poniedziałek, 16 grudnia 2019

Tom Tit Tot - bajka angielska

Tom Tit Tot
bajka angielska

Dawno, dawno temu była sobie pewna kobiecina, która upiekła pięć pierożków. Kiedy wyjęła pierożki z pieca, okazało się, że trzymała je tam za długo, bo skórka zrobiła się tak twarda, że nie sposób je było jeść. 
Woła tedy swą córkę i rzecze:
- Córuś, połóż pierożki na półce i niech tak stoją przez chwilę, to jeszcze dojdą.
Mówiąc to, miała na myśli, że przyjdą do siebie, to znaczy, że skórka zmięknie.
Ale córka powiedziała sobie: „Jeżeli jeszcze mają dojść, to ja teraz te zjem”. Zrobiła tak, jak powiedziała, i zjadła wszystkie po kolei. 
Kiedy nadeszła pora kolacji, kobiecina rzecze:
- Idź i przynieś mi jeden pierożek. Na pewno musiały już dojść.
Dziewczyna poszła, rozejrzała się, ale zobaczyła tylko pusty talerz. 
Wróciła i mówi:
- Jeszcze nie doszły.
- Ani jeden? - pyta matka.
- Ani jeden.
- Dobrze, doszły czy nie doszły - rzekła matka - zjem sobie jeden na kolację.
- Ale nie będziesz mogła zjeść, jeżeli nie doszły - powiedziała dziewczyna.
- Zjem i już. Idź i przynieś najlepszy pierożek.
- Najlepszy czy najgorszy to wszystko jedno - odparła dziewczyna - bo ja zjadłam wszystkie; nie będziesz miała pierożka, dopóki chociaż jeden nie dojdzie.
Wtedy kobieta przysunęła do drzwi swój kołowrotek i zaczęła prząść i śpiewać:

Moja córka zjadła pięć pierożków.
Pięć pierożków zjadła, niecnota, naraz!

Drogą przejeżdżał król i usłyszał jej śpiew, ale nie zrozumiał słów, zatrzymał się więc i spytał:
- O czym śpiewałaś, dobra kobieto?
Kobiecina wstydziła się powtórzyć królowi to, co zrobiła jej córka, więc zamiast tego zaśpiewała:

Moja córka uprzędła pięć motków lnu.
Pięć motków lnu uprzędła jak nic!


Ilustracja: Arthur Racham

- Wielkie nieba! - wykrzyknął król. - Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tyle uprządł w jeden dzień. - Słuchaj - dodał po chwili - szukam żony i ożenię się z twoją córką. Ale uważaj - przez jedenaście miesięcy w roku będzie jadła, co tylko zechce, będzie nosiła suknie, jakie tylko jej się spodobają, będzie miała towarzystwo, jakiego tylko zapragnie, ale przez ostatni miesiąc roku będzie musiała uprząść codziennie pięć motków lnu, a jeżeli tego nie zrobi, to ją wypędzę.

- Dobrze - powiedziała kobiecina; pomyślała sobie, że to wspaniała partia dla jej córki.
Co do pięciu motków, będzie jeszcze mnóstwo sposobów, żeby się wykręcić, kiedy nadejdzie czas, a najprawdopodobniej król sam o tym zapomni.
Odbyło się więc wesele. Przez jedenaście miesięcy dziewczyna jadła to, co chciała, nosiła suknie, jakie jej się spodobały, i zapraszała towarzystwo, jakiego tylko zapragnęła. Lecz kiedy jedenasty miesiąc dobiegał końca, zaczęła myśleć o motkach lnu i zastanawiać się, czy on też o tym pamięta. Ale on nie mówił ani słowa, więc myślała, że zapomnał. Jednakże ostatniego dnia przedostatniego miesiąca prowadzi ją do komnaty, której nigdy przedtem nie widziała. Oprócz stołka i kołowrotka nic tam nie było.

piątek, 13 grudnia 2019

bajka duńska - Rzecz całkiem pewna - Hans Christian Andersen

Rzecz całkiem pewna 
bajka duńska


– Straszliwa to historia! - powiedziała kura, zamieszkała na przeciwległym krańcu wsi 
- Straszliwa rzecz zdarzyła się w jednym z kurników. Nie mogłabym zasnąć w nocy sama. Na szczęście jest nas spora gromadka! 


Potem opowiedziała wszystko co wiedziała - innym kurom z wrażenia wstawały pióra. 
A kogutowi opadał grzebień. 
Było to tak: 
O zachodzie słońca kury przygotowywały się do snu. Była wśród nich pewna biała, krótkonoga i wielce szanowana kura. Zawsze znosiła jaja jak należy i zachowywała się bardzo poprawnie. Zająwszy swój szczebel, musnęła dziobem ogon tracąc przy tym jedno pióro. 
– Nic nie szkodzi! - zażartowała - Im bardziej się pierzę, tym jestem piękniejsza! 
Po czym smacznie zasnęła, podobnie jak większość kur w kurniku. Jedna z kurek nie mogła jednak zasnąć. 


Ruszyła się raz i drugi na swojej grzędzie, w końcu szepnęła do sąsiadki: 
– Słyszałaś, co tu powiedziano? Nie powtórzę tego oczywiście, ale jedna z naszych koleżanek wyskubuje sobie pióra, żeby być piękniejszą. Nasz kogut powinien nią wzgardzić!

piątek, 6 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 31: - "Upominki z lasu".

" Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie trzydzieste pierwsze
"Upominki z lasu."

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Miś spotkał w lesie Sarenkę.
- Wracam do domu - powiedział - Ale nie mogę przecież wracać do dzieci z pustymi łapkami... Chciałbym przynieś Jackowi i Zosi jakiś podarunek ze swej wędrówki.
- Zaraz ci coś dam dla Zosi - powiedziała Sarenka - Powiem też innym leśnym mieszkańcom, żeby przynieśli upominki.


Skoczyła Sarenka w krzaki. A iś usiadł na sosnowej kłodzie i czeka. Za chwilę Sarenka wróciła. A tuż za nią przyfrunął Dzięcioł w czerwonym berecie. Wiewiórka zamachała rudą kitą.

- Weż to od nas, Misiu - wołają zwierzęta - i zanieś dzieciom.
- Jakie piękne leśne dary - cieszy się Miś - Korale z jarzębiny - to od zgrabnej Sarenki. Kawałek odłupanej kory - w sam raz dobry na łódeczkę- to dar od Dzięcioła. A spory woreczek leszczynowych orzechów - od Wiewiórki.
- Teraz mogę już iść do domu - powiedział zadowolony Miś - Mam pełną torbę podarków. Chodźmy, Świerszczyku!

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 30: - "Mały muzykant".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie trzydzieste
" Mały muzykant." 

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Idzie Miś polną dróżką. Po obu stronach zieleni się młode żytko.
- Świr, świr! Świr, świr! - słychać cichą muzykę.
"Kto to gra tak ładnie? - myśli Miś - Chciałbym zobaczyć tego muzykanta." Pochylił się Miś nad trawkami.
- Pokaż się, panie muzykancie! - zawołał.
Granie ucichło. Ale co to? Spod liścia wyskoczył polny Świerszczyk.
- Nie widziałeś tu muzykanta? - spytał Miś.
- To ja grałem ... - odpowiedział skromnie Świerszczyk.
- Ty? - zdziwił się Miś - Niemożliwe. Jesteś przecież malutki...
Wtedy Świerszczyk wyjął skrzypeczki i zagrał od ucha. Miś nie może się nadziwić. Klaszcze w łapki z radości.


A Świerszczyk mówi:
- Czas skończyć granie. Muszę poszukać ciepłego kąta na zimę.
- Chodź ze mną - radzi mu Miś - będziesz mieszkał u Jacka i Zosi i będziesz tam grał przez całą zimę.
- Zgoda! - zawołał Świerszczyk wesoło.

Autor: Czesław Janczarski
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku.

czwartek, 5 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 24: - Miś wyrusza na wędrówkę".

" Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste czwarte
"Miś wyrusza na wędrówkę".

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

- Pójdę na wędrówkę - postanowił Miś - Zanim dzieci przyjadą z nad morza - wrócę.
Spakował plecak i wyruszył w drogę. Idzie polną ścieżką. Doszedł do łączki. A tam spod kępy traw tryska chłodne, czyste źródełko. Umoczył Miś łapkę w wodzie i zwilżył wodą nosek.
- Uff, jak gorąco!
Idzie Miś dalej. Patrzy: w prosie stoi Strach
- Misiu kochany - prosi Strach - wyręcz mnie na chwilkę. Postój tu w prosie i odpędzaj wróble. Skoczę do źródełka. Pić mi się chcę, taki dziś upał!
- Dobrze - zgodził się Miś.


Strach pobiegł do źródełka. Wróble od razu zobaczyły, że Stracha już nie ma.
-Ćwir, ćwir! Wcale się ciebie, Misiu, nie boimy! - lecą wróble do prosa całą gromadą.
Miś macha łapkami, podskakuje. Aż się zasapał, biedaczysko.

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 


Obejrz bajkę pdt: Miś Uszatek - wycieczka

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 21: - "Echo".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste pierwsze
"Echo."  

Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.


Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Przed wieczorem przybiegł do Uszatka zdyszany Kogucik.
– Zginął Zajączek! Nie widziałem go od rana! – powiedział.

Zmartwił się Miś.
Wyszedł na drogę i zawołał:
– Zajączku! Zajączku!
Z lasu odpowiedział mu jakiś głos:
– ...ączku... ączku...
Zdziwił się Miś bardzo i jeszcze raz zawołał:
– Czy jesteś w lesie?
– ...esie! – odpowiedział ten sam głos
Pobiegł Miś co tchu w stronę tego głosu. Na skraju lasu, przy brzozowym pniu, siedział dziwny chłopczyk. Miał zieloną czapeczkę i zielone obcisłe ubranko.
– Kto ty jesteś? – spytał Uszatek.
– Echo – odpowiedział chłopczyk
– To ty mi odpowiadałeś „ączku” i „esie”
- Tak.
Podrapał się Miś w opuszczone uszko: "To jakieś dziwne sprawy" - pomyślał.
A głośno powiedział:
- A może wiesz, gdzie jest Zajączek?
- Tak. Śpi pod krzakiem jałowca.


Zajrzał Miś pod krzak jałowca. Obudził śpiącego tam Zajączka. Potem pobiegli obaj szybko pod brzozę. Ale echa tam już nie było.

Na próżno wołali: nikt nie odpowiadał.
- Pewnie ci się to przyśniło, Uszatku! - śmiał się Zajączek.
- Ale skądże! - zaperzył się Miś. - To przecież ty spałeś, a nie ja!

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 22: - "Na księżycu".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste drugie
"Na księżycu".

Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.


Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!

– Jaka pyszna zabawa! – wołał Uszatek, ciągnąc latawiec na sznurku.
Wiatr trzepotał latawcem.
– Trzymaj mocno – doradzał Zajączek. – Zaraz wiatr ci wyrwie sznurek z łapki!
– A może latawiec pociągnie ciebie do góry? – niepokoił się Kruczek.
– Niech pociągnie! – wołał zuchowato niedźwiadek. – Polecę jak rakieta na księżyc. Potem opowiem wam o swojej podróży. Jeszcze żaden miś nie był na księżycu. Ja będę pierwszy!


Bawił się Miś bardzo długo. Zmęczył się i usnął na trawie. Przez sen poruszał jeszcze łapką, jakby pociągał za sznurek latawca.
I przyśniło się Misiowi, że latawiec naprawdę porwał go do góry. Wzbił się niedźwiadek wysoko, ponad chmury, i wylądował na księżycu. Usiadł okrakiem na księżycowym rogalu.
A stamtąd ziemia jest taka malutka! Kruczek, Zajączek i Kogucik wyglądali jak mróweczki… „Ach, jak ja do nich wrócę? – pomyślał Miś i otarł łapką łzy. – Chyba skoczę…”
Zamknął więc oczy, skoczył i… obudził się.
– Gdzie ja jestem? Gdzie ja jestem?! – zawołał, bo zdawało mu się, że jeszcze śni.
Nad Misiem stała trójka przyjaciół.


Zajączek powiedział:
– Jesteś z nami na łące. Spałeś i płakałeś przez sen!
– To ja nie spadłem z księżyca? – powiedział zawstydzony niedźwiadek. – A szkoda…

Autor: Czesław Janczarski
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

środa, 4 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 23: - "List do dzieci"

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie dwudzieste trzecie
"List do Dzieci"

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Jacek i Zosia pojechali nad morze. Bawią się tam w piasku. Opalają się na słońcu. Miś został w domu. Tęskini za dziećmi. Postanowił więc napisać do dzieci list. A kiedy już list był gotowy, pobiegł z nim Miś do skrzynki pocztowej. A tu dopiero kłopot: skrzynka wisi wysoko. Miś nie może do niej dosięgnąć. biegł po drodze Zajączek.
- Pomóż, żajączku - poprosił Miś.


Zajączek skoczył na ramiona Misia. Wyciągnął łapkę z listem.

- Nie dosięgnę! - zawołał.
Wtedy przybiegł Kogucik. Machnął skrzydłami. Siadł na plecach Zajączka. Trzymał w dziobie list do dzieci. Dziobem dosięgnął do skrzynki. A teraz list powędruje nad morze. 

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 33: - "Choinka od Dużego Niedźwiedzia".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom1
opowiadanie trzydzieste trzecie
"Choinka od Dużego Niedźwiedzia."

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

- Dużo mamy zabawek na choinkę - cieszył się Jacek.
- Ale drzewko nasze jest małe - powiedziała Zosia - Przydałoby się większe drzewko.
Usłyszał tę rozmowę Miś. 
Pomyślał: "Pobiegnę do lasu po większe drzewko, znam przecież drogę. A tam widziałem latem dużo zielonych drzewek."
Idzie Miś i ciągnie pod górę saneczki. Rozgląda się dookoła: "Gdzie są te piękne drzewka? Czemu teraz takie brzydkie i suche?".
Naraz usłyszał Miś gruby głos tuż za sobą:
- Czego tu szukasz, mój mały?
Podniósł Miś głowę i zobaczył Dużego Niedźwiedzia. Już, już miał ochotę uciekać nasz mały niedźwiadek. Spostrzegł jednak, że Duży Niedźwiedź uśmiecha się przyjaźnie i, że wcale nie jest groźny. Więc Miś opowiedział Dużemu Niedźwiedziowi o tym, po co przyszedł do lasu. I o swoim zmartwieniu, że drzewka teraz nie są zielone.


- Oj, Misiu! Misiu! - roześmiał się uży Niedźwiedź, aż w lesie zadudniło. - Przecież widziałeś, jak  jesienią opadały liście z drzew. Drzewka teraz śpia. Chodź ze mną, dam ci drzewko, które ma zamiast liści igiełki. Dam ci choinkę.

I dał Duży Niedźwiedź Misiowi piękną choinkę. 
Siadł Miś na saneczki. Pchnął go lekko Duży Niedźwiedź i Miś zjechał z górki wprost przed dom Jacka i Zosi.


Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

wtorek, 3 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 14: - "Gość".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie czternaste
"Gość."

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś! 

Miś Uszatek przykrył stół w altance białym obrusem. Zajączek postawił bukiet kwiatów na środku stołu. Kogucik i Kruczek ułożyli nakrycia. Wtedy właśnie skrzypnęły wrota. Na podwórko wszedł Różowy Ryjek.
- Witamy miłego gościa! Prosimy do stołu! - zawołali przyjaciele.
Prosiaczek rozsiadł się wygodnie na krześle. Zajączek wniósł półmisek sałaty. Kruczek miskę dymiącej kaszy ze skwarkami. Kogucik przyniósł w dziobie rzodkiewki, czerwone jak różyczki.
Miś powiedział:
- A oto piernik i budyń czekoladowy. Możemy teraz rozpocząć śniadanie.


Różowy Ryjek chrząknął:
- Chrum chrum... Wszystko wygląda wspaniale! - i natychmiast zabrał się do jedzenia.
Zaczął cmokać, mlaskać i oblizywać się szeroko. Nie nakładał potraw na talerzyk. Jadł wprost z półmiska. Nie widelcem - ale ryjkiem i łapkami. Sałatę przegryzł piernikiem, a budyń jadł razem z rzodkiewką.
- Chrum, chrum, chrum... - chrząkał przez cały czas z wielkim zadowoleniem.
Przyjaciele oniemieli z przerażenia. Różowy Ryjek poplamił obrus i przewrócił kwiaty! A kiedy zjadł już wszystko i zobaczył, że stół jest pusty - usnął. Nawet nie otarł ryjka.
Przyjaciele patrzyli, milcząc, na zrujnowany stół i na śpiącego obżartucha.


Miś zapytał szeptem: 
- Czy zaprosimy jeszcze kiedyś Różowego Ryjka? 

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 13: - "Każdy je, co lubi".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie trzynaste
"Każdy je, to co lubi".

Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.



Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Miś stał na progu domu. W łapkach trzymał kromkę chleba grubo posmarowaną miodem. Otoczyli go przyjaciele.
- Każdy je to, co lubi - powiedział do Misia Kogucik. - ja lubię ziarenka.




- A ja trawki i zioła - dorzucił Zajączek.





- Nie ma nic lepszego niż kasza! - oblizał się Kruczek.




I każdy zaczął jeść to, co lubi. Miś zajadał chlebek z miodem. Kogucik dziobał ziarenka. Zajączek skubał listki ziół. A Kruczek wylizywał miskę po kaszy.
- Chrum, chrum... - rozległ się naraz głos. 
Na podwórko wybiegło czworonożne, różowe stworzenie.
- Jestem prosiaczek Różowy Ryjek - powiedziało, patrząc na przyjaciół.
- Bardzo nam przyjemnie - powitali przyjaciele przybysza.
- Widzę - kwiknął prosiaczek - że każdy z was je to, co lubi.
- A ty, co lubisz? - zapytał Uszatek.
- Wszystko. I chlebek, i kaszkę, i listek, i ziarenko, i wiele innych rzeczy. A mam przy tym zawsze wielki apetyt.
Przyjaciele z podziwem patrzyli na Różowego Ryjka. A Uszatek pobiegł do domu. Za chwile wrócił, niosąc w łapce kartkę z takim napisem: 


Zaproszenie. 
Prosimy prosiaczka Różowego Ryjka, żeby przyszedł do nas jutro na śniadanie. 
Miś Uszatek i Przyjaciele. 


Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 12: - "Znajdki - zguby".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie dwunaste 
"Znajdki - zguby."

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam.


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

Dzieci już śpią w łóżeczkach. Nie śpi tylko Miś Uszatek. „Zaraz usnę – myśli – ale najpierw zjem orzeszek”.  Naraz orzeszek wypadł z łapki Misia. Potoczył się pod szafę. Uszatek kucnął na podłodze. Chce wydobyć łapką orzech. Nie może go dosięgnąć. 
Położył się więc i zawołał:
 – Wyłaź, orzechu, spod szafy!
 – Nie wyjdę – pisnął orzech – bo mi tu dobrze i wesoło. 
– Oho… – zdziwił się Uszatek. – A dlaczego pod szafą jest wesoło? 



– Bo jest tu stary ołówek Jacka, guzik od fartuszka Zosi i czerwony koralik. Opowiadamy sobie różne historie i śmiejemy się. 
Miś Uszatek najchętniej wlazłby również pod szafę, ale jest za gruby. 
– Orzeszku – prosi – będziemy razem śmiać się i opowiadać różne historie. Wyjdźcie wszyscy spod szafy. 
Orzeszek naradzał się szeptem z guzikiem, ołówkiem i koralikiem. 
A potem cała czwórka wyszła z ukrycia, śpiewając piosenkę:

My jesteśmy znajdki-zguby, 
znalazł nas Uszatek gruby.
 Raz, dwa, trzy… 

Aż do późnej nocy rozmawiały znajdki spod szafy z Misiem Uszatkiem. 
A kiedy rano zbudziły się dzieci, bardzo się zdziwiły:
– Skąd się tu wziął dawno zgubiony ołówek, dawno zgubiony guziczek i zapomniany już koraliczek?


Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

piątek, 29 listopada 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 10: - "Haftowane wisienki".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie dziesiąte 
"Haftowane wisienki".

Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

- Jesteś przemoczony do nitki, mój biedny Misiuniu. - powiedziała Zosia - I po co było tak stać na deszczu?
Wytarła ręcznikiem niedźwiadka i nałożyła mu czystą, białą koszulkę. Były na niej wyhaftowane wisienki. Miś przejrzał się w lustrze. 
- "Jak ja ładnie wyglądam." - pomyślał - "Muszę pokazać się w tym stroju Zajączkowi."
A Zajączek szedł właśnie po sałatę. Spotkał go Miś na ścieżce za ogrodem. Spojrzał Zajączek na Misia i z uznaniem pokręcił głową. 
- Ładna koszulka - powiedział - A wisienki są jak prawdziwe. 


Kroczy Miś dumnie obok Zajączka i myśli: "Wszyscy się będą za mną oglądać." Naraz zobaczyli obaj na ścieżce kałużę. Hyc! Przeskoczył przez nią Zajączek jednym susem. 
- Ja jeszcze lepiej przeskoczę! - zawołał Uszatek.
Rospędził się i... chlups! skoczył w sam środek kałuży. Opryskał się, biedak, od stóp do głowy!


Poczłapał potem do domu. Zobaczyła go Zosia. Ale nie mogła gniewać się na niedźwiadka - taki był biedny. Na białej koszulce zamiast wisienek były placki z błota. A w oczach, zamiasta radości i dumy, Uszatek miał dwie okrągłe łezki.
- Oj, Misiuniu, Misiuniu... - westchnęła dziewczynka. 

Autor: Czesław Janczarski 
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok 
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku. 

czwartek, 28 listopada 2019

Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 9: - " I ja też urosnę!".

"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie dziewiąte 
"I ja też urosnę!" 


Na dobranoc - dobry wieczór 
Miś pluszowy śpiewa Wam. 
Mówią o mnie Miś Uszatek, 
Bo klapnięte uszko mam. 


Jestem sobie mały miś, gruby miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś 
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, 
Znam się z dziećmi nie od dziś!

W nocy padał deszcz.
- Spójrz, Uszatku - powiedziała Zosia - jak wszystko wyrosło po deszczu. Rzodkiewka na grządce, trawy i chwasty...
Uszatek przyglądał się trawką, dziwił się i kręcił głową. A potem fikał na trawie koziołki. Nie zauważył, jak nadpłynęła chmura i zakryła słońce. Dopiero jak lunął rzęsisty deszcz, Uszatek zerwał się na równe nogi i chciał biec do domu.
Ale pomyślał: "Pada deszcz, znowu wszystko będzie rosnąć. To i ja urosnę po deszczu! Postoję na dworze. Chciałbym być taki jak Duży Niedźwiedź z lasu"...
Stanął niedźwiadek na środku trawnika.
- Rech, rech, rech - usłyszał koło siebie.
"To zielona żabka- pomyślał - Ona też chce urosnąć'...
Majowy deszcz trwa krótko. Błysnęło słońce, zaświergotały ptaki, zalśniły na liściach srebrne kropelki.



Miś stanął na czubkach łapek i zawołał:
- Zosiu, Zosiu, ja urosłem!
- Rech, rech, rech zaśmiała się żabka - Jaki ty jesteś śmieszny, Misiu! Wcale nie urosłeś, za to strasznie zmokłeś...

Autor: Czesław Janczarski
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku.