środa, 20 maja 2020

Co kotek miał? - wierszyk polski

Co kotek miał?
wierszyk polski
ze szkolnej czytanki


Mały Jasio kotka
przy kominku spotkał.
Ukłonił się kapeluszem,
- porozmawiać z kotkiem muszę:
- Miał kotek siostrę?
- Miau!...
- Miał kotek pazurki ostre?
- Miau!...
- Miał kotek mamę i tatę?
- Miau!...
- Miał kotek na grzbiecie łatę?
- Miau!...
I tak sobie przez godzinkę,
rozmawiali przed kominkiem!

Wierszyk pochodzi z podręcznika do klasy I szkoły podstawowej:
"W szkole i na wakacjach"
Autor: Irena Słońska
Ilustracje: Helena Matuszewska
Wydawnictwo: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa, 1990 rok

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata:

Bajka o Księżycu - bajka polska- czytanka szkolna

Bajka o Księżycu
bajka polska

Nad jeziorem mieszkały dwie staruszki. Jedna z nich była hojna, z każdym dzieliła się tym, co miała. Druga była skąpa i umiała tylko ludziom zazdrościć.
Dobra staruszka wyszła kiedyś nad wodę, wyciągnęła ręce w nocne niebo i zapytała:
- Księżycku, Księżycku, czegoś taki chudziutki, bledziutki? Cienki jesteś jak zgięta igiełka. 
Strasznie zamorzony. Może nie masz co jeść?
- A nie mam - odpowiedział Księżyc. - Jestem głodny. Każdy chce, żebym mu świecił, ale nikt mnie nie nakarmi.
- Ja cię nakarmię! - zawołała staruszka - Po jeziorze prowadzi nocą na brzeg taka piękna, srebrna droga. Przychodź do mnie co wieczór, zanim wypłyniesz w niebo.


Gdy następnego wieczoru skąpa staruszka wyjrzała przez okno, zobaczyła, że chata sąsiadki świeci jak srebrna latarka.
"Co to może być?" - pomyślała.

piątek, 15 maja 2020

Złe serce gąsiora/ Ślizgawka - z serii Pracowite dzieci

Pracowite dzieci
Złe serce gąsiora i Ślizgawka
(historyjka polska - fragment)


Autor: Marian Józefowicz
Broszura wydana w ok. 1920 roku 
w cyklu Ciekawe Książeczki dla Dzieci

poniedziałek, 11 maja 2020

Ptasie plotki - wierszyk polski - Jan Brzechwa

Ptasie plotki 
wierszyk polski

Ilustracja: Eryk Lipiński

Usiadła zięba na dębie:
„Na pewno dziś się przeziębię!
Dostanę chrypki, być może,
Głos jeszcze stracę, broń Boże,
A koncert mam zamówiony
W najbliższą środę u wrony.”



Dwie krawcowe - Jan Brzechwa

Dwie krawcowe
wierszyk polski

Ilustracja: Franciszka Themersonowa

Wędrowały dwie krawcowe,
Szyły piękne suknie nowe.


Szyły suknie w groszki, w kwiatki,
W paski, w kratki i w zakładki,
W krążki, w prążki oraz w cętki,
Aż cieszyły się klientki.

Trzy wesołe krasnoludki - bajka polska - Jan Brzechwa

Trzy wesołe krasnoludki
bajka wierszowana polska

Ilistracja z okładki kasety magnetofonowej

Jest na świe­cie kraj ma­lut­ki,
Gdzie miesz­ka­ją kra­sno­lud­ki,
Mają dom­ki z cien­kiej słom­ki,
Z ko­mi­na­mi jak po­ziom­ki.

Ilustracja: Maria Wojnarowska


Kra­sno­lu­dek, gdy jest mło­dy,

Wca­le nie ma jesz­cze bro­dy,

Żad­nych waż­nych spraw nie mie­wa,
Tyl­ko bawi się i śpie­wa.

Ilustracja: Einar Norelius 

niedziela, 10 maja 2020

Sowa - bajka wierszowana polska

Sowa 
bajka polska

Na południe od Rogowa 
Mieszka w leśnej dziupli sowa, 
Która całą noc, do rana, 
Tkwi nad książką, zaczytana. 

Nie podoba się to sroce: 
"Pani czyta całe noce, 
Zamiast się pokrzepić drzemką, 
Pani czyta wciąż po ciemku. 
Czyta się, gdy światło świeci, 
To zły przykład jest dla dzieci!" 

Ale sowa, mądry ptak, 
Odpowiada na to tak: 
"U-hu, u-hu, u-hu, 
Nie brzęcz mi przy uchu, 
Jestem sowa płowa, 
Sowa mądra głowa, 
Badam dzieje pól i łąk, 
Jeszcze mam czterdzieści ksiąg." 


Krasnoludki - wierszyk - Jan Brzechwa

Krasnoludki
bajka wierszowana polska

Krasnoludki z wszystkich miast
Urządziły w lesie zjazd.
Program zjazdu był taki:
Po pierwsze - Gdzie zimują raki? 
Po drugie - Czy brody są dosyć długie? 
Po trzecie - Czy zima może być w lecie? 
Po czwarte - Co robić, żeby dzieci nie były uparte?


Ilustracje: Adam Świecki


Po piąte -
Skąd wiadomo, że zawsze po czwartku jest piątek?
Po szóste -
Dlaczego niektóre orzechy są puste?

Kokoszka - smakoszka - wierszyk

Kokoszka - smakoszka
bajka wierszowana polska

Ilustracja: Renata Krześniak

Szła z targu kokoszka-smakoszka,
Spotkała ją pewna kumoszka.
"Co widzę? Wątróbka, ozorek?
Ja do ust tych rzeczy nie biorę!"
Kura na to: "Kud-ku-dak,
A ja - owszem! A ja - tak!"

Ilustracja: Agata Nowak

"No, co też paniusia powiada!
A taka, na przykład, rolada?
Toż nie ma w niej nic oprócz sadła,
Już ja bym rolady nie jadła!"
Kura na to: "Kud-ku-dak
A ja - owszem! A ja - tak!"

"Lub weźmy, powiedzmy, makaron
Czy gulasz, czy rybę na szaro,
Czy jakieś tam flaki z olejem...
O, nie! Takich potraw ja nie jem!"
Kura na to: "Kud-ku-dak,
A ja - owszem! A ja - tak!"

Ilustracja: Agata Nowak

"Są ludzie, paniusiu kochana,
Co jajka już jedzą od rana.
Nie dla mnie są takie rozkosze,
Bo jajek po prostu nie znoszę!"
Kura na to: "Kud-ku-dak,
A ja - owszem! A ja - tak!"


Ilustracja: Franciszka Themerson 

Autor:
Jan Brzechwa
Ilustracje: Agata Nowak, Franciszka Themerson, Renata Krześniak


Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Konik polny i boża krówka - wierszyk polski

Konik polny i boża krówka
bajka polska

Konik polny z bożą krówką
Poszli raz ku Kalatówkom. 
Patrzą w górę - a tu góra 
Cała szczytem tonie w chmurach. 

Ilustracja: Piotr Rychel



Konik polny rzekł, pobladłszy:
„Popatrz, góra jak się patrzy!”
Boża krówka aż struchlała:
„Idzie na nas góra cała!”

Co tu robić? Konik polny,
Do decyzji szybkich zdolny,
Rzecze: „Mam ja wyjście proste;
Trzeba jej dorównać wzrostem,
W walce z górą ten coś wskóra,
Kto się stanie sam jak góra!”

Szybko wzięli się do dzieła,
Boża krówka się nadęła,
Rosła, rosła i pęczniała,
Wkrótce miała metr bez mała.

Ilustracja: Renata Krześniak

Rósł też dzielnie jej towarzysz
I wciąż pytał: „Ile ważysz?”
Bo im przecież z każdą chwilą
Przybywało po pięć kilo.

Tak więc rośli, rośli, rośli,
Aż wyrośli znad zarośli,
Aż się stali, daję słowo,
Jedno koniem, drugie krową.


Ilustracja: Piotr Rychel

Autor: Jan Brzechwa

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Pan Drops i jego Trupa - bajka wierszowana polska

Pan Drops i jego trupa
bajka polska wierszowana

Ilustracja: Tomasz Borowski

W Sandomierzu na przedmieściu
Żyło sobie braci sześciu,
Sześciu synów krawca Dropsa,
Który umarł zjadłszy klopsa.
Tomek z braci był najmłodszy,
Ciągle mówił coś trzy-po-trzy,
Raz do Sasa, raz do lasa -
Więc uchodził za głuptasa.
Włos miał rudy, nos perkaty,
Kusą kurtkę w same łaty
I dziurawe portki w kraty.

Ilustracja: Jan Marcin Szancer

Rzekło tedy pięciu braci:
- Tomku, myśmy niebogaci,
A za ciebie nikt nie płaci.
Nie masz żony, nie masz dziatek,
Nic nie robisz na dodatek,
Jesteś głupi - trudna rada -
Dosyć mamy darmozjada!

Ilustracja: Joanna Szczechura

sobota, 9 maja 2020

Pchła Szachrajka - bajka polska wierszowana

Pchła Szachrajka
bajka polska

poszerzona o pierwodruk z "Przekroju"

(Pierwodruk w: Przekrój, nr 40,1946, str. 12;)



Ilustracja: Irena Kuczborska

Chcecie bajki? Oto bajka:
Była sobie Pchła Szachrajka,
Niesłychana rzecz poporostu,
By ktoś tak marnego wzrostu,
I nędznego pchlego rodu
Mógł wyczyniać bez powodu
Takie psoty i gałgaństwa,
Jak Pchła owa, proszę państwa.

Ilustracja: Dorina

Miała domek na przedmieściu
Po ojczymie, czy po teściu,
Dom złożony z trzech pięterek,
I pokojów cały szereg.
Więc salonik, więc sypialnię
I jadalnię, naturalnie,
Gabinecik i korytarz,
O cokolwiek się zapytasz —
Wszystko miała, aż jej gości
Zalewała żółć z zazdrości.

Ilustracja: Artur Piątek

niedziela, 12 kwietnia 2020

O wawelskim smoku - legenda polska (krakowska)

O wawelskim smoku 
legenda polska 

Ilustracja: Ryszadr Kaja

Szewczyk ci ja, szewczyk,

a chociem* malutki,
kto jeno* jest bosy,
uszyję mu butki.

Tak śpiewał sobie Skuba, zwany Zdziebełkiem idąc nad Wisłą gęstym borem. Drobny był i zwinny jak jaszczurka, a wesołości nie brakło mu nigdy. Teraz oto wędruje na Wawel do knezia* Kraka.

Ilustracja: Chmielewska


Przywdział już rano czystą, białą płótniankę, czerwone spodnie, przepasał się pasem nabijanym gwoździkami, a na głowę nasadził czapkę z piórem sokolim. U pasa zawiesił piękne, nowiuteńkie buty. Zrobił je dla Kraka. O, będzie się kneź kochany cieszył z tej roboty. 
W lesie cicho i parno, bo nadeszło lato upalne.

piątek, 10 kwietnia 2020

Pan Twardowski - legenda polska

Pan Twardowski
bajka wierszowana (legenda) polska


Ilustracja: Jan Marcin Szancer


Ciemnym borem, późną nocą, w czasie wielkiej burzy,
wracał jakiś pan zamożny z dalekiej podróży.
Że pieniądze wiózł ze sobą, był on w wielkiej trwodze,
by go zbóje nie napadli, bał się tego srodze*.

Koń zmęczony ledwo nogi już za sobą wlecze,
a tu burza z piorunami strasznym deszczem siecze*.
Wtem znienacka banda zbójów wyskakuje z lasu,
i otacza jeźdźca z koniem, cicho, bez hałasu.

środa, 8 kwietnia 2020

Kot, który zawsze chadzał własnymi drogami - bajka angielska - Rudyard Kipling

Kot, który zawsze chadzał własnymi drogami
(bajka agielska)


Rysunek ten wyobraża Jaskinię, w której zrazu żył Mężczyzna z Kobietą. Była to istotnie bardzo miła Jaskinia, znacznie cieplejsza, niż na pozór się wydaje. 
Mężczyzna miał czółno. Znajduje się ono na wybrzeżu rzeki i jest na poły zanurzone w wodzie, żeby się nie zeschło. 
Szmatławo wyglądający przedmiot w poprzek rzeki to sieć, za pomocą której Mężczyzna łowił łososie. 
Ładne, czyste kamienie prowadzą od rzeki do wylotu Jaskini, żeby Mężczyzna i Kobieta, chodząc po wodę, nie potrzebowali brodzić w piasku. 
Przedmioty podobne do czarnych chrząszczy, hen daleko na piasku, to w rzeczywistości pnie obumarłych drzew, które uniosła rzeka z Wilgotnych, Dzikich Lasów i wyrzuciła na brzeg przeciwległy. Mężczyzna i Kobieta mieli zwyczaj przywlekać je, suszyć i rąbać na opał. 




Nie narysowałem zasłony ze skóry końskiej u wejścia do Jaskini, gdyż Kobieta właśnie zdjęła ją do trzepania. Drobne smużki na piasku między rzeką a Jaskinią to ślady stóp Mężczyzny i Kobiety.

Mężczyzna i Kobieta znajdują się wewnątrz Jaskini i zajadają właśnie obiad.




W jakim kolorze? - wierszyk polski - seria z Wiewiórką

W jakim kolorze?
bajka wierszowana polska


Powiedzże mi mamo, musisz mi powiedzieć,
bo jeśli nie powiesz, to nie będę wiedzieć:
w jakim kolorze jest trawa na łące
i te kaczeńce jak samo słońce,
i te poziomki, woda w jeziorze - 
- powiedz mi mamo, w jakim są kolorze?


Zielenią się listeczki, zielenią się trawki,
więc bawią się w zielone, dwie zielone żabki:

wtorek, 7 kwietnia 2020

Diabeł i jego babcia - bajka niemiecka braci Grimm

Diabeł i jego babcia
baka niemiecka

Była wielka wojna, a król miał wielu żołnierzy, lecz mało dawał im żołdu, tak że nie mogli z tego wyżyć. Zebrało się więc trzech i chciało uciec.
Jeden rzekł do drugiego:
-Jeśli nas złapią, powieszą nas na szubienicy. Jak mamy to zrobić?
Drugi zaś rzekł:
- Widzicie ten łan zboża, jeśli się w nim schowamy, nie znajdzie nas żaden człowiek. Wojsku nie wolno tu wchodzić, a jutro muszą ruszać w drogę.
Weszli więc w zboże, lecz wojsko nie odeszło, lecz wciąż leżało dokoła. Siedzieli w zbożu dwa dni i dwie noce i byli tak bardzo głodni, że mało nie poumierali, lecz mimo to nie wychodzili, bo wtedy śmierć byłaby pewna.
Rzekli tedy:
- I na cóż była nasza ucieczka, skoro teraz nędznie zdychamy.


okładka niemieckiej płyty winylowej

Po niebie leciał właśnie ognisty smok, obniżył ku nim lot i zapytał, dlaczego się schowali, oni zaś odpowiedzieli:

- Jesteśmy trzej żołnierze. Musieliśmy brać nogi za pas, bo żołd nasz był skąpy, a teraz przyjdzie nam pomrzeć z głodu, jeśli będziemy tak leżeć, albo pobujać się na szubienicy, jeśli wyjdziemy.
- Jeśli przez siedem lat, będziecie mi służyć- rzekł smok- przeprowadzę was przez wojska, że nikt was nie złapie.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Trzy prosiaczki - bajka rosyjska

Trzy prosiaczki
bajka rosyjska

Były sobie świnki trzy, świnki trzy
oraz wilczur bardzo zły, bardzo zły.
Jeśli bajki nie znasz tej, nie znasz tej, 
to wysłuchać teraz chciej, teraz jej. 


Były sobie trzy prosiaczki. Trzej bracia. Jednakowego wzrostu, okrąglutcy, różowi z jednakowymi, śmiesznymi ogonkami. Nawet imiona mieli podobne: Nif-Nif, Nuf-Nuf, Naf-Naf.



Całe lato fikali koziołki, na zielonej trawce, wygrzewali się na słoneczku i wylegiwali w kałużach.



Nastała jednak jesień. Słońce już nie przypiekało tak silnie. Nad pożółkłym lasem sunęły szare chmury.

Srebrne Kopytko - bajka rosyjska

Srebrne Kopytko
(bajka rosyjska)





W pewnej wiosce mieszkał staruszek, którego zwano Dziadunio. Był tak stary, że wszyscy z rodziny mu obumarli i został na świecie samiuteńki. Postanowił, więc przygarnąć do siebie jakąś sierotę. 

Ilustracja: R. Stolyarova

Zaczął rozpytywać sąsiadów, czy przypadkiem nie znają kogoś takiego.
A sąsiedzi na to:
- Niedawno, tam za górką, sieroty same zostały. Ojciec ich – Grigorij - zmarł już dawno, a matkę, dopiero co śmierć zabrała. Starsze dzieci przygarnął czeladnika z miasta, uczyć je fachu będzie, ale najmłodsza dziewuszka została. Nikt nie potrzebuje sześciolatki. Ją przygarnij, biedulkę.
- A co ja z dziewczynką pocznę? Chłopak byłby lepszy. Wyuczyłbym go swojego fachu, a potem, jak już pora przyjdzie mi umierać, odziedziczyłby interes. A z dziewczyną, co? Czego ja ją nauczę?

Ilustracja: E. Popkowa

Ale z razu chwilę pomyślał, po głowie się podrapał i rzekł:
- Znałem Grigorija i jego żonę. Dobrzy to ludzie byli, pracowici. Wezmę dziewuszkę, bo szkoda sierotki. Czy tylko zechec pójdzie do mnie?

sobota, 4 kwietnia 2020

Jak Mrówka do domu wracała - bajka rosyjska Witalij Bianki

Jak Mrówka do domu wracała
(bajka rosyjska)


Mrówka wspięła się na sam szczyt wysokiej brzozy.
- „Oj, jak wysoko” – pomyślała.



Spojrzała w dół, w stronę swojego mrowiska i ledwie mogła je dostrzec. 
Takie malutkie się zrobiło.
Usiadła Mrówka na brzozowym listku i myśli:
- „Daleka droga mnie czeka do domu...Odpocznę chwilkę i zejdę na dół”.

piątek, 3 kwietnia 2020

Wdzięczne krasnoludki - bajka polska

Wdzięczne krasnoludki 
(bajka polska)
Ilustracja: Wayne Anderson


Wilki tak się rozmnożyły w lasach otaczających pewną wieś, że wszyscy ich się bali. Nikt nie śmiał pójść do lasu po grzyby i po jagody. Wilki stały się takie bezczelne, że napadały na ludzi nie tylko w lesie; zakradały się do wsi i trzeba było pilnować dzieci przed nimi, a także owce i prosięta. 
Chłopi paśli dawniej krowy gromadnie i najmowali wspólnie pasterza, żeby pilnował stada. Teraz z powodu wilków nikt nie chciał ich paść, bo można było i samemu oberwać, i krowę utracić, gdyby się choć trochę oddaliła od stada. 
Więc bydło ryczało po oborach i ludziom brakowało mleka. Źle karmione krowy miały puste wymiona, a i czym tu krowy żywić, kiedy wygnać je na paszę — strach, a trawy dla nich narżnąć po rowach — też strach.

O trzech krasnoludkach w lesie - bajka niemiecka (bracia Grimm)

O trzech krasnoludkach w lesie
lub
Dary karzełków
(bajka niemiecka)

Żył sobie pewien człowiek, któremu umarła żona, i żyła też pewna kobieta, której umarł mąż; mieszkali w sąsiedztwie. Wdowiec miał córkę i wdowa także miała córkę. Dziewczynki znały się i bywały u siebie.

Pewnego razu, kiedy córka wdowca przyszła do sąsiadki, ta rzekła do niej:

- Słuchaj, idź do ojca i powiedz mu, że chcę zostać jego żoną, będziesz się wtedy co dzień myć w mleku i pić wino, a moja córka będzie się myć w wodzie i pić wodę.
Dziewczynka poszła do domu i powiedziała ojcu, co jej sąsiadka mówiła. 
A ojciec rzekł:
- Nie wiem sam, co zrobić? Małżeństwo jest radością, ale jest też i udręką.
Wreszcie, ponieważ nie mógł się zdobyć na stanowczą odpowiedź, ściągnął but z nogi i rzekł do córki:
- Weź ten but, ma on w zelówce dziurę; idź z nim na górę, powieś go na dużym gwoździu i nalej doń wody. Jeżeli woda nie wycieknie, to się ożenię, a jeżeli wycieknie, to nie ożenię się.
Dziewczynka zrobiła, jak jej ojciec kazał; ale od wilgoci napuchła zelówka i but wisiał pełen wody. Dziewczynka zeszła do ojca i opowiedziała mu, jak się rzecz przedstawia. Ojciec wszedł sam na górę, żeby zobaczyć, a kiedy się przekonał, że córka mówi prawdę, poszedł do sąsiadki, oświadczył się i odbyło się wesele.
Następnego dnia, kiedyś się dziewczynki przebudziły, przed córką męża stało mleko do mycia i wino do picia, a przed córką żony stała woda do mycia i woda do picia. Następnego dnia stała woda do picia i woda do mycia tak przed córką męża, jak i przed córką żony. Ale trzeciego dnia woda do picia i woda do mycia stała tylko przed córką męża, a przed córką żony mleko do mycia i wino do picia i tak już pozostało. 
Kobieta nienawidziła swojej pasierbicy z całych sił i ciągle szukała okazji, żeby jej dokuczyć. Była przy tym bardzo zazdrosna, gdyż pasierbica była piękna i miła, a jej córka brzydka i odrażająca.
Pewnego razu, podczas srogiej zimy, kiedy rzeki były zamarznięte, a ziemia pokryta śniegiem, uszyła macocha suknię z papieru, a przywoławszy pasierbicę rzekła:
- Weź tę suknię, idź do lasu i przynieś mi koszyczek poziomek, strasznie mi się ich zachciało.
- Boże wszechmocny - jęknęła dziewczynka - przecież zimą nie rosną poziomki, ziemia jest zmarznięta, a śnieg przykrył wszystko! I dlaczego mam włożyć tę papierową sukienkę? Na dworze jest tak zimno, że oddech zamarza; wicher ją przewieje, a ciernie zedrą mi ją z ciała.

Ilustracja: Willy Pogany

- Będziesz mi się tu jeszcze sprzeciwiać? - krzyknęła macocha - wynoś się w tej chwili i masz mi się na oczy nie pokazywać bez koszyczka poziomek.
Potem dała jej kawałek suchego chleba i rzekła:
- To ci starczy na cały dzień - a pomyślała sobie: ,,No, teraz to już na pewno zginie z zimna i głodu i nigdy tu nie wróci''.