niedziela, 26 sierpnia 2018

Pani Zima - bajka niemiecka

Pani Zima
(Pani Zamieć)
bajka niemiecka

Pewna wdowa miała dwie córki. Jedna była piękna i pracowita, a druga brzydka i leniwa. Wdowa więcej serca miała dla tej brzydkiej, bo była ona jej rodzoną córką. Piękną córkę traktowała jak popychadło i zmuszała do wykonywania całej pracy w gospodarstwie. Każdego dnia biedna dziewczyna musiała prząść przy studni tak długo, dopóki jej palce nie zaczęły krwawić.

Gisele Gottschlich
Pewnego razu, gdy zanurzyła zakrwawione wrzeciono w studni, aby je umyć, wyślizgnęło się jej z ręki i wpadło do środka. Dziewczyna rozpłakała się i pobiegła do swojej macochy, by powiedzieć jej o tym nieszczęściu.

Dwie Dorotki - bajka polska

Dwie Dorotki
bajka polska

Daleko stąd, daleko... za górą wysoką, za rzeką szeroką była wioska, a w tej wiosce biała chata, a w tej chacie mieszkał kmieć Pazurek z żoną Pazurkową. I były w chacie dwie Dorotki. Jedna była córką starego, druga córką starej; z pierwszej żony, z pierwszego męża.
Mówi raz stara do starego: 
— I moja Dorota, i twoja Dorota. Żeby nam się nie myliło, będziemy wołali na twoją „sierota", a na moją „córeczka". 
Markotno się staremu zrobiło, ale że żona była kłótliwa, hałaśnica, to dla świętego spokoju powiada: 
— Niechże będzie i tak. 
No i tak zostało. Pazurek dobry był dla córeczki, ale Pazurkową nie była dobra dla sieroty. 
Co najcięższą robotę na pasierbicę spycha i jeszcze dogaduje: 
— A pośpieszaj, niecnoto, uwiń mi się z robotą.


Do swej córeczki zasię mówi: 
— Spocznij sobie, poleź sobie, ja za ciebie wszystko zrobię. 
I tak z jednej Doroty rośnie pracowitka, z drugiej Doroty rośnie leń.

Córka i pasierbica - bajka wschodniosłowianska z Ukrainy

Pasierbica i córka. 
bajka ludowa -  ukraińska


Był sobie wdowiec i wdowa. Pobrali się, a każde z nich miało córkę. Córka wdowy była bardzo niedobra, a córka wdowca — skromna, cicha. Córka wdowy całe dnie nic nie robiła, a córka wdowca dbała o gospodarstwo. Córki wdowy i wdowca nie lubiły się i nie mogły ze sobą wytrzymać pod jednym dachem. 





Pewnego dnia córka wdowca mówi do swego taty: 

— Puść mnie — mówi — tato, ja pójdę w świat! 

Pobłogosławił ją na drogę, przeżegnał i poszła w świat. Idzie, idzie, patrzy, a tu przy drodze krynica.

bajka (baśń) portugalska o zaczarowanej arabskiej księżniczce.


Zaczarowana arabska księżniczka
bajka (baśń) portugalska

W dawnych czasach mieszkali w Portugalii Maurowie, którzy zdobywali twierdze warowne, zamki i wsie, a wraz z nimi przybyły arabskie księżniczki, nie tylko piękne, ale i dobre. Arabskie księżniczki pomagały ubogim, wdowom i sierotom. Musiały jednak strzec się chrześcijan i rycerzy króla Portugalii, bowiem mogli oni je schwytać i uwięzić. 

Piękne Arabki polecały się zatem w opiekę Allahowi i jego prorokowi Mahometowi i prosiły wróżki o radę.  Te zaś mogły je zaczarować, nawet na długie wieki, w węże, ptaki czy nawet lwy.  Maurów nie ma dziś w Portugalii, ale pozostały po nich legendy i opowieści.  Zaczarowane arabskie księżniczki są dziś duchami opiekuńczymi opuszczonych zamków. Nie czynią jednak nikomu krzywdy. 
Piękna i skromna arabska księżniczka o imieniu Fatima, mieszkała w swym zamku w Minho, jednej z najpiękniejszych północnych krain Portugalii. Obawiała się jednak pojmania, i dlatego poprosiła dobrą wróżkę, aby i ją zaczarowała.




I tak się stało, toteż przez długie wieki urocza Fatima ukrywała się w tajemniczym zamku Świętej Krystyny. 
Wróżka zazdrosna o urodę pięknej Arabki zaklęła ją jednak w ....kobrę z wielkimi okularami. Wszyscy ludzie z wioski bali się teraz groźnego węża, nie wiedzieli bowiem, że raz do roku zrzuca on skórę i w noc św. Jana pojawia się piękna arabska księżniczka...

Szklana Góra - bajka według polskiej opowieści ludowej

Szklana góra
bajka polska
według Janiny Porazińskiej


Za wielkimi górami gdzie ziemia była już prawie płaska, a lasy gęste i rozległe stała zagroda. Zwykła ona była, jak wszystkie zagrody we wsi, tylko wejście miała ocienione lipą. A lipa to była, lipa! Mało w którym przyzamkowym ogrodzie taką lipę możnabyło znaleźć. Jeszcze ojcowy pradziad na swej ją zasadził. Pień miała grubachny, pięciu chłopów wziąwszy się za ręce ledwie ją obejmowało. A tych konarów, tych gałęzi, gałązek... to mnogość a mnogość niezliczona. Gdy latem zakwitła — z całej wsi pszczoły z niej miody brały. Ile się tam na niej ptactwa gnieździło! Jakie szły z jej zielonych szumów gwizdy, pogwizdały, ćwierkania, szczebioty, ciurlikania, podśpiewki, głoseczki i głosiki — to jakby cała królewska kapela, cały chór królewski tam siedział. Wszystkie w rodzinie wesela i wszystkie chrzciny pod tą lipą się odbywały. Bo przecież w jej cieniu trzydzieści par w tańcu się. obracało, a jedna drugiej nie wadziła.

W zagrodzie tej mieszkało z ojcem trzech synów, braci rodzonych pomiędzy sobą.
Ten najstarszy ździebko lubił ojca, maluśko braci, ale ogromniście kochał samego siebie. I wielce był w sobie zadufany.
— Ja jestem najmądrzejszy! Ja jestem najlepszy! Ja jestem najwięcej wart ze wszystkich ludzi na świecie!
Ten średni najbardziej kochał ciepły piec i pełną miskę. Ani go można było wyciągnąć do roboty. Jak przychodzi czas kosowicy siana, to wtedy obwiązuje sobie nogę szmatą i stęka, że ani stąpnąć nie może, tak go boli. We żniwa boli go znów ręka, a jak przyjdzie drzewo rąbać w lesie, to akuracik cości mu włazi w krzyże, ani się ruszyć nie może. Leń to był a leń — aż mierziło patrzeć!

Ilustracja pochodzi z bajki na rzutnik

A najmłodszy był cichy, dobry i załatany w pracy. Ale że ten najstarszy cięgiem na niego jeno warczał: ty głuptasku! a ten średni fyrkał: ty leniu! to już on sam nie wiedział, czy ma rozum w głowie, czy nie, czy zwija się w robocie, czy czas marnotrawi. Głuptak i głuptak! Leń i leń! A stare ojczysko takie już było niedołężne, że nie bardzo chłopowina rozumiał, co się koło niego dzieje.

Król Valemon zaklęty w białego niedźwiedzia - bajka skandynawska z Norwegii

Król Valemon zaklęty w białego niedźwiedzia 
bajka norweska (skandynawska)


Był sobie raz, jak to czasem bywa, król, który miał dwie córki brzydkie i złe, a trzecią łagodną i dobrą jak pogodny dzionek i ją właśnie najbardziej kochał. Tej córce przyśnił się kiedyś złoty wieniec, tak cudny, że bez niego życie stało się jej niemiłe. 
A kiedy nie mogła go dostać, tak się smuciła, że nawet mówić nie mogła z żalu. Król dowiedziawszy się, co ją zasmuca, kazał rozesłać po całym królestwie wieńce podobne do tego, który jej się wyśnił, i polecił złotnikom wszystkich krajów wykonać taki sam. Pracowali dniem i nocą, ale księżniczka niektóre wieńce odrzuciła, na inne nawet spojrzeć nie chciała. Aż wreszcie raz, gdy przechadzała się po lesie, zobaczyła białego niedźwiedzia, który w łapach trzymał wieniec, o jakim śniła, i bawił się nim. Księżniczka chciała go kupić. Niedźwiedź odpowiedział, że nie sprzeda go za pieniądze, natomiast odda go, jeśli dostanie księżniczkę.


sobota, 25 sierpnia 2018

Jak Asleladden z trollem jedli na wyścigi - bajka norweska ze Skandynawii

Jak Askeladden z trollem jedli na wyścigi 
bajka norweska (skandynawska) 

Pewien wieśniak miał trzech synów. Sam był ubogi, stary i kulawy, a synowie nie chcieli nic robić. Część długów jednak trzeba było spłacić, więc ojciec kazał synom rąbać duży, piękny las należący do gospodarki. W końcu udało mu się zapędzić ich do roboty, najstarszy miał iść pierwszy do wyrębu. 
Kiedy wszedł w las i zaczął ścinać stary ogołocony świerk, przyszedł wielki, mocarny troll.
— Za to, że rąbiesz mój las, zabiję cię — powiedział. 
Kiedy chłopak to posłyszał, rzucił siekierę i najprędzej, jak mógł, biegł do domu. Wpadł do chaty bez tchu i opowiedział, co mu się wydarzyło; na to ojciec odpowiedział mu, że ma zajęcze serce, bo jego za młodu trolle nigdy nie odstraszyły od rąbania drzew. Nazajutrz drugi syn poszedł do lasu i wszystko się powtórzyło jak poprzedniego dnia. 
Ledwo kilka razy machnął siekierą, troll przyszedł i powiedział:
— Za to, że rąbiesz mój las, zabiję cię. 

Teodor Kittelsen

piątek, 24 sierpnia 2018

Zamek Soria Moria - bajka skandynawska z Norwegii

Zamek Soria Moria
baśń norweska


Było raz małżeństwo, które miało syna imieniem Halvor. Chłopiec od maleńkości nie chciał się brać do żadnej pracy, tylko siedział i grzebał w popiele. Rodzice posyłali go na naukę różnych zawodów, jednakże Halvor nigdzie dłużej nie popasał, pozostał najwyżej parę dni i uciekał z terminu do domu i znowu siedział, i grzebał w popiele. 

niedziela, 19 sierpnia 2018

Kącik ze smokiem - z serii książeczek Poczytaj mi mamo

Kącik ze smokiem 

bajka europejska z zielonej wyspy Irlandii

O Morskiej Królewnie, rybaku Elginie i czarodziejskim płaszczu. 

O słoniu i człowieku - bajka afrykańska

Słoń i człowiek 
bajka kenijska i etiopska
ludów Borana i Oromo

Pewnego dnia, Bóg stworzył człowieka i słonia. Umieścił ich w pięknym ogrodzie i codziennie spacerował w ich towarzystwie.

Przez ogród płynęła kryształowo czysta rzeka. Jednak słoń zaczął mącić jej wody i nie chciał słuchać Boga i człowieka, którzy mówili mu, żeby tego nie robił.

O trzy palce - bajka z Cypru

O trzy palce 
baśń cypryjska


Zdarzyło się to w pewnym księstwie za morzem. W jednym dniu i o tej samej godzinie, w książęcym pałacu i w chatce rybaka, przyszli na świat dwaj malusieńcy chłopcy. Księżna i żona rybaka zostały matkami i każda z nich cieszyła się z tego ogromnie. Syna książęcej pary nianie oraz służące wykąpały w różanej wodzie i odziały w leciutki jak mgła kaftanik z falbankami, owinęły w powijaki mięciutkie jak obłok. Potem ułożyły do snu w pięknie rzeźbionej kołysce z drzewa sandałowego, a nad kołyską zawiesiły złoty dzwoneczek, który cichutko podzwaniał, „dzyń, dzyń, dzyń, książę śpij”, a gdy chłopiec płakał: „dzyń , dzyń, smutku zgiń”. Csii, Chłopaczek zasnął. Śpi.

Rosa Warzilek

bajka irlandzka o przyjaźni, miłości i poświęceniu

Szczęśliwy książę
bajka irlandzka


Na wysokim cokole, górując nad miastem, wznosił się pomnik szczęśliwego księcia. Cały był pokryty delikatnymi złotymi blaszkami, oczy miał z dwóch błyszczących szafirów, a na rękojeści jego miecza świecił olbrzymi rubin. Ogromnie go też podziwiano — ogromnie.

sobota, 18 sierpnia 2018

bajka zachodniosłowiańska o psie i wilku ze Słowacji

Stary pies i wilk
bajka słowacka


Dawno temu w górach żył sobie baca, który miał psa pasterskiego. Pies był mądry, pracowity i wiernie służył mu przez długie lata. Za dnia strzegł stada owiec na hali, a w nocy, kiedy one spały czujnie ich pilnował  tak, że żaden wilk nie odważył się zbliżyć do zagrody.


Bajka o spełnionym marzeniu - prosto z Oceanii, (Malenezja)

Bajka o spełnionym marzeniu 
bajka nowogwinejska 

Działo się to w takich czasach, kiedy wszystkie zwierzęta żyły ze sobą w zgodzie i potrafiły się porozumiewać. Było więc to dawno, bardzo dawno temu. A historia, którą za chwilę przeczytacie, wydarzyła się w samym środku dzikiego buszu. Żyła tam pewna świnka o imieniu Pongi. Była malutka i miała różową, delikatną skórkę. Wyglądała jak zabawka. Inne zwierzęta bardzo ją lubiły i opiekowały się nią. Jedno przez drugie prześcigało się w okazywaniu jej swojej sympatii. Co rusz znosiły jej ulubione przysmaki. 




Żebraczka - bajka bałkańska z Bośni

Żebraczka
baśń bośniacka

Dawno, dawno temu, w starej chacie, żyła stara Bojana. Była bardzo biedna i utrzymywała się z jałmużny.
Zawsze jak otrzymała datek mówiła:
— Effendi, to, coś uczynił dla ubogiego, toś uczynił dla siebie.




Kto woła o deszcz - bajka bałtycka z Litwy

Kto woła o deszcz 
bajka litewska 


Kiedyś, już bardzo dawno temu, nastała na świecie przedziwna pogoda. Cały dzień, aż do późna wieczór, niemiłosiernie prażyło słońce. Niebo z każdym dniem było coraz bardziej rozpalone i nie można było dojrzeć na nim ani jednej chmurki. Wszystkie łąki i pola wyglądały jak po pożarze, studzienki i potoki wysychały, cała wilgoć wsiąkła w spękaną ziemię. Ludzie, ptaki i zwierzyna cierpieli pragnienie.

Ilustracja: Robert Bissell

czwartek, 16 sierpnia 2018

Poczytaj mi mamo - o kruku, który znalazł tajemniczy kluczyk...:)

O jednym kruku

Niebieska dziewczynka z serii "Poczytaj mi mamo"

Niebieska dziewczynka


Siła Mujo 

baśń albańska 

Bardzo dawno temu w wiosce Kladush, żył sobie góral z dwoma synami - Mujo i Halil - oraz córką o imieniu Kunja. 
Chłopcy byli silni i odważni jak ich ojciec. I tak jak on ubodzy. Kiedy Mujo osiągnął odpowiedni wiek, ojciec wysłał go do bogatego gospodarza, gdzie za garść soli i bochen chleba dostał pracę przy wypasaniu krów. Każdego dnia chłopak prowadzał swoje stado w miejsca, gdzie zwierzęta miały trawy pod dostatkiem. Dzięki temu dawały tak dużo mleka, że gospodarz nie mógł pomieścić go w pojemnikach. Jego sukcesy stały się powodem zazdrości innych pasterzy, co wyrażało się w nękaniu go, popychaniu, a nawet biciu.


bajka bałtycka z Karelii - O zwierciadle

Bajka o zwierciadle 
bajka karelska



Setki, ba, czasem nawet tysiące wiorst były od siebie oddalone siedziby ludzkie w owych dawnych bajkowych czasach. A ponieważ oddzielały je jeszcze szerokie rzeki i nieprzebyte lasy, przez które nie biegły nawet tropy zwierząt, mieszkańcy siedzieli sami w chatach, często przez całe życie nie oglądając ludzkiej twarzy, jeśli przypadkiem nie zawitał do nich jakiś podróżny. Oczywiście, byli i tacy, nawet w tych odludnych miejscach, gdzie diabeł mówi dobranoc, którzy dobrze wiedzieli, że za lasami i za rzekami leżą nie tylko całe wsie, ale nawet miasta otoczone kamiennymi murami. 

Wiedział o tym także Lawri, który mieszkał w starej chatce z ładną młodą żoną i ze swymi rodzicami.



środa, 15 sierpnia 2018

A – A – A…, kotki dwa ....
popularna polska kołysanka, wykorzystana w przedwojennym filmie: " Paweł i Gaweł". 



Aaa, kotki dwa, 
szarobure obydwa, 
nic nie będą robiły, 
tylko dziecko bawiły. 
Aaa, kotki dwa, 
szarobure obydwa, 
jak się kotki rozigrały, 
to dziecinę kołysały. 
Aaa, kotki dwa, 
szarobure obydwa, 
jeden szary, drugi bury 
a ten trzeci myk! do dziury. 
Aaa, kotki dwa, 
szarobure obydwa, 
żeby tylko jeden był, 
To by z tobą mleczko pił. 

Kołysanka została wykonana pierwszy raz przez Adolfa Dymszę i Eugeniusza Bodo w polskim filmie „ Paweł i Gaweł” z 1938 roku.
Ludwik Starski- muzyka: Henryk Wars 1938 rok). Tak bardzo uwielbiam tych aktorów i przedwojenne kino, że zamieszczam link do utworu:)



W górze tyle gwiazd, 
w dole tyle miast. 

Gwiazdy miastom dają znać, 
Że dzieci muszą spać. 

Ach śpij kochanie, 
Jeśli gwiazdkę z nieba chcesz, dostaniesz. 
Czego pragniesz daj mi znać, 
Ja ci wszystko mogę dać, 
Więc dlaczego nie chcesz spać? 

Aaa... aaa... Były sobie kotki dwa 
Aaa... aaa... Szarobure, szarobure obydwa 

Ach, śpij, bo nocą, 
Kiedy gwiazdy się na niebie złocą, 
Wszystkie dzieci nawet złe, 
Pogrążone są we śnie, 
A ty jedna tylko nie... 

Aaa... aaa... Były sobie kotki dwa 
Aaa... aaa... Szarobure, szarobure obydwa 

Ach, śpij, bo właśnie
Księżyc ziewa i za chwilę zaśnie,
A gdy rano przyjdzie świt, 
Księżycowi będzie wstyd, 
że on zasnął a nie Ty.


O kocie i Dicku

Whittington i jego kot
bajka angielska 

Za panowania sławnego króla Edwarda III żył sobie pewien chłopiec nazwiskiem Dick Whittington. Rodzice odumarli go bardzo wcześnie, a ponieważ biedny Dick był jeszcze za mały, żeby pracować na siebie, źle mu się powodziło. Obiad jadał nędzny, a śniadania czasem wcale, gdyż ludzie, którzy mieszkali w tej samej wiosce, byli biedni i nie mogli dać mu więcej niż parę kartofli i od czasu do czasu suchą skórkę chleba. Dick słyszał wiele, bardzo wiele dziwnych rzeczy o dużym mieście, które nazywa się Londyn, bo w tych czasach ludzie na wsi wyobrażali sobie, że w Londynie mieszkają sami piękni panowie i panie, że przez cały czas rozbrzmiewają tam śpiewy i muzyka, a ulice całe są wybrukowane złotem.
Pewnego dnia, kiedy Dick stał sobie przy drogowskazie, przejeżdżał przez wieś duży wóz zaprzężony w osiem koni, a każdy koń miał dzwoneczek u szyi. Dick pomyślał sobie, że ten wóz na pewno jedzie do pięknego miasta Londynu, więc zebrał się na odwagę i poprosił woźnicę, żeby pozwolił mu pójść obok siebie piechotą przy wozie. Jak tylko woźnica usłyszał, że biedny Dick nie ma ani ojca, ani matki, i poznał po jego łachmanach, że jest w takiej biedzie, że już nie może być gorzej, pozwolił mu jechać z sobą i razem ruszyli w drogę. W ten sposób Dick dotarł bezpiecznie do Londynu i tak mu się śpieszyło, żeby zobaczyć wspaniale ulice całe ze złota, że nie zatrzymał się nawet, aby podziękować uprzejmie woźnicy, tylko popędził co sił w nogach przed siebie, w nadziei, że zaraz zobaczy wybrukowane złotem ulice.




Dlaczego kocur myje się dopiero po jedzeniu 
bajka litewska

Każdy wie, że koty są nadzwyczaj czyste. Kot co rusz starannie czyści sobie łapką futerko. Zauważyliście jednak, że koty z zasady „myją się" dopiero po jedzeniu. A wiecie dlaczego?
Otóż kiedyś, a było to już bardzo dawno temu, pewnemu wielkiemu czarnemu kocurowi przejadły się myszy. Krótko mówiąc, miał apetyt na coś delikatniejszego. „Mysz ciągle grzebie w glinie pod podłogą, wyciera sobą jakieś zapyziałe kąty, a potem ma mieć smaczne mięso!" — snuły się ponure myśli w okrągłej kocurzej łepetynie. — „A gdyby tak złowić jakiegoś ptaszka? Ten dopiero pachnie: wietrzykiem, słoneczkiem i sosnowym lasem. To, mój panku, musi mieć zupełnie inny smak!"
Tak więc kocur skradał się po miedzy, długo czatował pod kwitnącą tarniną, aż w końcu polowanie mu się powiodło. Złapał zwinną sikorkę i niesie ją w pyszczku za chatę: tam dopiero w zaciszu urządzi sobie ucztę!
Sikorka tymczasem otrząsnęła się z przerażenia i zapytała:


Kot Psot - rosyjska bajka o kocie

Kot- Psot
bajka rosyjska

Mieszkali na jednym podwórzu kozioł i baran, a żyli ze sobą w przyjaźni i zgodzie, nawet wiązką siana się dzielili. A jeśli kto kiedy lanie obrywa, to nikt inny, tylko kot Psot! Bo taki z niego złodziej i zbój, że strach! Ciągle na coś dybie, ciągle coś kradnie i jeśli komu czegoś brak w spiżarni, to niczyja inna, tylko kota Psota robota. Leżą sobie kozioł i baran i gwarzą.
A tu nagle idzie kot Psot i gorzko płacze.
- Kocie Psocie, czego płaczesz, na trzech łapkach skaczesz? - Jakże nie mam płakać? Biła mnie gospodyni, za uszy wytargała, że ledwo chodzę, i jeszcze z chałupy precz wygnała.

Kotek - Czysty kotek - Kotek na płotku - wierszyki o kotkach

Kotek
polski wierszyk


Miauczy kotek: miau!- Coś ty, kotku, miał?
- Miałem ja miseczkę mleczka,
Teraz pusta jest miseczka,

A jeszcze bym chciał.

Wzdycha kotek: o!
- Co ci, kotku, co?
- Śniła mi się wielka rzeka,
Wielka rzeka, pełna mleka
Aż po samo dno.

Pisnął kotek: pij..
- Pij, koteczku, p
ij!
Skulił ogon, zmrużył ślipie,
Śpi - i we śnie mleczko chlipie,
Bo znów mu się śni.


Autor:
Julian Tuwim

Czysty kotek
polski wierszyk


- Czemu się często myjesz? - pytano raz kota.
- Bo czystość - odpowiedział - jest to piękna cnota.
Mył się prawie co godzina.
Chętnie mu do pokoju wchodzić pozwalano,
Powszechnie go kochano,
Doznawał wszelkich pieszczotek:
- A czemu?
- Bo czysty był kotek.

Autor: Stanisław Jachowicz


Kotek na płotku
piosenka przedszkolaka


Wlazł kotek na płotek
I mruga,
Ładna to piosenka,
Nie długa.
Nie długa, nie krótka,
A w sam raz.
Zaśpiewaj koteczku,
Jeszcze raz..
.


Przeczytaj też bajeczki z innych stron świata:

Koty niegrzeczne...


Kot z fajką

Znałem kiedyś taką bajkę,
w której kot palił fajkę.
Wielką miałem więc ochotę,
spotkać się gdzieś z takim kotem.
Chętnie bym pogadał dłużej,
z Mruczkiem, który fajkę kurzy,
o tabace, dymku, fajach
i o dawnych obyczajach.
Lecz choć szukam lata całe,
kota z fajką nie spotkałe
Dzisiaj zrozumiałem z żalem,
że nie spotkam go już wcale.
Choćbym nawet szukał co dzień.
Fajka, bowiem już nie w modzie.
Koty też jej moją dosyć.
Palą teraz papierosy.


Autor: Jerzy Jesionowski
Ilustracja: Louis Wai


Jak kot palił fajkę

Opowiem ci bajkę,
jak kot palił fajkę,
a kocica papierosa
upaliła kawał nosa.
Prędko, prędko po doktora,
bo kocica bardzo chora.
Przyszedł doktor z wielkimi okularami,
a kocica pod fajerami.
Przyjechał doktor z wielkim brzuchem,
a kocica pod kożuchem.
Przyszedł doktor z nożycami,
a kocica z kociętami.
Przyszedł doktor z lekarstwami,
a kocica z pazurami.
Doktor mówi co to? co to?
Wziął za ogon rzucił w błoto.

i wersja inna:)

Opowiem ci bajkę,
jak kot palił fajkę,
a kocica papierosa,
upaliła kawał nosa.
Szybko, szybko! Po doktora!
Bo kocica bardzo chora.
Przyszedł doktor z lekarstwami,
a kocica z... pazurami!

Autor: nieznany ale za to ile wersji:)
Ilustracje: Louis Wain

i jeszcze jedna:)

Opowiem ci bajkę,
jak kot palił fajkę,
a kocica papierosa,
upaliła kawał nosa.
Prędko, prędko po doktora,
bo kocica bardzo chora.
Przyszedł doktor,
był pijany, więc przykleił się do ściany.
A że ściana była mokra,
to przykleił się do okna.
A że okno było duże,
to wyleciał na podwórze.
A z podwórza na ulicę i zobaczył… czarownicę!

albo inaczej..:

na podwórzy były dzieci
i wrzuciły go do śmieci
a w śmieciach były koty
ściągnęły mu galoty.....


Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata:




z Księgi 1000 i jednej nocy - opowieść o złodzieju i głupcu

Opowieść o  złodzieju i głupcu 

Opowiadają też, że pewien głupiec szedł, trzymając w ręku powróz, na którym ciągnął za sobą swego osła. I zobaczyło go dwóch złodziei, a jeden z nich rzekł do swego towarzysza:
- Zabiorę osła temu człowiekowi.
Spytał na to ten drugi:
- Jak to zrobisz?
Powiedział mu 
–  Chodź za mną, to zobaczysz.
I poszedł ów drugi złodziej. Pierwszy zaś zbliżył się do osła, zdjął mu z szyi powróz i kazał zwierzę prowadzić swemu towarzyszowi. Sam zaś nałożył sobie na szyję powróz i szedł za głupcem tak długo, aż upewnił się, że jego towarzysz zdołał już oddalić się z osłem. Wtedy stanął, a głupiec ciągnął go za powróz, ale on nie ruszał z miejsca. Wówczas odwrócił się głupiec i zobaczył, że ciągnie na powrozie człowieka.
I zapytał go:
- Czym ty jesteś?
Złodziej odparł:
- Jestem twoim osłem, a zdarzyła mi się rzecz dziwna. Miałem mianowicie matkę, pobożną staruszkę, i przyszedłem do niej pewnego dnia pijany, a ona powiedziała: «Synu mój, nawróć się do Allacha Najwyższego, porzuć grzech!» Chwyciłem laskę i zbiłem matkę. Wtedy przeklęła mnie i Allach Najwyższy zamienił mnie w osła, oddając w twoje ręce. Spędziłem cały ten czas u ciebie, aż do dziś, kiedy to moja matka przypomniała sobie o mnie. Allach bowiem napełnił jej serce tęsknotą do mnie i wznosiła modły, a Allach przywrócił mi ludzką postać, jaką miałem przedtem.
I rzekł na to głupiec:

legenda grenlandzka ludu innuitów o Sednie - bajka Ludów Zimnej Północy

Legenda o Sednie 

legenda innuicka z Grenlandii

Sedna była piękną inuicką dziewczyną, która mieszkała wraz z ojcem. Była bardzo próżna i uważała, że jest zbyt piękna, aby ożenić się z byle kim. Raz po raz odrzucała myśliwych, którzy przybywali do jej obozu z zamiarem ożenienia się z nią.
Wreszcie pewnego dnia jej ojciec powiedział do niej:
— Sedno, nie mamy co jeść i wkrótce będziemy głodować. Trzeba ci męża, aby dbał o ciebie, więc następnego myśliwego, który przyjdzie, by poprosić o twoją rękę, będziesz musiała poślubić.
Sedna zignorowała ojca i dalej szczotkowała włosy i przyglądając się z zachwytem swemu odbiciu w tafli wody. Niezadługo jej ojciec zobaczył kolejnego myśliwego, który zbliżał się do ich obozu. Mężczyzna był ubrany w eleganckie futra i wydawał się być dobrze sytuowany, mimo że jego twarz była ukryta.
Ojciec Sedny przemówił do mężczyzny. 



bajka rosyjska o Babie Jadze i sierotce

Baba Jaga
ludowa bajka rosyjska


W dalekim kraju żyli sobie mąż z żoną. Mieli córeczkę, jedynaczkę. Pewnego razu zdarzyło się nieszczęście — żona zachorowała i umarła. Rozpaczał wdowiec, płakał, a potem ożenił się po raz drugi. Od pierwszego dnia znienawidziła macocha pasierbicę, biła, łajała i tylko myślała, jak by się jej pozbyć.
Któregoś dnia wybrał się ojciec na targ, a macocha powiada do dziewczynki:
— Idź do mojej siostry, twojej ciotki, przynieś igiełkę i nitkę, uszyję ci kaftanik.
A rodzoną siostrą macochy była Baba Jaga, kościana noga.


Złoty Łabędź - bajka indyjska z Azji - dżataka

Złoty Łabędź 
bajka hinduska 


Dawno, dawno temu w Indiach żyła uboga wdowa z dwiema córkami. Jedna z nich była skromna, pracowita i cicha. Druga była zarozumiała; zamiast pracować snuła tylko marzenia, jak zostać bogatą. Pewnego razu dziewczęta spotkały na łące pięknego łabędzia. 
Miał on na dodatek wszystkie pióra złote. Dziewczęta zaprowadziły go do swej zagrody i ukryły przed obcymi. Bardzo się cieszyły, że maja u siebie tak cennego ptaka. Ich radość wzrosła jeszcze, kiedy pewnego razu łabędź zgubił jedno ze swych piór i okazało się, że było ono całe ze złota. Zaniosły je do miasta, gdzie dostały za nie dużo pieniędzy. Po drodze do domu kupiły dużo łakoci i piękne stroje. Ta z dziewczyn, która była chytra, namówiła matkę, aby nie czekać, aż łabędziowi znów wypadnie jakieś piórko, a raczej wyrywać mu po jednym co jakiś czas. Tak się też stało. Coraz częściej dziewczęta biegały do miasta i w zamian za złote pióra znosiły do domu coraz więcej fatałaszków. Wszystkiego było jednak mało łakomej dziewczynie. 
Pewnego razu powiedziała: 
— Ten złoty łabędź pewnie niebawem od nas odleci. Wszystkie łabędzie przecież kiedyś odlatują. Oskubmy go ze wszystkich piór i wtedy będziemy naprawdę bogate. Nigdy już nie zaznamy biedy. 
— Tak nie można — odezwała się skromna siostra. — Chciwość nigdy nie popłaca. 
Nie posłuchały jednak głosu rozsądku ani chytra siostra, ani chytra matka. Powyrywały łabędziowi wszystkie złote pióra. Ptak drżał teraz z zimna, ale one się tym wcale nie przejmowały. Zaniosły czym prędzej złote pióra do miasta i kupiły tyle strojów, błyskotek i łakoci, że musiały wynająć wóz, aby je zawiózł do domu. 
Szybko zjadły smakołyki. Część musiały wyrzucił, bo kupiły za dużo. Nowe suknie szybko ubrudziły. Inne drobiazgi pogubiły.  Czekały, kiedy łabędziowi wyrosną nowe pióra, aby mogły je znów sprzedać. Tym razem jednak ptakowi nie wyrastały pióra złote, a tylko białe. Kiedy były dostatecznie duże, aby ptak mógł pofrunąć łabędź opuścił niegościnną zagrodę. 
Mądrzejsza dziewczyna wyjechała do innej wsi, gdzie znalazła pracę, a dwie chytruski do końca życia klepały biedę i kłóciły się, kto jest winien takiej sytuacji. 

Autor: Janusz Krzyżowski
Ilustracje: Surmaajav Chimeddorj
Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: Alfabetyczny spis treści wszystkich bajek oraz inne bajki azjatyckie, a także posty w zakładce bajka buddyjska/indyjska/dżataki