"Przygody i wędrówki Misia Uszatka"- tom 1
opowiadanie trzecie
"Mróz".
Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.
Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!
- Spójrz, Misiu - powiedziała z rana Zosia - jakie śliczne kwiaty namalował mróz na szybie.
- Śliczne, śliczne... - zachwyca się Uszatek.
"Teraz pójdę - myśli - zobaczę jak wyglada ten Mróz, który tak ładnie umie malować".
Okręcił Miś szyję szalikiem i wybiegł na dwór. Ale pod oknem nie było nikogo.
"Już na pewno Mróz poszedł" - pomyślał Miś, oglądając ślady butów na śniegu. Wtem nadbiegł Kogucik.
- Byłem na drodze! - zawołał - taki tam mróz, że aż zatyka w dziobku!
Uszatek bez słowa wybiegł przez wrota na drogę. Rozgląda się na wszystkie strony. Patrzy na ślady. A jest ich dużo na drodze.
"Gdzie poszedł Mróz?' - myśli.
Na drodze spotkał Uszatek Kruczka.
- Wracam właśnie z pola - zawołał piesek - Mróz tam szczypie w nos i w uszy!
Pobiegł Uszatek na pole. Spotkał w polu Zajączka.
- Nie widziałeś tu Mroza? - spytał Uszatek.
- Mróz jest wszędzie - odpowiedział zdziwiony Zajączek. Na łące pokrył strumień lodem.
Popędził teraz Miś co tchu na łąkę. Zobaczył lód na strumyku. Zobaczył też ślady dużych butów. Ślady szły od rzeki do lasu.
"I tu już nie ma Mroza - pokiwał Miś głową. Pewnie skończył dziś robotę i poszedł do lasu, żeby odpocząć"...

























