czwartek, 31 stycznia 2019

Prezent dla najsłabszego - bajka rosyjska (radziecka bajka filmowa)

Prezent dla najsłabszego
radziecka bajka filmowa

   


Pewnego dnia, jak co dzień, Lew oglądał telewizję. W programie "Życie w lesie" zobaczył jak Wilk, Lisica i Dzik gonią malutkiego Zajączka.





Wział Lew wielką, drewnianą skrzynię, nasypał do niej owoców i  na skrzyni napisał: "Prezent dla najsłabszego". I wysłał Lew skrzynię do lasu.

Jak przyjaciel, to przyjaciel - radziecka bajka filmowa

Jak przyjaciel, to przyjaciel
radziecka bajka filmowa  



Ta opowieść rozpoczęła się w błękitny, letni dzień. Prosiaczek szedł sobie leśną drogą w odwiedziny do przyjaciół. Nagle zrobiło się ciemno i z nieba lunął ulewny deszcz. A Prosiaczek zostawił swój parasol w domu. Ukrył się więc pod wielkim drzewem i zmartwił się. W końcu może spóźnić się z wizytą!



Nagle, Prosiaczek usłyszał jak ktoś duży idzie ścieżką. Maszeruje, podskakuje i deszczu wcale się nie boi. Drogą szedł Słonik i śpiewał piosenkę:

Dziewczynka i niedźwiedź - radziecka bajka filmowa

Dziewczynka i niedźwiedź
bajka filmowa (radziecka)

środa, 30 stycznia 2019

Masza i niedźwiedź - bajka rosyjska

Masza i niedźwiedź
ludowa bajka rosyjska


Dawno, dawno temu, żyli sobie dziadek i babcia. Mieli oni wnuczkę, 
którą nazywali Masza. Mieszkali w chatce na skraju wioski i dobrze im się żyło we troje. 

piątek, 25 stycznia 2019

"Pomagamy"- z serii Książeczki z Misiowej Półeczki

Pomagamy

bajka syberyjska - Dlaczego kogut pieje rano, w południe i wieczorem?

Dlaczego kogut pieje rano, w południe i wieczorem? 

bajka syberyjska

Działo się to bardzo dawno temu, kiedy dzikie kury miały skrzydła olbrzymie jak orły. W tych bardzo dawnych czasach, żył sobie młody myśliwy. Pewnego dnia zobaczył na łące stado dzikich kur. Bez zastanowienia założył sidła i dzikie ptactwo złapało się w nie. Myśliwy wcisnął je do worka i zaniósł do domu. Zamknął kury w komórce tak, że nie mogły się wydostać. 
Kury domyślały się , że człowiek zamierza ugotować z nich obiad i prosiły go: 
- Dobry chłopcze, nie zabijaj nas! W zamian obiecujemy znieść ci dużo jaj. Będziesz z nami żył dostatnio i wzbogacisz się – namawiały myśliwego. 
On zgodził się i darował im życie. Pewnego dnia podsłuchał rozmowę kur, które namawiały się, aby uciec i odlecieć, podczas gdy myśliwy będzie na polowaniu. 
- A wy niewdzięczne ptaszyska! – pomyślał. 
Nie namyślając się wiele, wziął nóż i skrócił kurom skrzydła. Schował je do myśliwskiej torby i poszedł polować do tajgi. Kury były niepocieszone. Machały kikutami, ale nie mogły wzbić się ku niebu. 


Wtedy kogut skoczył na płot i zapiał donośnie:

poniedziałek, 14 stycznia 2019

bajka łotewska (bałtycka) - Kto się boi bardziej niż zając?

Kto się boi bardziej niż zając
bajka łotewska



Siedział sobie zając w norce i lamentował:
— Mam ja, biedny, zmartwienie! Nie mogę stąd wytknąć nosa, żeby ktoś nie czyhał na moje życie. To wilk, to lis, to ryś, a cóż dopiero ci myśliwi, co chodzą po lesie z psami.
Rzucił okiem na niebo i jeszcze sobie przypomniał:
— A poza tym ptaki drapieżne! Orzeł czy jastrząb pilnują mnie we dnie, sowa w nocy. Ach, mam takie straszne kłopoty, że żyć mi się odechciewa!
Tak się nad sobą zając użalał, skarżył się na swój los i na świat, w którym ma tylu wrogów, aż w końcu przyszło mu do głowy, że właściwie jest najnieszczęśliwszym stworzeniem na świecie. Nie ma nikogo, kto by, tak jak on, musiał się bać, i że chyba najlepiej będzie, jeśli pójdzie się utopić w jeziorze. Poszedł więc, przez łzy drogi nie widząc, aż doszedł do jeziora. A tu nagle plum! plum! plum! — wokół niego żaby powskakiwały do wody, wystraszone, że ktoś się w trzcinach porusza i że pewnie chce je pożreć.
Zając przez chwilę jak zafascynowany wlepił oczy w te żabie skoki, a potem wybuchnął takim śmiechem, że aż się za brzuch trzymał:
— Patrzcie, to i mnie się ktoś boi! Nawet mnie, strachliwego zająca, cha, cha, cha!

Ilustracja: Milo Winter

Tak się śmiał, że nie mógł przestać. Dopiero jak mu ze śmiechu pękła górna warga (od tego czasu zając ma wargę pękniętą), to przestał, ale nastroju mu to ani trochę nie zepsuło. Znowu mu życie zaczęło się podobać, o topieniu się wcale nie myślał. Ale do lasu wracać mu się nie chciało. Postanowił, że wyruszy w świat, znajdzie tam dobrych przyjaciół i, oczywiście, jakieś odpowiednie miejsce do zamieszkania. A ponieważ miała to być długa podróż, więc zrobił sobie z trzciny i wierzbowych gałązek małą dwukółkę, sam się zaprzągł do dyszla i dziarsko wyruszył w drogę. Podśpiewywał sobie, do taktu kłapiąc uszami. Wkrótce spotkał starą dratwę szewską.

bajka ormiańska - Azaran, Ptak Tysiąca Treli

Azaran, Ptak Tysiąca Treli 

bajka ormiańska 

Dawno temu żył sobie pewien car. Miał on trzech synów: dwóch z nich było mądrych, a trzeci – głupi. Głupca nazwano Alo-Dyno. Miał też car przepiękny ogród, zaś w ogrodzie cudowną jabłoń, która rodziła tylko trzy jabłka. 
Jednego razu przyszedł do ogrodu żebrak i prosi ogrodnika:
– Daj mi jedno z tych jabłek.
– Nie – kręci głową ogrodnik – nie wolno ich ruszać. Jedynie car ma prawo zerwać te jabłka.
Żebrak rozzłościł się i przeklął ogród. Wszystkie drzewa natychmiast uschły.
– Cóżeś uczynił, zły człowieku? – przeraził się ogrodnik. – Czy nasz ogród nigdy już nie zakwitnie?
– Ogród będzie martwy dopóty, dopóki nie zdobędziecie Azarana – Ptaka Tysiąca Treli. 
Niebawem zjawił się car i zobaczywszy uschnięte drzewa jął ganić ogrodnika. Wówczas ogrodnik opowiedział mu o wędrownym żebraku.
– Co teraz będzie? – wykrzyknął car. – Kto zdobędzie cudownego ptaka Azarana?
Usłyszał to jego najstarszy syn i powiada:
– Ojczulku, ja zdobędę tego ptaka.
Po nim odezwał się średni syn:
– Ojczulku, ja zdobędę cudownego Ptaka Tysiąca Treli!
– Jedźcie po ptaka obaj – zdecydował ojciec.
Dosiedli obaj bracia wierzchowców i wyruszyli w drogę. 


Tymczasem najmłodszy z braci, Alo-Dyno, gdzieś się wałęsał. Ledwie wrócił – patrzy: nie ma braci. 
Pyta więc matkę:
– Gdzie są moi bracia?

piątek, 11 stycznia 2019

bajka afrykańska - Zaczarowana dziewczynka

Zaczarowana dziewczynka 
bajka afrykańska 

ewien rolnik miał prześliczną córeczkę. Zazdrościła mu tego sąsiadka czarownica, której córki były okropnie brzydkie. I pewnego dnia rzuciła zaklęcie na ślicznotkę, zsyłając na nią chorobę. Nikt nie był w stanie jej uleczyć ani miejscowi uzdrowiciele, ani medycy przyjeżdżający z dalekich krajów. Nikt bowiem nie znał lekarstwa na jej chorobę. 
Pewnego wieczoru przybył do chaty rolnika wędrowiec, który przepowiedział, że dziewczynkę uleczy ktoś, kto przybędzie z daleka. Najpierw jednak trzeba będzie poprosić sąsiadkę o zdjęcie klątwy. Tak też zrobił ojciec chorej dziewczynki. Lecz sąsiadka zażądała w zamian, by dziewczynka poślubiła jej trzech siostrzeńców. 
- Jakże mogę spełnić twoje żądanie? Jedna dziewczyna nie może poślubić trzech mężczyzn - zakrzyknął rolnik.

wtorek, 8 stycznia 2019

bajka amerykańska - "Fernando"

Fernando
bajka amerykańska



.… Otóż moi kochani, dawno temu, w Hiszpanii

Mieszkał sobie pewien młody byczek imieniem Fernando.



Inne młode byki Fernanda rówieśniki
Skakały po łące, bodły się rogami, brykały całą bandą…
Ale nie Fernando.
Fernando lubił spokój.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

bajka polska - Bajka o zaczarowanym szczupaku

Bajka o zaczarowanym szczupaku

bajka polska 

Żyła pewna macocha, która miała córkę i pasierbicę, Kachnę. I, jak to zwykle bywa, swojej córce dogadzała, a pasierbicy nie lubiła. Ta zaś za panią matką również Kachnie dokuczała. Pewnego razu mówi macocha do tej sieroty:
- Weź zaraz kosze, idź do rzeki, nałap ryb, a pamiętaj, żebyś wrócił nim słonko zajdzie, bo jak nie, to mnie popamiętasz!
A tam niedaleko za wsią płynęła rzeka. Poszła dziewczyna nad rzekę, płacze, bo nie wie, jak tych ryb nałapać, aż tu z wody wygląda szczupak. 
Łuska na nim błyszczy, ludzkim głosem pyta:
- Czemu płaczesz?
Kachna wszystko opowiedziała o macosze i płacze dalej. 
On na to:
- Przestań płakać, połóż się i zaśnij. Pomogę ci w kłopocie, bo wiem o tobie, że jesteś dobra dla wszystkiego stworzenia. Nie wolno ci tylko nikomu mówić o tej pomocy.


Kachna położyła się pod lipą i usnęła, a jak się obudziła, widzi, że jej kosze są już pełne ryb. Sama sobie nie wierząc, podeszła do pierwszego kosza, dotknęła go, a kosz zaraz sam poszedł w stronę Kasinej chałupy. Dotknęła drugiego i trzeciego – to samo.

niedziela, 6 stycznia 2019

bajka kozacka (ukraińska) - Charko Makohonik

Charko Makohonik 
bajka kozacka (ukraińska)

Był raz na Zaporożu młody Kozak, co się nazywał Charko. Był synem Kozaka nazwiskiem Makohona. Charko znany był między swymi z odwagi, a po futorach (osadach kozackich) zamieszkanych przez kozackie żony i córy — z urody i znajomości rozlicznych pieśni. W futorach właśnie, gdzie były młode dziewczęta, Charko był zawsze upragnionym gościem. 

Oksana Ternavskaya

bajka mongolska - Lis, jeż i wilk

Lis, jeż i wilk 

bajka mongolska 
Dla ślepego nie istnieje dzień, dla pijanego czas.

Dawno temu mieszkało w pewnym lesie i przyjaźniło się troje zwierząt: lis, jeż i wilk. Pewnego dnia wybrały się na spacer i na drodze znalazły upuszczony przez kogoś smakołyk. Powstał spór, które z nich ma go zjeść. Sprytny lis zaproponował niegodny konkurs: ten spośród nich, kto się najszybciej upija miałby zjeść ów przysmak. 

Pozostałe zwierzęta się zgodziły. 

- Upijam się, gdy tylko trunku skosztuję powiedział wilk śmiało. 
- Upijam się, gdy tylko trunek powącham - powiedział sprytny lis. 
- Upijam się od razu, gdy tylko o trunku pomyślę - wyznał jeż. 
Lis i wilk nie chcieli się jednak zgodzić na wynik tego konkursu. Zdecydowali, że trzeba obmyślić inny, w którym jeż nie miałby szans. 


- Kto pierwszy doleci do góry, ten wygra smakołyk - zaproponował na koniec lis. 
Zwierzęta zaczęły się ścigać. Przed startem jeż jednak niepostrzeżenie wczepił się swymi igłami w lisi ogon. Wilk i lis biegły szybko, aż się zmęczyły. Szczególnie zmęczony był lis, który dźwigał za sobą dodatkowy ciężar. 
Kiedy był już tuż przy mecie, jeż odczepił się delikatnie od jego ogona i powiedział: 
- Szybko biegłśe, przyjacielu. Nie musiałem długo na ciebie czekać. 
Zrezygnowane drapieżniki oddały sprytnemu jeżowi przysmak. 

Autor: Janusz Krzyżowski
Ilustracje: Sumaajav Chimeddroj
Wydawnictwo: Zwiazek Mongołów w Polsce, 2005 rok.

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 


bajka mongolska - "Słoń i mysz"

Słoń i mysz 
bajka mongolska 
"Na wysokich szczytach pychy nie utrzyma się woda mądrością."

Dawno temu niedaleko rzeki i pewnej wsi mieszkał wielki słoń. Nad samym brzegiem tej rzeki żyła w norce mysz. 


Słoń miał brzydki zwyczaj, że ilekroć pił z owej rzeki wodę, zawsze na koniec pozostałą w trąbie wodą parskał na mysią norę i za każdym razem zalewał ją. Mysz musiała się trudzić, aby odbudować zalane korytarze swego domu.

Poczytaj mi mamo - "Domek zapomnienia"

Domek zapomnienia 


Był raz sobie polny skrzatek,
 oczka modre miał jak kwiatek,
główkę żółtą, głos jak muszka
 i papucie też na nóżkach
z krasnymi podeszewkami. 

Poczytaj mi mamo - "Katar żyrafy"

Katar żyrafy 
bajeczka polska