wtorek, 19 lutego 2019

bajka australijska - Dlaczego kangury mają ogony?

Dlaczego kangury mają ogony?
bajka australijska

W dawnych czasach, kangury nie miały ogonów. 
I taki jeden kangur, mieszkał sobie z żoną i sześciorgiem kangurzątek w swoim domku. I chociaż żaden z nich nie miał ogona, wszyscy byli bardzo szczęśliwi. 
Pewnego dnia przyszedł do kangurzego domku wielki szczur i poprosił o oddanie mu dwóch kangurzątek. Mówił, że on i jego żona nie mają dzieci i z tego powodu są bardzo nieszczęśliwi, a kangury mają dużo dzieci i mogą dwoje oddać. Ale kangury nie oddały mu swoich kangurzątek.





Szczur wpadł w złość i powiedział, że ukradnie dzieci, jeśli kangur mu ich nie odda. Usłyszawszy to, kangur zmarszczył brwi, a szczur rzucił się na niego z zębami. Kangur był właśnie odwrócony do niego plecami, gdy ten złapał go za tylną część ciała i nie chciał puścić. Kangur szarpał się i wyrywał, ale nic to nie dało. Kangur nie przestawał się wyrwać i zaczął uciekać, ale szczur swymi mocnymi zębami mocno go trzymał. Tylna część kangura zaczęła się rozciągać i była dłuższa i dłuższa.



W końcu była tak rozciągnięta, że powstał w tym miejscu silny i długi ogon. 
I od tego czasu wszystkie kangury mają ogony.

Ilustracje: I. Wyszyński


Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

bajka wietnamska - Usłużna tykwa

Usłużna tykwa
bajka wietnamska



Była raz mała sierotka, nazywała się Nio Ti Mai. Miała czarne puszyste włosy, czarne błyszczące oczy, czerwone od żucia betelu usta i bardzo zwinne paluszki. Bogacz, do którego należała cała ziemia w tej wiosce, wziął ją do siebie. Pracowała od rana do nocy. Ścinała paszę dla bawołów,


pilnowała kurcząt,

Przygody zająca oszusta - bajka khmerska z Kambodży

Przygody zająca oszusta
bajka khmerska 
z Kambodży 


Pewien zając znany był ze swej inteligencji, sprytu i dowcipu. Ze względu na jego mądrość zwierzęta nazywały go Sędzią. Prawdę mówiąc, zając nie zawsze postępował mądrze, ale niewielu o tym wiedziało. W każdym razie życie zająca było pełne przygód i często wpadał w przeróżne tarapaty. Musiał sobie różnymi sposobami radzić, aby wyjść z opresji i często uciekał się do kłamstw i oszustw. Nie sposób opowiedzieć o wszystkich przygodach zająca, ale można przytoczyć niektóre. 
Raz zając, zmęczony ciągłym skakaniem, położył się w krzakach, niedaleko wioski, żeby odpocząć. Nie tylko był zmęczony, ale też strasznie głodny. Zobaczył, że drogą idzie stara kobieta i niesie na głowie kosz dojrzałych bananów.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Jak koza chatkę budowała - ludowa bajka rosyjska

Jak koza chatkę budowała
bajka rosyjska

Żyła kiedyś stara, leniwa babka. Miała kozę z koźlątkami. 
Rano, kiedy ludzie wcześnie wstawali i szli do pracy w pole, ona smacznie spała. 
Wstawała dopiero koło południa, jadła obiad, poplotkowała z sąsiadkami i dalej na piecu leży, nic nie robi.


A koza z koźlątkami w obórce zamknięta - ani nie szczypnie trawy, 
ani wody nie łyknie, ani nie pobiega... 
Raz koza mówi do swoich koźlątek: 
- Dzieci, kochane, nie możemy już dłużej mieszkać u tej wstrętnej, leniwej babki. 
Ucieknijmy do lasu, sami zbudujmy chatkę i zamieszkajmy w niej. 

niedziela, 17 lutego 2019

Wilk w owczej skórze - bajka grecka (bałkańska)

Wilk w owczej skórze 
bajka grecka


Na górskiej hali pasło się stado owiec, których pilnował owczarek pasterski. 
W jaki sposób bez kłopotów zjeść ich kilka ? - zadał sam sobie pytanie wilk. Nagła myśl zaświtała mu w głowie, gdy znalazł skórę owczą zgubioną przez pasterza. Ubrał ją na siebie. Wyglądał prawie tak jak owca. Dlatego owce nie zwracały na niego uwagi. Nawet pies i pasterz zajęci jedzeniem nie zauważyli tej maskarady. Zachęcony powodzeniem wilk postanowił zaczekać do wieczora, a wtedy wybierze sobie najtłuściejszą owcę ze stada. 



Pod wieczór pasterz zagnał owce razem z wilkiem do zagrody. Nagle drzwi od bacówki otworzyły się i wyszedł stary juhas. 
Potrzebował na jutro mięsa. 
- Muszę którą z was zabrać. Już wiem. Wezmę ciebie.
I zabił wilka myśląc, że to owca.

Morał z tego taki: "Uważaj, żeby Twoje cwaniactwo nie spowodowało wreszcie Twojej zguby."


Autor: Ezop
Ilustracja: Charles Santore

bajka polska (wierszyk) - Koziołeczek autorstwa Jana Brzechwy

Koziołeczek
wierszyk polski


Posłał kozioł koziołeczka
Po bułeczki do miasteczka.
Koziołeczek ruszył w drogę,
Wtem się natknął na stonogę.

Poczytaj mi mamo - Bardzo zajęte psy

Bardzo zajęte psy 

Bajka o niedźwiedziach, niedźwiedziątku i o małym złotowłosym dziewczątku - bajka polska na motywach rosyjskiej bajki ludowej

Bajka o niedźwiedziach, niedźwiedziątku i o małym złotowłosym dziewczątku.
bajka polska na motywach rosyjskiej bajki ludowej

Jak zając Szaraczek zaprzyjaźnił się ze źródełkiem - bajka filmowa (radziecka)

Jak zając Szaraczek 
zaprzyjaźnił się 
ze źródełkiem
radziecka bajka filmowa


Mieszkał w lesie zajączek Szaraczek. Miał szare futerko, długie uszy i czarne oczka, którymi bystrze rozglądał się dookoła. Był bardzo ciekawskim zajączkiem. Całymi dniami biegał po lesie i łące i nieustannie zanudzał wszystkich swoimi pytaniami:
- Kto? Gdzie? Dlaczego? Po co?





Chciał wiedzieć o wszystkim, co się dzieje wokół niego. Mama zajączka Szaraczka ciągle martwiła się o synka. Woła go na obiad, a Szaraczka nie ma. Ciągle gdzieś biega, czegoś szuka.

bajka polska z Podhala - O niedźwiadku, co człowieka chciał poznać

O niedźwiadku, co człowieka chciał poznać

bajka podhalańska

Młody niedźwiadek, który wraz z rodzicami miał legowisko na Hali Gąsienicowej, bardzo pragnął poznać człowieka. Mama przestrzegała go, że jest na to za mały, a świat człowieka kryje wiele pułapek.
- Na spotkanie z człowiekiem masz jeszcze czas - przekonywała mama.
- Ale ja chcę poznać człowieka - płakał mały niedźwiadek.
- Mama ma wiele racji, świat człowieka jest niebezpieczny dla tak małych niedźwiadków - odrzekł ojciec niedźwiadka - ale skoro chcesz go poznać, to musisz być bardzo ostrożny!
Mały niedźwiadek, aż podskoczył z radości.
- Będę uważał, a jak wrócę ze spotkania z człowiekiem, to wszystko opowiem - radośnie odpowiedział miś.



Przed wyprawą mocno się przytulił do mamy i taty. Mały mis pobiegł najpierw na Kasprowy Wierch, potem zbiegł na Hale Goryczkową. Tam zobaczył dzieci pasące owce. 

z serii: Bajarka opowiada - "Czworo przyjaciół" - bajka turecka w opracowaniu Marii Niklewiczowej

Czworo przyjaciół 

bajka turecka


W dalekim, dalekim kraju płynęła rzeka. Nad jednym jej brzegiem stał wysoki, gęsty las. Nad drugim była łączka. Dokoła łączki rosły krzaki i drzewa. Pośrodku była norka, a w tej norce mieszkała polna mysz z my szatkami. Mysz bardzo kochała swoje dzieci. Przynosiła im smaczne rzeczy do jedzenia. Wyprowadzała je na spacer. Opowiadała im bajki. 
A kiedy wychodziła sama, bez nich, to mówiła: 
— Teraz posiedźcie grzecznie w norce i nigdzie nie wychodźcie beze mnie, bo jesteście za małe. Mogłoby was coś zjeść. 
Nad rzeką, na skraju łączki, mieszkał żółw. Mógł chodzić po ziemi i pływać w wodzie. Grzał się na słońcu, a potem chlup! do wody i pływa. A jak ma dosyć pływania, to wyłazi na brzeg i znów grzeje się na słońcu albo śpi pod krzakiem. Taki to był ten żółw. Mysz z początku bała się żółwia, ale potem zaprzyjaźniła się z nim. Wieczorem, kiedy pokładła myszątka spać, przychodziła nad rzekę. Żółw wyłaził z wody i zaczynały się wieczorne pogwarki. 


Na wysokim drzewie nad łączką mieszkał stary kruk. Widział nieraz, jak mysz i żółw rozmawiali sobie nad rzeką, ale nie słyszał, co mówili. Bardzo był tego ciekaw. Raz nie wytrzymał z ciekawości i sfrunął na brzeg rzeki.

Łubianki z wróblowego domku - bajka japońska na podstawie "Tongue cut sparrow".

Łubianki z wróblowego domku
bajka japońska

(w oryginale tytuł brzmi: Tongue- cut Sparrow- 
czyli"
 "Wróbel z przeciętym języczkiem".)


W dolinie między górami żyło dwoje staruszków. Mąż chodził codziennie po chrust do lasu, rosnącego na zboczu góry. Kiedyś, gdy wracał do domu, usłyszał, że coś piszczy cichutko w bambusowych zaroślach obok ścieżki. 
- Co to takiego- pomyślał staruszek. 
Zbliżył się ostrożnie i zobaczył wróbelka. Podniósł go i przekonał się, że wróbelek ma zranioną nóżkę i dlatego nie może fruwać. Staruszkowi zrobiło się żal ptaszka. Zaniósł go do domu, napoił źródlaną wodą, nakarmił ryżem, a nóżkę opatrzył, jak umiał najlepiej. Wróbel został przy nim.

Zjem cię! - jak to biedny wilk chciał coś wrzucić na ząb:)

Zjem cię!
bajka buriacka (syberyjska)

Wilk nad rzeką spotkał źrebię, które było po pas zakopane w błocie. Postanowił je zjeść. 
Źrebię jęknęło: 
- Żeby mnie zjeść, musisz najpierw wyciągnąć mnie z tego błota... 
Wilk zgodził się i wyciągnął źrebię z błota. 
Źrebak rozejrzał się: 
- Zaczekaj, wilku, nie jedz mnie jeszcze. Jestem bardzo brudny. Pozwól mi wyschnąć i oczyścić z błota, a potem mnie zjesz. 
Wilk pomyślał i zgodził się. Czeka cierpliwie, ślinka mu cieknie, zaciera łapiska z zadowolenia. Źrebak osuszył się na słońcu, strzepał zaschnięte błoto z grzbietu. A wilk nie mogąc się doczekać siedzi z otworzoną paszczą. 
Spojrzał źrebak na wilka i mów: 
- Słuchaj, wilku ....mam złotą monetę ukrytą w kopycie mojej tylnej nogi. Mnie się już nie przyda...Weź ją zanim mnie zjesz, a staniesz się bogaty. Wszyscy będą ci zazdrościć ... 
Wilk był zachwycony. Nie dość, że będzie syty to jeszcze się wzbogaci! Źrebak podniósł tylną nogę. Wilk zaczął szukać złotej monety w kopycie. A źrebak z całej siły jak nie kopnie wilka w czoło! Wilka odrzuciło na ładne parę metrów, fiknął koziołka w powietrzu, zadźwięczało mu w głowie i padł plackiem na ziemie. Rozpłaszczył się jak długi, leży nieżywy. Źrebak nie czekał, aż wilk się ocknie, tylko szybko uciekł przed siebie.


Wilk, kiedy odzyskał przytomność, pomyślał: 
- Dlaczego natychmiast go nie zjadłem? Co poszło nie tak?... - główkował.

bajka japońska - "Walka kraba z małpą" (Saru kani gassen さるかに合戦 )

Walka kraba z małpą

Saru kani gassen (さるかに合戦 ) 
legenda japońska


Małpa i krab spotkali się podczas spacerów po górach. Małpa zbierała nasiona kaki, a krab jadł onigiri (ryżowa kulka). Widząc to małpa powiedziała:
- Błagam cię, zamień się ze mną. Ja ci dam nasiono kaki, a ty dasz mi kulkę z ryżu. 





Krab bez słowa oddał ciastko, a wziął nasiono i je zasadził. Gdy nadeszła wiosna z nasiona wyrosło wysokie drzewo. Na drzewie było mnóstwo owoców. Poprosił więc małpę, by się na nie wspięła i nazrywała mu owoców.

bajka afrykańska z wyspy Mauritius

O czterech dzwonach
bajka z Mauritiusa

Żył sobie raz stary żebrak. Pewnego razu zachorował i upadł na gościńcu bliski śmierci. Znalazł go młody myśliwy, zaniósł do swej chaty i tak troskliwą otoczył go opieką, że starzec ozdrawiał. 
Kiedy już miał odejść w świat daleki, powiedział do myśliwego: 
— Synu, uratowałeś mi życie. Chcę ci się odwdzięczyć za twą dobroć. Pod wielką skałą na brzegu morza leżą zakopane cztery dzwony. Dała mi je ongiś matka wielkich Dewów. Raz jeden mogłem w nie tylko uderzyć, inaczej sprowadziłbym nieszczęście na całą wieś. Potem je zakopałem pod skałą i tam dotąd leżą. Teraz zdradzam ci ich tajemnicę, mój synu. Ale pamiętaj o jednym: Wolno ci także raz jeden tylko uderzyć w każdy dzwon. Kiedy uderzysz dwa razy, pożałujesz tego gorzko. 
To powiedziawszy oddalił się stary żebrak w swoją drogę. 
Poszedł myśliwy nad brzeg morza, wysoką skałę odnalazł i cztery dzwony wykopał z ziemi. 
Jeden dzwon był z żelaza, drugi z miedzi, trzeci ze srebra, a czwarty ze złota. Uderzył myśliwy w dzwon żelazny. Na jego dźwięk rozstąpiła się ziemia i odsłoniła złoża rudy żelaznej. Potem w dzwon z miedzi myśliwiec uderzył i oto góra miedziana przed nim wyrosła. Uderza w dzwon srebrny. Rozłupała się na dwoje lita skała i żywe srebro zalśniło w słońcu. 
Pomyślał wtedy myśliwy:
- Na cóż mi żelazo i miedź, trudno je wydobyć i rudę przetapiać trzeba, zbytnia to fatyga. Srebro, tak, srebro już bardziej się opłaci, ale mam przecież jeszcze dzwon złoty. On pewnie złoża złota mi ukaże. 
Uderza w dzwon złoty i oto głazy nadbrzeżne w najczystsze złoto się zmieniły. 
— Oto mi dzwon dopiero, na. co mi tamte trzy! Jeszcze raz w ten uderzę i będę najbogatszym człowiekiem na świecie. 
Odrzucił precz dzwon z żelaza, z miedzi i ze srebra, w dzwon złoty powtórnie uderza. 
Lecz co to? 
Znikło żelazo, miedź, srebro i złoto, zniknęły dzwony cudowne, myśliwy stoi pod zwykłą skałą, patrzy dokoła wzrokiem zdumionym, słucha, czy bicie dzwonów nie doleci gdzieś z daleka, ale wszędzie cisza, spokój, tylko morze w dole szumi. 
Odtąd co dzień myśliwy nad brzegiem morskim siedzi i nasłuchuje głosu dzwonów podziemnych. 
Ale już nigdy ich nie posłyszał...




bajka afrykańska o przyjaźni żółwia i orła....

Dlaczego orły mają zakrzywione dzioby? 

bajka afrykańska 

Czy możliwa jest przyjaźń pomiędzy różnymi gatunkami zwierząt? Niektórym wydawało się, że tak. Żółw wierzył w to bezgranicznie. Od pierwszej chwili, gdy tylko zobaczył orła, postanowił zdobyć jego sympatię. 
Zobaczmy zatem, czy mu się to udało… Żółw godzinami potrafił wpatrywać się w niebo, gdy orzeł wykonywał podniebne piruety. 

Pewnego razu, po jednym z takich popisów, gdy ptak usiadł na pobliskiej skałce, co sił pobiegł w jego stronę. A kiedy stanął przed nim, był tak onieśmielony, że przez chwilę nie mógł wydobyć słowa.

- Witaj, królu ptaków! - wykrztusił wreszcie. - Tak bardzo chciałem cię poznać i powiedzieć, że jestem pod ogromnym wrażeniem twojej wielkości i siły.
- Heh ... - uśmiechnął się orzeł. .. - rzeczywiście, coś w tym jest.
- Może to nietakt z mojej strony, ale bardzo chciałbym zaprosić cię na obiad. Moja rodzina byłaby zaszczycona, gdybyś zechciał nas odwiedzić. Mieszkam nieopodal - dodał.

Księżycowa Ryba - bajka (legenda) australijska

Ksieżycowa Ryba

bajka (legenda) australijska 


W pradawnych czasach, cała ziemia była pokryta morzem. Po pewnym czasie, woda morska zaczęła stopniowo zanikać i w wielu miejscach, zaczęły wynurzać się z wody wyspy. Tam, skąd woda nie miała czasu uciec, utworzyły się laguny. Trochę więcej czasu minęło, aż na tych wyspach zaczęły rosnąć trawy , drzewa i różnoraka roślinność. Wiele zwierząt wynurzyło się wtedy z morza i zaczęło przyzwyczajać się do życia na lądzie. Na wyspy przybyli ludzie. Jedli złowione ryby, kraby, żółwie i skorupki, zrywali owoce z drzew i krzewów. Zaczęli uprawiać ziemię i hodować zwierzęta, a także polować. 
Na jednej z takich wysp mieszkały dwie siostry - Kurramara i Nakari. Siostry były odważnymi myśliwymi i potrafiły bardzo dobrze polować. 
Pewnego razu siostry odpoczywały w lagunie. Nakari, dla zabicia czasu łowiła ryby. Nagle udało jej się złowić rybę o niespotykanej wielkości. Ta ryba była blada, okrągła i płaska. Siostry postanowiły ją upiec i zjeść. Ryba była bardzo ciężka i dziewczęta ledwo mogły ją wyciągnąć ją z wody. Kiedy w końcu się z nią uporały, pozostawiły rybę na kamieniu pod drzewem, a same wybrały się poszukać aromatycznych ziół i korzeni, żeby przed upieczeniem przyprawić nimi rybę. 
Kiedy już znalazły przyprawy, powróciły do miejsca, w którym pozostawiły rybę. Były bardzo głodne i myślały tylko o zjedzeniu ryby, która przyprawiona ziołami będzie pewnie bardzo smaczna. Ale pod drzewem nie było żadnej ryby. Siostry rozglądały się wokoło, szukały w trawie i krzakach, ale nigdzie nie mogły złowionej ryby. 
Nagle Nakari spojrzała na czubek drzewa. Patrzy, a tam na gałęzi siedzi ryba. Nakari zaczęła wspinać się po drzewie, ale ryba podskoczyła i znalazła się na wyższej gałęzi, aż w końcu na czubku drzewa. Ryba uciekając przed dziewczyną, znalazła się tak wysoko, że kiedy podskoczyła raz jeszcze, to zawisła na niebie. 
Ryba płynęła przez niebiańskie sklepienie i stała się dużą, płaską świetlistą kulą, która oświetliła wszystko na ziemi. Siostry nazwały ją Księżycową Rybą. Powoli i dumnie Księżycowa Ryba płynęła po niebie i było to dla niej wielkie i ważne wydarzenie. Jej wędrówka trwała wiele nocy. 
Pewnego razu, siostry zobaczyły jednak, że na niebie wisi tylko pół księżyca-potem z połowy zrobiła się ćwiartka, a potem Księżycowa Ryba znikła na dobre. 
- Ktoś tam na niebie, zjadł naszą rybę! - krzyknęła wzburzona Kurramara. 
Ale była w błędzie, bo za jakiś czas Księżycowa Ryba znowu w całości ukazała się na niebie. Na początku ludzie widzieli tylko jej fragment. Ale ona rosła i rosła i w końcu, znowu płynęła po niebie jako duża, świetlista kula.

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Jajka na twardo - bajka czeska

Jajka na twardo 
bajka czeska 


Biedny czeladnik wyruszył w świat w poszukiwaniu zajęcia. Błąkał się przez długi czas, ale nigdzie nie znalazł pracy. Raz wszedł do oberży i zamówił kufel piwa, ser i osiem gotowanych jaj za ostatnie grosze. Zjadł i chciał zapłacić karczmarzowi. Grzebał w kieszeniach, ale nie znalazł ani grosza. Prawdopodobnie zgubił pieniądze gdzieś po drodze. Co tu robić? Kiedy karczmarz zszedł do piwnicy po beczką piwa, młody czeladnik wyskoczył przez okno i tyle go widzieli. Karczmarz był bardzo zły, że łobuz tak go oszukał, ale nie mógł nic zrobić. 

Jak podzielić zdobycz? - bajka afgańska

Jak podzielić zdobycz?
bajka afgańska

Pewnego razu tygrys, wilk i lis poszli na polowanie. Wspólnie upolowali: kozła, gazelę i zająca. Zdobycz zaciągnęli do jaskini tygrysa, bo to zawsze on sprawiedliwie dzielił zdobycz.  Wilk i lis marzyli jednak, o największej części dla siebie. Jednak tygrys odgadł, czego chcieli pozostali i pomyślał: „Zrobimy inaczej i zobaczmy, co się teraz stanie!" 
Zwrócił się do wilka: 
- Jesteś moją prawą ręką, podziel więc, naszą zdobycz! 
A wilk na to: 
- Jesteś wielki - zwrócił się do tygrysa - a koza jest duża, co oznacza, że jest twoja. Jestem nieduży i gazela jest nieduża, niech będzie moja. Lis jest mały i zając jest mały, pozwólmy lisowi zabrać zająca. 


Wściekł się tygrys: 
- Wygląda na to, że przede wszystkim myślisz o sobie! "Jestem taki i taki, a ten jest taki a taki ... To jest moje...to będzie twoje" Kim ty jesteś? Co sobie wyobrażasz? Czy wiesz, nieszczęśliwcze, z kim zadzierasz? Podejdź do mnie bliżej! 
Wilk zbliżył się do tygrysa, ten ryknął i zabił biedaka jednym oddechem. 
Potem zwrócił się do lisa i rozkazał mu: 
- Teraz ty dziel łupy! 
- Koza jest idealna na śniadanie dla króla zwierząt..- powiedział lis - gazela będzie idealna na królewski obiad...Zając będzie dobry dla króla na kolację…
- Powiedz mi prawdę – przerwał mu tygrys - od kogo nauczyłeś się tak umiejętnie dzielić ofiarę? 
- Miłosierny władco - odpowiada lis - niech wszystkie twoje kłopoty spadną na mnie! Chwalcie tego, który dba o innych! Kiedy zobaczyłem, co stało się z wilkiem, zdałem sobie sprawę, że nie powinienem myśleć tylko o sobie!
- Jeśli tak - zdecydował tygrys, - to oddam ci sprawiedliwość. Zabierz wszystkie trzy łupy dla siebie. Ja sobie coś jeszcze upoluję. 
Lis był zachwycony: "Jak to dobrze, że dzieliłem zdobycz po wilku! W przeciwnym razie już bym nie żył!"

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej - bajka abchaska (gruzińska)

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
bajka abchaska 
(gruzińska)


W jednej wiosce mieszkała wdowa. Miała koguta, świnię, kozę i osła. Na osiołku drewno z lasu na opał i kukurydzę do młyna, koza dawała mleko, świnia urosła i dała wdowie dużo prosiaczków, a kogutowi rodzina powiększyła się o stadko kurczaków. Kiedy kurczaki podrastały wdowa sprzedawała je na targu. Wdowa dbała o inwentarz, karmiła swoje zwierzęta i drób. Ale te, stały się bardzo niewdzięczne i zaczęły narzekać na swoje życie. 


W końcu zaczęły ignorować swoją chlebodawczynię i uważały się prawie za właścicieli gospodarstwa. Pewnego dnia osioł dostał się do domu. Tam, w kącie zobaczył duży dzban kwaśnego mleka. Nie zastanawiając się dwa razy, wetknął łeb w dzban i zaczął smakować zawartość. Zauważywszy to, wdowa chwyciła laskę, uderzyła nią kilka razy osła przez grzbiet i wypędziła go na podwórko.

Strach ma wielkie oczy - bajka rosyjska

Strach ma wielkie oczy 
lub "Babcia, wnuczka i kurka".
bajka rosyjska


Była raz sobie babcia Dasza,
i wnuczka Masza. Miały kurkę. 

Mieszkały w chatce nad rzeczką 
i nad rzeczkę po wodę chodziły.


Pewnego dnia babci Dasza westchnęła: 
- Trzeba iść, wody z rzeczki nanieść – wzięła duże wiadra i poszła. 
Wnuczka Masza, niewiele myśląc,
złapała mniejsze wiaderka
 i pospieszyła za babcią. 
- A gdzie to, idziecie beze mnie?
 - oburzyła się kurka.
Złapała małe wiadereczka
i pobiegła za wnuczką Maszą. 
- Mi też chce się pić!
 - pisnęła z norki mała myszka,
wzięła naparstki i pobiegła za kurką. 
Babcia naciągnęła wody z rzeczki
i wraca taszcząc wiadra.

sobota, 16 lutego 2019

Dlaczego ryby mają skrzydła? - bajka kambodżańska z Azji

Dlaczego ryby mają skrzydła?

bajka kambodżańska 
(khmerska)

Dawno temu, nad brzegiem morskiej zatoki, żyli dwaj bracia rybacy. Starszy brat, miał żonę niezbyt mądrą, ale pracowitą. Młodszy brat, miał żonę jeszcze głupszą niż żona starszego brata i do tego leniwą. Wszyscy żyli bardzo biednie i ledwo starczało im na garstkę ryżu dziennie. 


Kiedyś żona młodszego brata, powiedziała do męża: 
- Pracujemy dużo, a żyjemy kiepsko i niedojadamy. Mówią, że morze jest pełne pereł i innych kosztowności. Wybierzmy całą wodę z morza i pozbierajmy je z morskiego dna. Natychmiast się wzbogacimy! 
Mąż zgodził się. Następnego ranka wzięli dwa, duże wiadra z orzecha kokosowego, poszli nad morze i zaczęli czerpać wodę z zatoki. Od wschodu do zachodu pracowali w pocie czoła.

piątek, 15 lutego 2019

Cytryna i jej kompania - bajka bałkańska z Bośnii

Cytryna i jej kompania
bajka bośniacka



Pewnego dnia, Cytryna zapragnęła zobaczyć kawałek świata i zawołała swoich przyjaciół: Czosnek, Cebulę, Pieprz i Ziele angielskie. Namówiła ich, aby wyruszyli razem i z bliska przyjrzeli się jak żyją ludzie. Poszli więc. Szli cały dzień, a o zmierzchu natknęli się na biedną, chłopską chałupę. Niezauważeni przez nikogo, przemknęli przez podwórze, weszli do domu, wskoczyli na ławę obok pieca, a z ławy do pustego worka. A bieda w tej chacie była straszna.

Nauczka dla wilka - bajka afgańska

Nauczka dla wilka
bajka afgańska

Zdarzyło się pewnego razu, że tygrys – władca zwierząt – miał katar. Wiadomo, katar nie znowu taka straszna choroba, a już na pewno nie zabójcza. Jednak nastrój i samopoczucie potężnego władcy uległo nagłemu pogorszeniu, i właśnie ten fakt, stawał się zabójczy dla poddanych. Wszystkie zwierzęta, przybyły więc, czym prędzej, przed oblicze tygrysa, aby zapewnić go o swojej lojalności. 




Tylko lis nie pojawił się. Tygrys, którego tego dnia, nie obchodziło nic poza własnym, zakatarzonym nosem, prawdopodobnie by tego nie zauważyłby, gdyby nie wilk. 

czwartek, 14 lutego 2019

Tchórzliwy chłop i tygrys

Tchórzliwy chłop i tygrys

bajka pakistańska 

Pewnego ranka chłop zaprzęgł dwa woły do pługa i wyruszył do pracy w pole. Zaczął orać, ale zanim zdążył zrobić drugie okrążenie, nagle nie wiadomo skąd pojawił się tygrys. Chłop zamarł ze strachu. Kiedy trochę oprzytomniał, złożył dłonie jak do modlitwy, padł na kolana i począł błagać tygrysa, aby go nie zjadał. 
- O, dostojny panie dżungli! Przyjmij me pozdrowienia i pokłony. Miej, że litość piękna bestio i oszczędź mnie! 
- Hm … Widzę chłopie, że nie masz za dużo mięsa na sobie - warknął tygrys, uważnie mu się przyglądając - Lepiej naucz się polować, tak jak ja, bo inaczej zagłodzisz się na śmierć. To co uprawiasz w ziemi, to stanowczo za mało, żeby się wyżywić.
- My, chłopi, robimy to z pokolenia na pokolenie - odpowiedział zdziwiony chłop.
- Tak, widzę. Głupcze, spójrz na mnie! Ponieważ poluję jestem silny i odważny!
- Każdy powinien wykonywać swoją własną pracę, Panie Tygrysie" - odpowiedział trochę śmielej chłop.
- No cóż, niech tak będzie - warknął tygrys – a więc pozwól, że ja też wykonam swoją i najpierw zjem śniadanie złożone z twoich wołów.
"O ja nieszczęśliwy! – lamentował w myślach chłop – po co ja mówiłem, że każdy powinien wykonywać swą pracę! Chłop podrapał się po głowie i zaczął myśleć, jak by z jednej strony zadowolić tygrysa, a z drugiej oszczędzić woły.
- O, Panie Dżungli - powiedział w końcu - Bóg stworzył człowieka, aby uprawiał ziemię i wypiekał chleb, którym się żywi. Aby uprawiać ziemię, obdarzył człowieka bydłem. A dla tygrysów stworzył jelenie, zające i szakale.
- Nie mam czasu na takie rozmowy! - warknął tygrys – odwiąż woły od pługa jak najszybciej! - gniewnie błysnął kłami. 
- O, panie, oszczędź moje woły! - błagał chłop – w zamian oddam ci tłustą, mleczną krowę, którą hoduje moja żona.
- Ale to wystarczy tylko na połowę mojego śniadania - oblizał wargi tygrys - Jeśli do krowy dorzucisz jej młodą jałówkę, nie dotknę twoich wołów. A teraz wracaj do wioski po krowę i jej młode. Nie waż się tylko mnie oszukać, – zagroził chłopu tygrys – bo wtedy napadnę na twoją wioskę i zjem mieszkańców.

środa, 13 lutego 2019

Rak - Nieborak - bajka niemiecka

Rak - Nieborak
bajka niemiecka



Lezie rak-nieborak. Coś mu się pomyliło — zamiast do swojej jamki pod kamieniem, zalazł aż do wsi. Ludzie z tej wsi nigdy jeszcze nie widzieli raka. Bardzo się zdziwili i przestraszyli.
— Co to za zwierzę — pytali jedni drugich — co ma tyle nóg i chodzi w przód i w tył, i taki pancerz ma na sobie?
Wysunął się z gromady jakiś mędrek i powiedział:
— Czy nie widzicie, że nosi przed sobą dwie pary nożyczek? To nie zwierzę, to krawiec.
Wieśniacy ucieszyli się. Stary krawiec niedawno umarł, a młody umiał tylko szyć, ale nie umiał skroić ubrania. Przyda się krojczy.
Rozłożyli kawał sukna na stole, posadzili na nim raka i patrzą, co będzie.
Biedny rak chciałby znaleźć swoją rzeczkę, chciałby uciec. Łazi po suknie to w tę stronę, to w tamtą. To otwiera kleszcze, to znów zamyka.
— Oho — mówią ludzie — krawiec nam pokazuje, gdzie mamy krajać.
Tną za rakiem, ciach — mach! Pocięli całe sukno na drobne kawałki i teraz dopiero zrozumieli, że je popsuli.
— Ach, ty nicponiu! — zaczęli wykrzykiwać potrząsając pięściami nad rakiem — Oszukałeś nas! Nie ujdzie ci to na sucho!
Sołtys chciał raka chwycić, ale przestraszony rak jak go nie utnie nożycami! 
Sołtys wrzasnął:
— Ratujcie, dobrzy ludzie, bo mnie zamorduje!
Chłopi odczepili raka i zaraz urządzili nad nim gromadzki sąd.
Wyrok zapadł taki:
— Nikt z nas nie wie, co to za zwierzę. Ale oszukało nas, bo udawało krawca, a wcale nie jest krawcem. Na dodatek próbowało uciąć palec samemu sołtysowi. Więc chociaż nie wiemy, jak się nazywa, wiemy, że to jest oszust i rozbójnik. Skazujemy go na śmierć przez utopienie.
Podsunęli rakowi pod nos deskę, a kiedy rak na nią wlazł, zanieśli go ostrożnie na most.
Cała gmina zeszła się nad rzekę, żeby się przyjrzeć, co teraz będzie. Przechylili deskę nad wodą i — chlup! rak spadł do rzeki.
Ktoś z tłumu krzyknął:
— Dobrze mu tak!
Tymczasem rak dał co prędzej nurka na dno. 
Schował się do jamki i zawołał:
— No, nareszcie jestem w domu! Jacy to zacni ludzie, że mnie odnieśli z powrotem do rzeki!

Kózka - Zadziora - bajka rosyjska

Kózka-Zadziora
ludowa bajka rosyjska


Byli raz sobie dziad i baba, a mieli wnuczkę. 
Razu pewnego wnuczka poszła kozy paść. 
Pasła je po górach, po dolinach, po łąkach zielonych, 
aż wieczorem zagnała je do domu. 
Dziadek wyszedł na przyzbę i pyta: 
-Kózki moje, kózki, 
czyście najedzone, 
czyście napojone? 


A kozy na to: 
- Syteśmy i napojone, 
po górachśmy chodziły, 
trawkęśmy skubały, 
gałązeczki obgryzały, 
pod brzózką sobie leżały. 
I tylko jedna koza odezwała się w te słowa: 

Jak Kot buty kupował - ludowa bajka rosyjska

Jak Kot buty kupował
bajka rosyjska 


Pewnego dnia, zmartwił się Kot, bo zima zapasem,
a on butów nie miał, ani dla siebie, ani dla żony. 
Powiada więc: 
- Wybiorę się na targ do miasteczka, zima idzie, trzeba kupić ciepłe obuwie. 
- Idź– odpowiedziała żona.  


Idzie, idzie, aż tu spotyka Lisa.
- Dokąd idziesz, panie Kocicki? - pyta Lis.
- Idę do miasta ciepłe buty sobie sprawić. 
- Po co, aż do miasta? - zdziwił się Lis - znam dobrego szewca, 
mieszka niedaleko, jak chcesz to cię zaprowadzę. 
- No to prowadź – ucieszył się Kot, że czasu zaoszczędzi. 
Lis poszedł przodem, pokazuje drogę, a Kot podąża za nim.

wtorek, 12 lutego 2019

Bajka o Komarze - Komarowiczu i jego kosmatym celu bajka uralska (rosyjska)

Bajka o Komarze - Komarowiczu 
i jego kosmatym celu
bajka uralska (rosyjska) 



I

Stało się to w południe, kiedy wszystkie komary ukryły się przed upałem na bagnach. Komar Komarowicz – Długonos, drzemał sobie pod szerokim prześcieradłem. 
Śpi, śpi , a tu nagle słyszy rozpaczliwe krzyki swych braci komarów:
- Komarze Komarowiczu, zbudź się! ...Patrz! ...
Komar Komarowicz – Długonos, wyskoczył spod prześcieradła i pyta:
- Co się stało? Dlaczego tak krzyczycie? 
A komary nic, tylko fruwają dookoła, buczą i hałasują. 


- Patrz! Nieszczęście! Przyszedł na nasze bagno, niedźwiedź i zasnął. 
Gdy kładł się na trawie, zmiażdżył pięćset komarów, 
a jak zasnął i zaczął chrapać - połknął całą setkę. 
Och, biada nam bracie! Biada!... 

Karzeł Długi Nos - bajka niemiecka Wilhelma Hauffa

Karzeł Długi Nos
bajka niemiecka


W pewnym znanym mieście w Niemczech, żył szewc z żoną. Szewc, zazwyczaj łatał buty, 
a kiedy miał pieniądze na kupno skóry, szył nowe obuwie. 


Żona szewca, co dzień szła na rynek i sprzedawała na straganie owoce, warzywa i zioła z własnego ogródka.