Worek jabłek
bajka rosyjska
Wyszedł Zając z workiem do lasu, szukać grzybów i jagód dla swojej rodziny.
Niestety, nie udało mu się znaleźć ani grzybów, ani jagód.. Zupełnie nic do jedzenia.
Zebrał Zając pełen worek jabłek. Z trudem taszczył go po leśnej polance - taki był ciężki.
Spróbował Niedźwiedź jednego jabłuszka.
- Niczego sobie jabłuszka! Orzeźwiają!
Podszedł, nabrał całą garść jabłek i poszedł swoją drogą.
Niestety, nie udało mu się znaleźć ani grzybów, ani jagód.. Zupełnie nic do jedzenia.

Nagle, na środku zielonej polanki ujrzał dziką jabłoń.
A na niej i pod nią leżą rumiane jabłuszka – jakich próżno gdzie indziej szukać.
Nie namyślając się wiele, rozwiązał Zając swój worek i zaczął zbierać do niego jabłka.
Wtem Wrona nadleciała, usiadła na pieńku i zakrakała:
- Kra! Kra! Hańba! Zaraz każdy tu przyjdzie i ani jedno jabłko nie zostanie!
- Niepotrzebnie się martwisz - mówi Zając – tych jabłek dla całego lasu starczy.
A na mnie w domu Zajączki głodne czekają.

Zebrał Zając pełen worek jabłek. Z trudem taszczył go po leśnej polance - taki był ciężki.

Nagle poczuł, że jego głowa utknęła w czymś miękkim.
Spojrzał Zając, co to? A tu przed nim Niedźwiedź stoi!
- Co tam masz w worku? - zapytał Niedźwiedź.
Zając doszedł do siebie, rozwiązał worek i powiedział:
- Tu ... Jabłka ... Poczęstuj się dziaduniu Miszo!

Spróbował Niedźwiedź jednego jabłuszka.
- Niczego sobie jabłuszka! Orzeźwiają!
Podszedł, nabrał całą garść jabłek i poszedł swoją drogą.
A Zając do swego domku.
Cóż było robić. Zając otworzył worek z jabłkami

Idzie Zając przez las, patrzy, a tu ze wszystkich stron
nadbiegają do niego Wiewióreczki i głośno wołają:
- Dziaduniu Zającu! Daj nam jabłuszko!

Cóż było robić. Zając otworzył worek z jabłkami
i każda Wiewióreczka wzięła po jednym jabłuszku.
W drodze do domu Zając spotkał swojego starego znajomego - Jeża.
- Gdzie idziesz Jeżyku?- spytał Zając.
- Wybrałem się na grzyby, ale nigdzie nie ma ani jednego.
Wracam z pustym koszykiem.

W drodze do domu Zając spotkał swojego starego znajomego - Jeża.
- Gdzie idziesz Jeżyku?- spytał Zając.
- Wybrałem się na grzyby, ale nigdzie nie ma ani jednego.
Wracam z pustym koszykiem.

- Lepiej weź moje jabłka. Weź, proszę, nie wstydź się, mam ich dużo!
- powiedział Zając i nasypał Jeżykowi pełen kosz.

Wyszedł Zając na łączkę, a tam Koza ze swoimi Koźlątkami skacze.
I ich również, Zając jabłkami obdzielił.

Szedł dalej Zając, szedł, aż się zmęczył.
Usiadł na jakimś kopczyku z ziemi, gdy nagle ...

- Dziękuję, kolego! - powiedział Kret i zniknął pod ziemią razem z jabłkami.
A w zajęczej chatce, Zajęczyca długo czekała na męża.
Dla zabicia czasu, Zajęczyca opowiadała swoim głodnym dzieciom bajeczki...
Nagle ktoś zapukał do drzwi …

Drzwi otworzyły się i na progu pojawiły się Wiewióreczki
z dużym koszykiem pełnym orzechów.
- A to, mama prosiła wam przekazać - pisnęły Wiewióreczki i uciekły.
- Cudeńka... - szepnęła Zajęczyca.
Potem Jeż przyszedł z koszem pełnym grzybów.
- Czy zastałem właściciela domu?- zapytał grzecznie.
- I tak i nie! - odpowiedziała Zajęczyca
- Jak wyszedł rano do lasu, tak jeszcze nie wrócił.
Jeżyk pożegnał się uprzejmie i odszedł zostawiając koszyk z grzybami na progu domu.
Następnie zjawiła się sąsiadka Koza i przyniosła kapustę oraz mleko w dużym dzbanie.
- To dla twoich dzieci, proszę, weź – powiedziała Koza i odeszła.
- A to, mama prosiła wam przekazać - pisnęły Wiewióreczki i uciekły.
- Cudeńka... - szepnęła Zajęczyca.

Potem Jeż przyszedł z koszem pełnym grzybów.
- Czy zastałem właściciela domu?- zapytał grzecznie.
- I tak i nie! - odpowiedziała Zajęczyca
- Jak wyszedł rano do lasu, tak jeszcze nie wrócił.

Jeżyk pożegnał się uprzejmie i odszedł zostawiając koszyk z grzybami na progu domu.

Następnie zjawiła się sąsiadka Koza i przyniosła kapustę oraz mleko w dużym dzbanie.
- To dla twoich dzieci, proszę, weź – powiedziała Koza i odeszła.

Cuda trwały …
Nagle z hukiem otworzyła się pokrywa do piwnicy,
odskoczyła, a z otworu wyłoniła się głowa Kreta.
- Czy to dom Zająca? - zapytał.
- Tak, mieszka tutaj - odpowiedziała Zajęczyca – i my wszyscy też tu mieszkamy.
- Więc dobrze się dokopałem!- ucieszył się Kret i z piwnicy ....
...wyskoczyły nagle, różne rodzaje warzywa:
marchew, ziemniaki, pietruszka, buraki i rzepa.

- Do widzenia!- krzyknął Kret i zniknął pod ziemią tak nagle jak się pojawił.
A Wrona kracze na wszystkie strony:
- Kra! Kra! Wszystkim jabłka rozdajesz, a mnie choćbyś jednym jabłkiem poczęstował!

Zawstydził się Zając, wyjął z worka ostatnie jabłuszko i dał Wronie.
- Proszę ... Najlepsze zostawiłem dla ciebie! Jedz na zdrowie
- Nie interesuje mnie twoje jabłko, nie mogę ich już znieść!
Kra! Kra! Co to się porobiło?! Zając głodnym dzieciom niesie pusty worek!

- Ale ja ... Ale ja zaraz wrócę do lasu i nazrywam pełen worek jabłek!
- Gdzie chcesz iść głuptasie! - zakrakała Wrona – zobacz jaka wielka chmura nadciąga!

Ale Zając pobiegł z powrotem do lasu.

Kiedy przybiegł pod dziką jabłonkę, zatrzymał się, patrzy, a tam….
Wilk stoi pod jabłonką.
Zobaczył Zająca, oblizał się i rzekł:
- A ty, czego tu szukasz?
- Ja ... ja..., jabłek chciałem nazbierać...zaczekam – zatrząsł się Zając ze strachu.

- Znaczy, ty jabłka lubisz?
- Lu...Lubię...
- A ja bardzo lubię zające! - zawarczał Wilk i rzucił się na Zająca.

I tu przydał się pusty worek Zająca.



Kiedy nastała noc, Zając dotarł do swej chatki.

A w domu, dawno już słodkim snem spały najedzone Zajączki.
Tylko Zajęczyca nie spała i płakała w kąciku cichutko pochlipując.

Nagle drzwi zaskrzypiały.
Wyskoczyły Zajączki i zawołały:
- Huraa! Tata wrócił!
Zajęczyca podbiegła do drzwi. Na progu stał Zając cały mokry.
- Ja niczego….dosłownie niczego wam nie przyniosłem -wyszeptał.
- Zajączku, mój biedaczku!- zawołała Zajęczyca i ....
...nie dokończyła, bo nagle cały dom się zatrząsł.
- To on! Wilk! Zamknij drzwi! Szybko! Ukryjcie się wszyscy! - krzyknął przestraszony Zając.
Zadzwoniły szyby, okno otworzyło się szeroko i pojawiła się w nim wielka głowa Niedźwiedzia.
- Oto prezent ode mnie, zatrzymaj go – powiedział Niedźwiedź – miód słodziutki, lipowy...

- To on! Wilk! Zamknij drzwi! Szybko! Ukryjcie się wszyscy! - krzyknął przestraszony Zając.
Zadzwoniły szyby, okno otworzyło się szeroko i pojawiła się w nim wielka głowa Niedźwiedzia.
- Oto prezent ode mnie, zatrzymaj go – powiedział Niedźwiedź – miód słodziutki, lipowy...

Rano cała rodzina zasiadła do stołu.
A na stole….Och! Czego tam nie ma!
Grzyby i orzechy, buraki i kapusta, miód i rzepa, marchew i ziemniaki.

Tylko zła Wrona dziwi się:
- Nie mogę pojąć, jak tyle dobroci mogło wyjść z pustego worka?

Autor i Ilustrator: Władimir Sutiejew
Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Osobom spamującym, próbującym reklamować w komentarzach inne strony- podziękuję i ich komentarze będą usuwane.
Pozostałym, bardzo dziękuję za wyrażenie swojej opinii i zapraszam ponownie:)