Sprytna Katarzyna
bajka włoska
z Toskanii (gmina Montale)
Pewien chłop, okopując raz winorośl w swojej winnicy, uderzył motyką w coś twardego. Schyla się i widzi, że wykopał piękny moździerz. Podnosi go, zaczyna oskrobywać i spostrzega, że pod skorupą z ziemi jest cały ze złota.
- To coś dla Króla! - powiada. - Zaniosę go Królowi i ciekaw jestem, co mi da w nagrodę.
W domu czekała nań jego córka Katarzyna, a on pokazał jej złoty moździerz, mówiąc, że chce go podarować Królowi.
Katarzyna powiada:
- Piękne to piękne, nie można zaprzeczyć. Ale jeśli zaniesiesz go Królowi, znajdzie coś do zganienia, bo czegoś tu brakuje, i jeszcze na tobie się to skrupi. - A czegóż tu może brakować? Co tu może znaleźć do zganienia choćby sam Król, głuptasie?
A Katarzyna odpowiedziała:
- Zobaczysz, że Król powie „Piękny moździerz, ale gdzie Jest do niego tłuczek?”
Chłop wzruszył ramionami:
- Król miałby przemawiać w taki sposób? Zdaje ci się, że jest taki głupi, jak ty? I wziąwszy moździerz pod pachę, poszedł do pałacu królewskiego. Wartownicy nie chcieli go wpuścić, ale gdy powiedział, że przynosi cudowny podarek, zaprowadzili go przed oblicze jego królewskiej mości.
- Najjaśniejszy panie - rzekł chłop - znalazłem w swojej winnicy ten oto złoty moździerz i wydało mi się, że godzien jest stać tylko w pałacu waszej królewskiej mości, i dlatego przyniosłem go tutaj, bo chcę go podarować waszej królewskiej mości, jeśli wasza królewska mość raczy go przyjąć.