradzał Zajączek. – Zaraz wiatr ci wyrwie sznurek z łapki!
– A może latawiec pociągnie ciebie do góry? – niepokoił się Kruczek.
– Niech pociągnie! – wołał zuchowato niedźwiadek. – Polecę jak rakieta na księżyc. Potem opowiem wam o swojej podróży. Jeszcze żaden miś nie był na księżycu. Ja będę pierwszy!


Bawił się Miś bardzo długo. Zmęczył się i usnął na trawie. Przez sen poruszał jeszcze łapką, jakby pociągał za sznurek latawca.
I przyśniło się Misiowi, że latawiec naprawdę porwał go do góry. Wzbił się niedźwiadek wysoko, ponad chmury, i wylądował na księżycu. Usiadł okrakiem na księżycowym rogalu.
A stamtąd ziemia jest taka malutka! Kruczek, Zajączek i Kogucik wyglądali jak mróweczki… „Ach, jak ja do nich wrócę? – pomyślał Miś i otarł łapką łzy. – Chyba skoczę…”
Zamknął więc oczy, skoczył i… obudził się.
– Gdzie ja jestem? Gdzie ja jestem?! – zawołał, bo zdawało mu się, że jeszcze śni.
Nad Misiem stała trójka przyjaciół.


Zajączek powiedział:
– Jesteś z nami na łące. Spałeś i płakałeś przez sen!
– To ja nie spadłem z księżyca? – powiedział zawstydzony niedźwiadek. – A szkoda…

Autor: Czesław Janczarski
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

środa, 4 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 23: - "List do dzieci"

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste trzecie
"List do Dzieci"

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Jacek i Zosia pojechali nad morze. Bawią się tam w piasku. Opalają się na słońcu. Miś został w domu. Tęskini za dziećmi. Postanowił więc napisać do dzieci list. A kiedy już list był gotowy, pobiegł z nim Miś do skrzynki pocztowej. A tu dopiero kłopot: skrzynka wisi wysoko. Miś nie może do niej dosięgnąć. biegł po drodze Zajączek.
- Pomóż, żajączku - poprosił Miś.


Zajączek skoczył na ramiona Misia. Wyciągnął łapkę z listem.

- Nie dosięgnę! - zawołał.
Wtedy przybiegł Kogucik. Machnął skrzydłami. Siadł na plecach Zajączka. Trzymał w dziobie list do dzieci. Dziobem dosięgnął do skrzynki. A teraz list powędruje nad morze. 

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 33: - "Choinka od Dużego Niedźwiedzia".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom1
opowiadanie trzydzieste trzecie
"Choinka od Dużego Niedźwiedzia."

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

- Dużo mamy zabawek na choinkę - cieszył się Jacek.
- Ale drzewko nasze jest małe - powiedziała Zosia - Przydałoby się większe drzewko.
Usłyszał tę rozmowę Miś. 
Pomyślał: "Pobiegnę do lasu po większe drzewko, znam przecież drogę. A tam widziałem latem dużo zielonych drzewek."
Idzie Miś i ciągnie pod górę saneczki. Rozgląda się dookoła: "Gdzie są te piękne drzewka? Czemu teraz takie brzydkie i suche?".
Naraz usłyszał Miś gruby głos tuż za sobą:
- Czego tu szukasz, mój mały?
Podniósł Miś głowę i zobaczył Dużego Niedźwiedzia. Już, już miał ochotę uciekać nasz mały niedźwiadek. Spostrzegł jednak, że Duży Niedźwiedź uśmiecha się przyjaźnie i, że wcale nie jest groźny. Więc Miś opowiedział Dużemu Niedźwiedziowi o tym, po co przyszedł do lasu. I o swoim zmartwieniu, że drzewka teraz nie są zielone.


- Oj, Misiu! Misiu! - roześmiał się uży Niedźwiedź, aż w lesie zadudniło. - Przecież widziałeś, jak  jesienią opadały liście z drzew. Drzewka teraz śpia. Chodź ze mną, dam ci drzewko, które ma zamiast liści igiełki. Dam ci choinkę.

I dał Duży Niedźwiedź Misiowi piękną choinkę. 
Siadł Miś na saneczki. Pchnął go lekko Duży Niedźwiedź i Miś zjechał z górki wprost przed dom Jacka i Zosi.


Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

wtorek, 3 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 14: - "Gość".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie czternaste
"Gość."

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś! 

Miś Uszatek przykrył stół w altance białym obrusem. Zajączek postawił bukiet kwiatów na środku stołu. Kogucik i Kruczek ułożyli nakrycia. Wtedy właśnie skrzypnęły wrota. Na podwórko wszedł Różowy Ryjek.
- Witamy miłego gościa! Prosimy do stołu! - zawołali przyjaciele.
Prosiaczek rozsiadł się wygodnie na krześle. Zajączek wniósł półmisek sałaty. Kruczek miskę dymiącej kaszy ze skwarkami. Kogucik przyniósł w dziobie rzodkiewki, czerwone jak różyczki.
Miś powiedział:
- A oto piernik i budyń czekoladowy. Możemy teraz rozpocząć śniadanie.


Różowy Ryjek chrząknął:
- Chrum chrum... Wszystko wygląda wspaniale! - i natychmiast zabrał się do jedzenia.
Zaczął cmokać, mlaskać i oblizywać się szeroko. Nie nakładał potraw na talerzyk. Jadł wprost z półmiska. Nie widelcem - ale ryjkiem i łapkami. Sałatę przegryzł piernikiem, a budyń jadł razem z rzodkiewką.
- Chrum, chrum, chrum... - chrząkał przez cały czas z wielkim zadowoleniem.
Przyjaciele oniemieli z przerażenia. Różowy Ryjek poplamił obrus i przewrócił kwiaty! A kiedy zjadł już wszystko i zobaczył, że stół jest pusty - usnął. Nawet nie otarł ryjka.
Przyjaciele patrzyli, milcząc, na zrujnowany stół i na śpiącego obżartucha.


Miś zapytał szeptem: 
- Czy zaprosimy jeszcze kiedyś Różowego Ryjka? 

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 13: - "Każdy je, co lubi".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie trzynaste
"Każdy je, to co lubi".

Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.



Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Miś stał na progu domu. W łapkach trzymał kromkę chleba grubo posmarowaną miodem. Otoczyli go przyjaciele.
- Każdy je to, co lubi - powiedział do Misia Kogucik. - ja lubię ziarenka.




- A ja trawki i zioła - dorzucił Zajączek.





- Nie ma nic lepszego niż kasza! - oblizał się Kruczek.




I każdy zaczął jeść to, co lubi. Miś zajadał chlebek z miodem. Kogucik dziobał ziarenka. Zajączek skubał listki ziół. A Kruczek wylizywał miskę po kaszy.
- Chrum, chrum... - rozległ się naraz głos. 
Na podwórko wybiegło czworonożne, różowe stworzenie.
- Jestem prosiaczek Różowy Ryjek - powiedziało, patrząc na przyjaciół.
- Bardzo nam przyjemnie - powitali przyjaciele przybysza.
- Widzę - kwiknął prosiaczek - że każdy z was je to, co lubi.
- A ty, co lubisz? - zapytał Uszatek.
- Wszystko. I chlebek, i kaszkę, i listek, i ziarenko, i wiele innych rzeczy. A mam przy tym zawsze wielki apetyt.
Przyjaciele z podziwem patrzyli na Różowego Ryjka. A Uszatek pobiegł do domu. Za chwile wrócił, niosąc w łapce kartkę z takim napisem: 


Zaproszenie. 
Prosimy prosiaczka Różowego Ryjka, żeby przyszedł do nas jutro na śniadanie. 
Miś Uszatek i Przyjaciele. 


Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku.