wtorek, 2 kwietnia 2019

"Wróbelek Elemelek i jego przyjaciele", tom II - Jak choruje Elemelek, jak go leczą przyjaciele - (przygoda 2)

Jak choruje Elemelek, jak go leczą przyjaciele
bajka wierszowana polska 

Miał wróbelek Elemelek lekki katar i kaszelek. Dziób wycierał żółtą chustką (z monogramem i wypustką), co ją dostał od swej babci. 
No i kichał: 
- A-psik! A-psik! 
Bo ta zima, nie przesadzam, nos, mój panie, wszędzie wsadza. Choć już czas jej iść za morze, psoci nam, jak tylko może. Tu nadmucha, tam przymrozi, straszy, grypą grozi, wciąż się bierze na sposoby, by podrzucić nam choroby. 
— Elemelku — sroka skrzeczy. — nie zaniedbuj takich rzeczy! Bo czasami z przeziębienia puchnie gardło, głos się zmienia, coraz grubszy jest i z czasem możesz nawet ćwierkać basem. Owiń gardło ciepłym szalem i nie wychodź z domu wcale. 
Doradzała wiewióreczka: 
— Wbij jajeczka do kubeczka, zmieszaj dobrze, cukru dosyp, dodaj dziesięć kropli rosy i popijaj to nie rzadziej niż dwanaście razy na dzień. 


Ale zając już ją gani: 
— Nic niewarte, moja pani! Weź rondelek, Elemelku, zaparz ziółka w tym rondelku: majeranek i rumianek, dobrze z pieprzem wymieszane, pij maliny, sok z jeżyny, weź pięć proszków aspiryny. 
— Lepiej będzie — rzecze sowa — inny środek zastosować. Terpentyną plecy natrzyj, będziesz zdrowy jak się patrzy. Ot, masz tu skarpetek parę, bardzo ciepłe, choć już stare; dzień i noc je miej na nóżkach i czym prędzej wchodź do łóżka. 
Wzdycha biedny Elemelek. Czy to aby nie za wiele? 
Ciepłym się owinął szalem, nie wychodzi z domu wcale i próbuje tylko czasem, czy nie ćwierka jeszcze basem. Wbił jajeczka do kubeczka, dodał cukru, dolał mleczka i popija to nie rzadziej niż dwanaście razy na dzień. 
Ma robotę Elemelek: tutaj kubek, tam rondelek, terpentyną piórka natarł, ale wciąż ma jeszcze katar - choć nieduży, lecz uparty. Pokasłuje też. Nie żarty! 
I w chusteczkę, tę od babci, kichnie czasem: 
-Apsik! Apsik! 
Aż pewnego dnia wyraźnie poczuł się wróbelek raźniej. 
— Dosyć się już wyleżałem. Dwa tygodnie leżę całe. Gimnastykę zrobię zaraz, dobrze rozgrzać się postaram: skrzydła w bok — i mach! ogonem, dwa podskoki w lewą stronę, dwa podskoki w stronę prawą — i do lasu frrr! a żwawo! 
Właśnie zima swe manatki spakowała już w tobołek, wyszły z ziemi pierwsze kwiatki, choć nieśmiałe, lecz wesołe. 
Drzewa prężą też gałązki,tu i ówdzie trawa rośnie, słońce wsuwa promień wąski między krzewy. To przedwiośnie! Za dni parę — w czwartek, w piątek — zajrzy wiosna w każdy kątek. 
Szybko fruwa Elemelek, gubi katar i kaszelek. 
— Schowam chustkę, tę od babci. Nie chcę kichać: 
- Apsik! Apsik! 
I skarpetki oddam sowie. Chcę być zdrów. Niech żyje zdrowie!



Autor: Hanna Łochocka 
Ilustracje: Zbigniew Witwicki 
Drugie opowiadanie z cyklu drugiego: 
"Wróbelek Elemelek i jego przyjaciele". 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 1962 rok
Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

"Wróbelek Elemelek i jego przyjaciele", tom II - Jak w kostiumie Elemelka zmiana zaszła wielka - (przygoda 1)

Jak w kostiumie Elemelka zmiana zaszła wielka 
bajka wierszowana polska 

Miał wróbelek Elemelek, różnych mieszkań bardzo wiele. Najpierw mieszkał przez czas pewien, w miejskim parku gdzieś na drzewie, potem chyba trzy tygodnie w dziurze w murze żył wygodnie. Mieszkał tydzień przy kurniku, gdzie za dużo było krzyku, później miał mieszkanko ciche na przygórku, aż pod strychem. 
A gdy przyszła późna jesień, rzekł, że chce zamieszkać w lesie, bo mu piórka wiatr przewiewa, więc się schroni między drzewa. Właśnie mu poradził zając, aby od wiewiórki pewnej wydzierżawił, nie zwlekając, pół przytulnej dziupli drzewnej. Wiewióreczka była skora przyjąć w dom sublokatora, za niewielką więc opłatą chętnie się zgodziła na to. 
Energicznie i z ochotą wróbel zajął się robotą: kurz pościerał i wyczyścił ciepłą kołdrę z suchych liści, szpary mchami pozatykał, przygotował budki z łyka i w swej dziupli już bez trwogi czeka, aż mróz chwyci srogi. 
Przez sobotę prawie całą było w lesie śniegu mało, lecz o zmroku – nad wieczorem, spadły z nieba płatki spore. I gdy rano – już w niedzielę obudził się Elemelek, to aż skrzydłem przetarł oczy, myśląc, że to sen uroczy. 
Każdy badyl, każdy krzaczek watowany wdział kubraczek, nawet każdy sęk i kołek białą czapę ma nad czołem! Świerki, jodła i sosenka w wizytowych są sukienkach, odświeżone, wystrojone. 
- Czy to one, czy nie one ? I ja także chcę mieć nowy watowany płaszcz zimowy! Zawsze letnie mam ubranie nosić ?! A niedoczekanie! Wśród leszczyny lub jedliny, siądę tu na pół godziny, by zobaczył mnie świat cały w stroju modnym, ciepłym, białym… 
Choć go mrozik w dziobek szczypie, siadł i czeka… a śnieg sypie. 
Już na głowie Elemelka biała czapa rośnie wielka, grzbiet i skrzydła, aż po brzuszek w ciepły skryły się kożuszek. 
Wiewióreczka gdzieś z wysoka, popatrzyła w dół spod oka i spytała ze zdziwieniem: 
- A cóż to znów za stworzenie: napuszone, białe, grube, Czy to bałwan, czy też wróbel ? 



- Bałwan ?! O, wypraszam sobie! Też mi grzeczność… wiem, co zrobię: myszka ma tu pod korzeniem eleganckie pomieszczenie. Pójdę złożyć jej wizytę i w lustrze się przejrzę przy tym. Myszka znana jest z grzeczności, więc na pewno mnie ugości. 
Zlazł ostrożnie na dół z krzaczka, by nie zgubić swego fraczka i zagiąwszy dwa pazurki, stuknął. 
- Mysz wyjrzała z dziurki. 
-Elemelek? Witam pana! Cóż za zmiana niesłychana! Jaka czapka i kołnierzyk, trudno oczom wprost nie wierzyć! Czy pan zdejmie w przedpokoju, czy zostanie pan w tym stroju? 
- Och, nie chciałbym go zdejmować, bo przeziębi mi się głową, z resztą, myszko, przyzna pani, że twarzowy mam kaftanik? 
- Tak, Prześliczny to paltocik. Niech pan siądzie, tu przy cioci i kuzynie ostronosie… Oto ziarna w burym sosie. 
Ciocia, babcia, stryjek z żoną i kuzynów też niemało, całe liczne mysie grono dziś u myszki się zebrało. Wszyscy byli bardzo mili, wszyscy zgodnie pochwalili Elemelka strój zimowy: płaszczyk… i nakrycie głowy. 
Siedząc pośród mysich gości, wróbel puszy się z radości i raz po raz bystro zerka trochę w lewo – do lusterka. 
Nagle kuzyn Ostronosek bardzo cienkim piśnie głosem, a Pazurek, miły wujek rzecze: 
- Wilgoć dziwną czuję! 
- Ja też łapy mam zmoczone! 
- Ja wilgotny mam ogonek! 
- Ach, jak mokro! Coraz gorzej!!! Skąd ta woda? Powódź może, 
- Potop…? Czy wylała rzeka? Prędzej! Trzeba stąd uciekać!!! 


Ciocia, babcia, stryjek z żoną i kuzynów liczne grono, gubiąc klepki i kichając w drzwi gwałtownie się wpychają… A po brzuszku Elemelka za kropelką mknie kropelka, kapie woda, aż na nóżki, spod kaptura ciekną strużki. Elemelek z trwogą zerka troszkę w lewo – do lusterka I cóż widzi…? 
Z szarych piórek znikł serdaczek i kapturek, a sam wróbel z mokrym piórkiem przypomina… zmokłą kurkę! Tak to piękny strój puszysty, zamieniwszy się w jeziorko, przerwał obiad uroczysty. 
Umilkł gwar przed mysią norką, pierzchli goście w różne strony, Elemelek zawstydzony szepnął: 
- Myszko, wybacz, proszę, żem wniósł zamęt w twoje progi. Chyba kupie dziś kalosze, strasznie mi przemokły nogi! 
Myszka dała mu ściereczkę, mówiąc: 
- Nic się znów nie stało! Lepiej osusz się troszeczkę, By ci w kościach nie strzykało. Skoro tak już złożyło się, Trudno… nie ma co żałować. Zjedzmy ziarnka w burym sosie. To potrawa bardzo zdrowa…

Autor: Hanna Łochocka 
Ilustracje: Zbigniew Witwicki 

Pierwsze opowiadanie z cyklu drugiego: 
"Wróbelek Elemelek i jego przyjaciele". 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 1962 rok

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Uczta u wiewiórki - bajka polska z serii Poczytaj mi mamo

Uczta u wiewiórki 


Zając przez całe lato żywił wiewiórkę, której zły chłopak przetrącił łapkę.
Kiedy już wyzdrowiała, tak powiedziała zającowi na pożegnane: 
- Dziękuje ci, zajączku, bardzo dziękuje! Pamiętaj, nie rób na zimę żadnych zapasów. Żywiłeś mnie latem, to ja cię zimą będę żywiła.


Ucieszył się zając. Nie umiał przecież robić zapasów zimowych. Nie spotykali się potem długo. A tu już ostatnią trawkę śnieg przykrył. Zajączkowi pozostały do jedzenia tylko nagi gałązki i gorzka osikowa kora. Głodno bywało zwłaszcza podczas złej pogody. 
Wtedy zając przypomniał sobie wiewiórkę: „Niech ją tylko odnajdę, zaraz o głodzie zapomną!” I robiło mu się weselej. Spotkał ją wreszcie. Siedziała na gałązce koło swojej dziupli. 
- Dzień dobry, wiewióreczko!- zawołał zając.- Jakże się cieszę! Tak bardzo się stęskniłem! 
- I ja też. Ale trudno cię poznać, tak schudłeś!

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

"O wróbelku Elemelku", tom I - O zziębniętym Elemelku, pustym brzuszku i rondelku - (przygoda 8

O zziębniętym Elemelku,
pustym brzuszku i rondelku 
bajka wierszowana polska 

Miał wróbelek Elemelek 

miskę, łyżkę i rondelek. 
W misce mył się, choć był ptaszkiem, 
w rondlu sobie warzył kaszę, 
a łyżeczką mieszał żwawo 
ptasią zupę w lewo, w prawo. 
Ale przyszły niepogody, 
zimne wiatry, przykre chłody, 
noce długie, a dzień krótki. 
Znikły muchy i jagódki, 
o jedzenie coraz trudniej. 
Chyba lecieć na południe? 
Lecz we wróblim jest zwyczaju, 
by na zimę zostać w kraju. 
Rzucać gniazdko? Nie wypada! 
Chłodno? Głodno? Trudna rada. 
Spojrzał smutno Elemelek 
na łyżeczkę i rondelek. 
I na piecyk z długą rurą 
patrzył długo i ponuro. 
Potem siadł, załamał skrzydła: 
- Już ta sprawa mi obrzydła! 
Godzinami szukać trzeba, 
by okruszek znaleźć chleba 
lub zeschniętych pięć jagódek. 
Dziś zdobyłem z wielkim trudem 
muchy dwie, lecz mówiąc szczerze, 
bardzo były już nie świeże. 
Nawet mnie rozbolał brzuszek 
po zjedzeniu tych dwóch muszek. 
W prawym oku Elelmelka 
zakręciła się kropelka 
i upadła pac! w rondelek. 
Wytarł dziobek Elemelek 
nową chustką w piękną kratkę, 
co ją dostał od sąsiadki.
Wiewióreczka przebiegała, 
zapukała i zajrzała: 
- A, moje uszanowanie!
Czy skończyłeś już śniadanie? 

"O wróbelku Elemelku" - tom I - O wróbelku Elemelku i o jego pantofelku - (przygoda 7)

O wróbelku Elemelku 
i o jego pantofelku
bajka wierszowana polska

Raz wróbelek Elemelek 
zgubił w śniegu pantofelek. 
Pantofelek strata wielka 
dla wróbelka Elemelka. 
Raz, że trudno jest o skórę. 
Noga marznie też po wtóre. 
A po trzecie wszyscy wiecie, 
że bez buta źle na świecie!


Ilustracja pochodzi z wydania z 1958 roku

Przez sobotę i niedzielę 
szukał buta Elemelek, 
a raniutko w poniedziałek 
białej kory wziął kawałek 
i napisał: 


Przeczytała to wiewiórka, 
pogrzebała w śnieżnych górkach, 
poszukała, poszperała, 
lecz pantofla nie widziała. 
Przeczytała także kurka, 
pogrzebała wśród podwórka. 
Ani widu, ani słychu! 
Pantofelek wzięło licho!

"O wróbelku Elemelku", tom I - Kamizelka Elemelka - (przygoda 6)

Kamizelka Elemelka 
bajka wierszowana polska

Chciał wróbelek Elemelek 
sprawić sobie kamizelę. 
Bo pióreczka wróbelkowe 
wcale nie są kolorowe. 
Inne ptaki się wystroją 
w jakąś barwną szatkę swoją, 
a wróbelek ot, niebożę,
chociaż chciałby, to nie może. 
- Szary brzuszek mam i skrzydła. 
Już ta szarość mi obrzydła. 
Dosyć tego! Kupię nową 
kamizelkę kolorową 
i czy w święto, czy na co dzień 
w kamizeli będę chodził.


Udał się więc do krawcowej. 
- Czy są jakieś wzory nowe 
na kubraczki, kamizelki? 
- Owszem. Wybór mamy wielki. 
Jaki kolor? Ach, jaskrawy! 
Może coś w kolorze trawy? 
Albo też w ceglaste paski 
Lub niebieskie, jak u kraski? 
Materiałów było wiele, 
lecz grymasił Elemelek. 
Ten za blady, ten za bury, 
ów za ciemny, za ponury, 
tamten troszkę go postarzył, 
w tym znów jakoś nie do twarzy... 
- Ot, pomyślę przez niedzielę, 
jaką sprawić kamizelę 
Lub sąsiada spytam może, 
w jakim dobrze mi ki lorze. 
Więc sąsiady wnet do rady: 
- Weź w kolorze czekolady 
mówi dzięcioł bo praktyczna, 
a w dodatku apetyczna. 
Sroczka skrzeczy: - W kratki! W paski! 
Zapinaną na zatrzaski! 
- Także pomysł! - wrona powie. 
Sroka zawsze pstro ma w głowie. 
- Trzeba kupić śnieżnobiałą, 
by do śniegu pasowało. 
A wiewiórka: - Na jesieni 
modnie ubrać się w desenik. 
Może w ciapki? Może w koła? 
- Elemelku! jeż zawoła. 
Pulowerek zamów sobie! 
Chcesz? Ja ci na kolcach zrobię. 
Doradzały jeszcze szczury, 
by wziął serdak z mysiej skóry, 
a dodały też nawiasem, 
by się w pasie ścisnął pasem. 
Biedny mały Elemelek! 
Na jednego to za wiele! 
Siedzi smętny, osowiały, 
myśli, myśli przez dzień cały, 
bo też mu się, szczerze powiem, 
pomieszało wszystko w głowie: 
- Kraty modne są czy paski? 
Z paskiem czy też na zatrzaski? 
Pulowerek czy serdaczek? 
Ej, już chyba się rozpłaczę... 
Aż we wtorek, gdy był w mieście, 
do spółdzielni trafił wreszcie. 
Patrzy wiszą kamizelki 
zawieszone za pętelki. 
Skrzydełkami więc zamachał. 
Dłużej się nie będę wahał! 
Tę czerwoną, pierwszą w rzędzie 
wezmę. Elegancka będzie. 

"O wróbelku Elemelku", tom I - O wróbelku elemelku, o ziemniaku i bąbelku - (przygoda 5)

O wróbelku Elemelku, 
o ziemniaku i bąbelku 
bajka wierszowana polska 

Raz wróbelek Elemelek 
znalazł w polu kartofelek. 
Nie za duży nie za mały 
do jedzenia doskonały. 
Lecz ziemniaki na surowo 
jeść nie miło i nie zdrowo...

Ilustracja: A Seifertowa
Znacznie lepsze będą one, 
gdy zostaną upieczone. 
Skrzesał iskrę Elemelek, 
suche liście wokół ściele, 
dwie gałązki kładzie blisko 
i już pali się ognisko...


Ilustarcja: A. Seifertowa

"O wróbelku Elemelku", tom I - Jak wróbelek na wycieczkę z myszką wybrał się nad rzeczkę - (przygoda 4)

Jak wróbelek na wycieczkę 
z myszką wybrał się nad rzeczkę 
bajka wierszowana polska

Raz wróbelek Elemelek 
Myszce Kiki rzekł: 
- W niedzielę 
Na wycieczkę jechać trzeba. 
Słońce do nas mruga z nieba. 
Ja na plaży dziób opalę, 
Ty ogonek. 
- Doskonale!- mówi myszka- 
- Zabrać muszę, 
Zasuszonych parę muszek, 
Skórkę sera (przysmak myszek), 
By nam głód nie skręcał kiszek. 
Pozbierali więc specjały, 
Napełnili plecak cały 
I nazajutrz z rannym słonkiem,

Wznosząc złoty kurz ogonkiem, 

Biegną dróżką, czyli raczej 

Biegnie myszka, wróbel skacze. 
Oto rzeczka, a nad rzeczką 
Rozłożyło się słoneczko 
I ogony wnet opali. 
- Elemelku, patrz: na fali 
Coś kołysze się leciutko. 
- Co to? Łódka! Jedźmy łódką! 
Kawał kory, taki duży, 
Może nam za łódkę służyć! 
Właśnie fala korę zniosła 
Na brzeg. Dobrze więc się składa 
Z dwóch patyków będą wiosła. 
Wsiada myszka, bardzo rada, 
I z wróbelkiem zatykają 
Piękny żagiel z liści młodych, 
Aż go ryby podziwiają, 
Wysunąwszy pyszczki z wody. 
Uśmiechnięta myszka Kiki 
Bierze w łapkę dwa patyki 
I wiosłuje. Elemelka 
Też ochota wzięła wielka, 

"O wróbelku Elemelku", tom I - Jak wróbelek Elemelek był proszony na wesele - (przygoda 3)

Jak wróbelek Elemelek 
był proszony na wesele 
bajka wierszowana polska


Do wróbelka Elemelka 
przyszła kartka raz niewielka:

Ilustracja: Barbara Tunikowska

„W tę niedzielę na wesele 
proszę. Będzie gości wiele, 
tańce, śpiew, jedzenie, picie. 
Więc prosimy o przybycie 
punktualnie o dwunastej: 
pierwszy lasek tuż za miastem, 
siódma sosna, druga dziupla. 
Z poważaniem 
Hupla- Hupla." 
Trzepnął skrzydłem Elemelek, 
- Toż to sowie jest wesele! 
Pani sowa, jak się zdaje, 
za mąż córkę już wydaje. 
Pewnie będą gości tłumy. 
Trzeba chyba łapy umyć?... 
Już od rana więc w niedzielę 
mył się pięknie Elemelek. 
Chce czy nie chce, trudno-musi. 

Ilustracja: Barbara Tunikowska

Wziął od wujka kapelusik 
i krawacik niby maczek, 
a od babci ciemny fraczek, 
który bardzo go wyszczupli 

Ilustracja: Barbara Tunikowska

– i do dziupli Hupli – Hupli 
spieszy. Droga niezbyt długa: 
siódma sosna, dziupla druga. 
Mała sówka, panna młoda, 
wdzięcznie prosi:
- Jest tu woda z rannej rosy 
i miód pszczeli, 
i potrawka w sosie trzmielim. 
Z drugiej strony narzeczony
niesie placek upieczony 
z much, komarów i szerszeni 
- a, pięknie się przyrumienił! 
Są tam szyszki i okruszki, 
w galarecie musze nóżki, 
jagodowy jest kisielek 
i przysmaków innych wiele. 
Niedaleko Elemelka 
stoi słodki sok w butelkach.




"O wróbelku Elemelku", tom I - Jak wróbelek Elemelek leśną dróżką szedł w niedzielę - (przygoda 2)

Jak wróbelek Elemelek leśną 
dróżką szedł w niedzielę  
bajka wierszowana polska

Leśna dróżka już od rana 
jest ogromnie uczęszczana. 
Gdzie popatrzeć, z każdej strony 
ruch panuje ożywiony. 
Biegną sarny i wiewiórki, 
zając chyżo zbiega z górki, 
przelatują ptaków stada, 
lisek się ostrożnie skrada, 
nawet jeż i dwa ślimaki 
powolutku suną w krzaki. 
Ten na tego z nagła wpada, 
poszturchuje ów sąsiada... 
Źle się dzieje - ani słowa! 
Trzeba ruch uregulować. 
Więc milicjant już na drodze
na czerwonej stoi nodze: 
długie skrzydła czarno - białe 
to wskazówki doskonałe. 
Gdy rozłoży je w tę stronę 
- przejście dróżką dozwolone, 
gdy zaś w tamtą - to przechodzień 
w poprzek ścieżki może chodzić. 
A wróbelek Elemelek 
do swej cioci szedł w niedzielę, 
skacząc sobie fiku-miku 
leśną dróżką, po chodniku. 
Zamyślony, zagapiony,
w górę patrzy gdzieś na wrony, 
idzie prędko, nie uważa, 
nie wie na co się naraża. 
Bo gdy był w połowie drogi, 
rzekł milicjant - bocian srogi: 
- Czyżby przestał już wróbelek 
leśnym być obywatelem?


"O wróbelku Elemelku", tom I - Jak wróbelek Elemelek w szkole uczył się literek - (przygoda 1)

Jak wróbelek Elemelek 
w szkole uczył się literek 
bajeczka wierszowana polska

Rzekł wróbelek Elemelek:
- Chcę nauczyć się literek. 
Jakże to? Analfabeta? 
Niepiśmienny? Och, gdzie tam! 
To już wolę, choć w mozole, 
siedzieć w szkole w uczniów kole 
i od jutra, wiedzcie o tym, 
zabieram się do roboty
Właśnie sowa wraz z dzięciołem 
założyli w lesie szkołę, 
i to nawet nie daleko, 
na pagórku, tuż za rzeką. 
Po cóż się namyślać wiele? 
Umył dziobek Elemelek, 
przetarł oczy, strzepnął piórka 
i frr! Ot- za rzeczką górka.
Rzekł dyrektor, stary dzięcioł:
- Przyjąć cię do szkoły? Z chęcią! 
Dziobek czysty masz, wróblasku, 
oczka bystre, pełne blasku, 
byleś pilny był, wytrwały, 
będziesz uczniem doskonałym. 
W szkole uczy pani sowa. 
Mądra głowa, ani słowa! 
okulary ma na dziobie 
i pazurkiem ostrym skrobie 
różnych liter piękne wzory 
na tablicy z ciemnej kory. 
Rzekła ptaszkom: 
- Miłe ptaszki! 
Tu nauka, nie igraszki. 
Myśleć trzeba mądrze, bystrze. 
A przynieście też w tornistrze 
listki gładkie i zielone, 
pióro ładnie zaostrzone 
i atrament jagodowy.


Brzydkie kaczątko - bajka duńska ze Skandynawii

Brzydkie kaczątko 

bajka duńska 



Prześlicznie było na wsi. Lato gorące, pogodne, żółte zboże na polach, owies jeszcze zielony, na łąkach wielkie stogi pachnącego siana, a bociany przechadzają się powoli, na wysokich, czerwonych nogach i klekoczą po egipsku, bo takim językiem nauczyły się mówić od matek. Dokoła wielkie lasy, cieniste, szumiące, a w nich głębokie i ciche jeziora. Prześlicznie i cudownie było na wsi. Na pochyłości wzgórza jasne słońce oświetlało stary zamek z wieżycami i gankami, otoczony murem i szeroką wstęgą wolno płynącej wody. Z muru zwieszały się pnące rośliny, a wielkie liście łopianu schylały się aż do wody. I było pod nimi cicho i ciemno, jak w cienistym lesie. 



Pod jednym z takich liści młoda kaczka usłała sobie gniazdo i siedziała na jajach. Nudziło jej się bardzo, 
bo żadna z sąsiadek nie miała chęci w tak piękną pogodę rozmawiać z nią o tym, co słychać na świecie.
 

Każda wolała pływać po przejrzystej wodzie, pluskać się i osuszać na ciepłym słoneczku, 
a ona tylko jedna, jak przykuta, siedzi w cieniu na gnieździe. 


Skończyło się wreszcie jej udręczenie, jajka zaczęły pękać i główka pisklęcia co chwila wysuwała się z innej skorupki, oznajmiając cienkim głosikiem, że żyje.

Calineczka - bajka na rzutnik

Calineczka
bajka na rzutnik

niedziela, 31 marca 2019

Calineczka - bajka duńska ze Skandynawii

Calineczka
bajka duńska






Pewna dobra kobieta bardzo pragnęła mieć maleńkie dziecko, ale nie wiedziała, skąd by je wziąć. Poszła więc do czarownicy i rzekła: 

— Tak bym chciała mieć malutkie dziecko. Powiedz mi, co tu robić, żebym je miała? 
— O! To nietrudno — odpowiedziała czarownica — mogę ci doskonale poradzić. Masz tu ziarnko jęczmienia — ale to nie jest takie zwyczajne ziarnko, które sieją w polu albo sypią kurom na pokarm; zasadź je starannie w doniczce do kwiatów, a zobaczysz, co z tego będzie. 
— Dziękuję — rzekła poczciwa kobieta i zapłaciła jędzy dziesięć groszy, bo tyle to ziarnko kosztowało. 


Po powrocie do domu, zasadziła je starannie w doniczce od kwiatów i zaraz pokazała się mała roślinka, okryła się pięknymi listkami, a w środku wyrósł jakiś kwiat złotopurpurowy, podobny do tulipana, tylko zamknięty jak pączek. 
— Cóż to za prześliczny kwiat! — rzekła kobieta i tak była zachwycona, że całowała złote i czerwone płatki.