Śledzie po obiedzie
Blog "Z bajką przez świat", czyli: bajki, baśnie, bajeczki, legendy, mity i dawne książeczki. Poznaj opowieści z czterech stron świata i odkryj tajemnicze opowiadania: Ludów Zimnej Północy, rozległej Azji, odległej Australii i Oceanii, a także innych kontynentów. Powędruj z bajką do ciepłych krajów, wysp, wysepek oraz innych baśniowych zakątków. Zapraszam w podróż do dziecięcego świata bajki.
Spis treści bajek z różnych zakątków świata
środa, 8 stycznia 2020
wtorek, 7 stycznia 2020
Kos - wierszyk polski - Jan Brzechwa
Kos
wierszyk polski
Kos wszedł na rzece na mostek,
Przemoczył nogi do kostek.
Jęknął więc na cały głos:
„Rany koskie, jakem kos,
Na pewno będę miał katar!
Niechby mi plecy ktoś natarł,
Niechby dał ktoś aspirynę,
Bo na pewno marnie zginę!”
Poleciał kos do lekarza:
„Doktorku, to mnie przeraża,
Przemoczyłem sobie nogi,
Ratuj mnie, doktorku drogi!”
Lekarz się roześmiał w głos
I spojrzał na kosa z ukosa:
„Do kataru potrzebny jest nos,
A kos przecież nie ma nosa.
poniedziałek, 6 stycznia 2020
Wrona i ser - bajka polska
niedziela, 5 stycznia 2020
Ślimak - wierszyk polski
Ślimak
wierszyk polski
- Mój ślimaku, pokaż rożki,
Dam ci sera na pierożki.
Ale ślimak się opiera:
- Nie chcę sera, nie jem sera!
- Pokaż rożki, mój ślimaku,
Dam ci za to garstkę maku.
Ślimak chowa się w skorupie.
- Głupie żarty, bardzo głupie.
-Pokaż rożki, mój kochany,
Dam ci za to łyk śmietany.
Ślimak gniewa się i złości:
- Powiedziałem chyba dość ci!
Ale żona, jak to żona,
Nic jej nigdy nie przekona,
Dalej męczy: - Pokaż rożki,
Dam ci za to krawat w groszki.
Flip i Flap jako kowboje - bajka na kliszy do rzutnika
Flip i Flap jako kowboje
(bajka na kliszy do rzutnika)
Po górzystym pustkowiu w okolicy Far - Quest,
pędził dyliżans unosząc tumany kurzu.
- Jak możesz jeść tak dużo bananów, Flap?
- Żołądek mój skurczył się od wstrząsów- powiedział grubu - zjadłem tylko sześć...
- A ja tylko jeden...tuzin - odpowiedział Flip.
Bajka o misiu, zajączku i lisie - bajka na kliszy do rzutnika
Bajka o misiu, zajączku i lisie
bajka polska
piątek, 3 stycznia 2020
Stonoga- Jan Brzechwa
Stonoga
wierszyk polski
Mieszkała stonoga pod Biała,
Bo tak się jej podobało.
wierszyk polski
Mieszkała stonoga pod Biała,
Bo tak się jej podobało.
Raz przychodzi liścik mały do stonogi,
Że proszona jest do Białej na pierogi.
Ucieszyło to stonogę,
Więc ruszyła szybko w drogę.
Nim zdążyła dojść do Białej,
Nogi jej się poplątały:
Lewa z prawą, przednia z tylną,
Każdej nodze bardzo pilno,
Szósta zdążyć chce za siódmą,
Ale siódmej iść za trudno,
No, bo przed nią stoi ósma,
Która właśnie jakiś guz ma.
Jak wiewiórka Chrupcia jeża Tuptusia uratowała - bajka na kliszy do rzutnika
Jak wiewiórka Chrupcia jeża Tuptusia uratowała
bajka polska
(na kliszy do rzutnika)
Na leśnej polanie rośnie stary, szumiacy dąb.
Zamieszkany jest od góry do dołu.
W dziupli rozgościła się wesoła wiewióreczka, Chrupcia.
Na rozłożystej gałęzi uwiła gniazdko sikorka Śmieszka.
A w norce pod korzeniami mieszkała cała rodzina jeży:
mama, tata i mały Tuptuś z siostrzyczką.
Jeż- tatuś od samego rana znosił pożywienie.
Jeżyki są małe, ale mają duży apetyt.
Kwietny Ludek - bajka na kliszy do rzytnika
Kwietny Ludek
bajka polska
(na kliszy do rzutnika)
Czy chcecie poznać Kwietnego Ludka.
mieszkańca lasu, łąki, ogródka?
Fruwa jak motyl lekki skrzydlaty
i kolorowy jak płatki kwiatów.
Spał Kwietny Ludek pod listkiem suchym,
gdy go zbudziły wiatru podmuchy...
- Co?! Już przebiśnieg w lesie rozkwita?
Muszę się spieszyć wiosnę powitać.
Ludek sasankom płatki rozchyla,
aby pierwszego zwabić motyla.
czwartek, 2 stycznia 2020
W pogoni za motylkiem - bajka na kliszy do rzutnika
W pogoni za motylkiem
bajka polska
(na kliszy do rzutnika)
Raz w pogodny dzień majowy,
ruszył mały miś na łowy.
- "Będę łapał dziś motyle.
Jest ich w lesie przecież tyle!
Choć fruwają zwinnie, ładnie,
zaraz któryś w siatkę wpadnie".
Wtem - tuż koło jego głowy
frunął motyl kolorowy.
środa, 1 stycznia 2020
W leśnej szkole - bajka na kliszy do rzutnika
W leśnej szkole
bajka polska
(na kliszy do rzutnika)
W leśnej szkole pod drzewami,
co ciekawie w dół patrzyły,
bobry, kuny i sarenki
bardzo pilnie się uczyły.
Jeż na lekcjach nie uważał
i z chomikiem często gadał,
a lis, chociaż sam nie umiał,
stale innym podpowiadał.
A czasami też wiewiórek
trzymały się różne psoty,
nic dziwnego, że do pracy
brakło czasu i ochoty.
O misiu Fąfeluszki i pszczole w jego uszku - bajka polska na kliszy do rzutnika
"O misiu Fąfeluszku i pszczole w jego uszku".
bajka polska
(na kliszy do rzutnika)
Oto miś jest. Dodać muszę,
że ten miś - to łakomczuszek.
Ma, jak widać, krągły brzuszek,
a jak zwie się? Fąfeluszek!
Właśnie rzekły mu zajączki,
że jest w sadzie, blisko łączki,
kilka uli. W ulu przecież
mają pszczoły miód, jak wiecie...
Ach, miód! Pyszna rzecz i słodka!
Patrzy miś zza płotka,
łyka ślinkę... Sroka radzi:
"Popróbować nie zawadzi!".
wtorek, 31 grudnia 2019
Świerszcz muzykant w pałacu mrówek - bajka na kliszy (do rzytnika)
Świerszcz muzykant w pałacu mrówek
bajka na kliszy (do rzytnika)
Gdzieś na kwietnej łące pewien świerszcz maleńki,
na skrzydlatych skrzypkach wygrywał piosenki.
W takt jego muzyki mrówki przez dzień cały,
gromadziły trawki, jagody zbierały.
Dzień za dniem upływał, wiatr melodie niesie...
Nim świerszcz się obejrzał, już nadeszła jesień
Ej, smutno świerszczowi, łąka szaty zmienia...
- Pójdę w świat, poszukam na zimę schronienia.
poniedziałek, 30 grudnia 2019
Leśne Pogotowie - bajka na kliszy (do rzutnika)
Leśne Pogotowie
bajka na kliszy
(do rzutnika)
W starej sośnie przy dąbrowie,
czuwa "Leśne Pogotowie".
Nim nadejdą chłody, słoty,
w Pogotowiu huk roboty.
W pogotowiu jest dyżurka,
Krasnal siedzi koło biurka.
- Ach, Bóbr! Witam Pana Bobra!
poniedziałek, 16 grudnia 2019
Tom Tit Tot - bajka angielska
Tom Tit Tot
bajka angielska
Dawno, dawno temu była sobie pewna kobiecina, która upiekła pięć pierożków. Kiedy wyjęła pierożki z pieca, okazało się, że trzymała je tam za długo, bo skórka zrobiła się tak twarda, że nie sposób je było jeść.
Woła tedy swą córkę i rzecze:
- Córuś, połóż pierożki na półce i niech tak stoją przez chwilę, to jeszcze dojdą.
Mówiąc to, miała na myśli, że przyjdą do siebie, to znaczy, że skórka zmięknie.
Ale córka powiedziała sobie: „Jeżeli jeszcze mają dojść, to ja teraz te zjem”. Zrobiła tak, jak powiedziała, i zjadła wszystkie po kolei.
Kiedy nadeszła pora kolacji, kobiecina rzecze:
- Idź i przynieś mi jeden pierożek. Na pewno musiały już dojść.
Dziewczyna poszła, rozejrzała się, ale zobaczyła tylko pusty talerz.
Wróciła i mówi:
- Jeszcze nie doszły.
- Ani jeden? - pyta matka.
- Ani jeden.
- Dobrze, doszły czy nie doszły - rzekła matka - zjem sobie jeden na kolację.
- Ale nie będziesz mogła zjeść, jeżeli nie doszły - powiedziała dziewczyna.
- Zjem i już. Idź i przynieś najlepszy pierożek.
- Najlepszy czy najgorszy to wszystko jedno - odparła dziewczyna - bo ja zjadłam wszystkie; nie będziesz miała pierożka, dopóki chociaż jeden nie dojdzie.
Wtedy kobieta przysunęła do drzwi swój kołowrotek i zaczęła prząść i śpiewać:
Moja córka zjadła pięć pierożków.
Pięć pierożków zjadła, niecnota, naraz!
Drogą przejeżdżał król i usłyszał jej śpiew, ale nie zrozumiał słów, zatrzymał się więc i spytał:
- O czym śpiewałaś, dobra kobieto?
Kobiecina wstydziła się powtórzyć królowi to, co zrobiła jej córka, więc zamiast tego zaśpiewała:
Moja córka uprzędła pięć motków lnu.
Pięć motków lnu uprzędła jak nic!
Ilustracja: Arthur Racham
- Wielkie nieba! - wykrzyknął król. - Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tyle uprządł w jeden dzień. - Słuchaj - dodał po chwili - szukam żony i ożenię się z twoją córką. Ale uważaj - przez jedenaście miesięcy w roku będzie jadła, co tylko zechce, będzie nosiła suknie, jakie tylko jej się spodobają, będzie miała towarzystwo, jakiego tylko zapragnie, ale przez ostatni miesiąc roku będzie musiała uprząść codziennie pięć motków lnu, a jeżeli tego nie zrobi, to ją wypędzę.
- Dobrze - powiedziała kobiecina; pomyślała sobie, że to wspaniała partia dla jej córki.
Co do pięciu motków, będzie jeszcze mnóstwo sposobów, żeby się wykręcić, kiedy nadejdzie czas, a najprawdopodobniej król sam o tym zapomni.
Odbyło się więc wesele. Przez jedenaście miesięcy dziewczyna jadła to, co chciała, nosiła suknie, jakie jej się spodobały, i zapraszała towarzystwo, jakiego tylko zapragnęła. Lecz kiedy jedenasty miesiąc dobiegał końca, zaczęła myśleć o motkach lnu i zastanawiać się, czy on też o tym pamięta. Ale on nie mówił ani słowa, więc myślała, że zapomnał. Jednakże ostatniego dnia przedostatniego miesiąca prowadzi ją do komnaty, której nigdy przedtem nie widziała. Oprócz stołka i kołowrotka nic tam nie było.
piątek, 13 grudnia 2019
bajka duńska - Rzecz całkiem pewna - Hans Christian Andersen
Rzecz całkiem pewna
bajka duńska
– Straszliwa to historia! - powiedziała kura, zamieszkała na przeciwległym krańcu wsi
- Straszliwa rzecz zdarzyła się w jednym z kurników. Nie mogłabym zasnąć w nocy sama. Na szczęście jest nas spora gromadka!
Potem opowiedziała wszystko co wiedziała - innym kurom z wrażenia wstawały pióra.
A kogutowi opadał grzebień.
Było to tak:
O zachodzie słońca kury przygotowywały się do snu. Była wśród nich pewna biała, krótkonoga i wielce szanowana kura. Zawsze znosiła jaja jak należy i zachowywała się bardzo poprawnie. Zająwszy swój szczebel, musnęła dziobem ogon tracąc przy tym jedno pióro.
– Nic nie szkodzi! - zażartowała - Im bardziej się pierzę, tym jestem piękniejsza!
Po czym smacznie zasnęła, podobnie jak większość kur w kurniku. Jedna z kurek nie mogła jednak zasnąć.
Ruszyła się raz i drugi na swojej grzędzie, w końcu szepnęła do sąsiadki:
– Słyszałaś, co tu powiedziano? Nie powtórzę tego oczywiście, ale jedna z naszych koleżanek wyskubuje sobie pióra, żeby być piękniejszą. Nasz kogut powinien nią wzgardzić!
piątek, 6 grudnia 2019
Przygody i wędrówki Misia Uszatka - opowiadanie 31: - "Upominki z lasu".
" Przygody i wędrówki Misia Uszatka" - tom 1
opowiadanie trzydzieste pierwsze
"Upominki z lasu."
Na dobranoc - dobry wieczór
Miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
Bo klapnięte uszko mam.
Jestem sobie mały miś, gruby miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
Znam się z dziećmi nie od dziś!
Miś spotkał w lesie Sarenkę.
- Wracam do domu - powiedział - Ale nie mogę przecież wracać do dzieci z pustymi łapkami... Chciałbym przynieś Jackowi i Zosi jakiś podarunek ze swej wędrówki.
- Zaraz ci coś dam dla Zosi - powiedziała Sarenka - Powiem też innym leśnym mieszkańcom, żeby przynieśli upominki.
- Weż to od nas, Misiu - wołają zwierzęta - i zanieś dzieciom.
- Jakie piękne leśne dary - cieszy się Miś - Korale z jarzębiny - to od zgrabnej Sarenki. Kawałek odłupanej kory - w sam raz dobry na łódeczkę- to dar od Dzięcioła. A spory woreczek leszczynowych orzechów - od Wiewiórki.
- Teraz mogę już iść do domu - powiedział zadowolony Miś - Mam pełną torbę podarków. Chodźmy, Świerszczyku!
Autor: Czesław Janczarski
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 1960 rok
Opowiadanie pochodzi z pierwszego tomu serii o Misiu Uszatku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























