niedziela, 10 marca 2019

Worek jabłek - bajka rosyjska Sutiejewa z jego ilustracjami

Worek jabłek 
bajka rosyjska

Wyszedł Zając z workiem do lasu, szukać grzybów i jagód dla swojej rodziny.
Niestety, nie udało mu się znaleźć ani grzybów, ani jagód.. Zupełnie nic do jedzenia.



Nagle, na środku zielonej polanki ujrzał dziką jabłoń. 
A na niej i pod nią leżą rumiane jabłuszka – jakich próżno gdzie indziej szukać. 
Nie namyślając się wiele, rozwiązał Zając swój worek i zaczął zbierać do niego jabłka. 
Wtem Wrona nadleciała, usiadła na pieńku i zakrakała: 
- Kra! Kra! Hańba! Zaraz każdy tu przyjdzie i ani jedno jabłko nie zostanie! 
- Niepotrzebnie się martwisz - mówi Zając – tych jabłek dla całego lasu starczy. 
A na mnie w domu Zajączki głodne czekają. 


O trzech prządkach - bajka niemiecka braci Grimm

O trzech prządkach 
bajka niemiecka 


Była raz leniwa dziewczynka, która nie chciała prząść, a matka w żaden sposób nie mogła jej do tego zmusić. Wreszcie pewnego razu matka straciła cierpliwość i zbiła leniwą córkę, która poczęła głośno płakać.


Właśnie królowa przejeżdżała koło ich chatki, a usłyszawszy płacz zatrzymała powóz, weszła do izby i zapytała, za co matka tak bije dziewczynkę, że krzyki słychać aż na drodze. 

Kogucik i kurka - bajka ukraińska (łańcuszkowa)

Kogucik i kurka
bajka ukraińska
(łańcuszkowa)

Był kogucik i kurka, poszli oboje grzebać w śmieciach. 
Kogucik znalazł w śmieciach krzemień i udławił się nim.
Kurka pobiegła do swojej siostrzyczki i mówi:
— Już nie ma mojego kogucika! — i płacze.
A siostrzyczka mówi:
— Nie płacz, pobiegnij do morza, poproś wody
 i daj się kogucikowi napić. Kogucik ożyje.



Pobiegła kurka do morza, poprosiła wody, a morze mówi:
— Po co ci woda?
— Dla kogucika.
— Po co kogucikowi?
— Bo się udławił!
Morze mówi:

O koguciku i kurce - bajka polska (łańcuszkowa)

O koguciku i kurce 
bajka polska 
(łańcuszkowa)

Był sobie raz kogucik i kurka i poszli ze sobą na spacer. 
Kogucikowi strasznie zechciało się pić, tak że wyciągnął nóżki i zemdlał. 


Kurka bardzo się tym zmartwiła, biegnie do morza i mówi: 
- Morze, morze daj wody, komu wody, kogucikowi wody, bo kogucik leży koło drogi i ani tchnie. 
- Nie dam ci aż mi przyniesiesz od panien wieniec.


- Panny, panny dajcie wieniec, 
- Komu wieniec?

Jak chłopiec przechytrzył diabła - bajka ukraińska

Jak chłopiec przechytrzył diabła 
bajka ukraińska

Raz chłopiec pasł owce w dolinie, gdzie rosła dzika cebulka. Narwał chłopiec z cebulki szczypiorku i plecie z niego jakby gołębnik czy coś takiego. Aż tu przychodzi do niego diabeł. 
Mówi: 
— Co ty robisz, chłopcze? 
A ten na to: 
— Siatki plotę. 
— Ale jakie siatki? — pyta diabeł. 
— A będę łapał w nie wszystkie diabły! 
— Tylko mnie nie złap! — mówi diabeł. 
— Jak dobrze zapłacisz, to cię nie złapię. 
Zaczynają się targować. 


Chłopiec mówi: 
— Nie chcę nic więcej, jeśli napełnisz mój but pieniędzmi. A jak nie dasz, to i ciebie złapię. 
I tak się ugodzili. Diabeł poszedł po pieniądze, a chłopiec znalazł lisią norę, włożył w nią but, wydarł dziurę w podeszwie i tak stoi, czeka, kiedy diabeł przyniesie pieniądze. 

Jak szakal wywiódł tygrysa w pole - bajka wietnamska

Jak szakal wywiódł tygrysa w pole
bajka wietnamska
W Indiach, ta bajeczka znana jest pod tytułem "Bramin, tygrys i szakal". 

Pewnego razu tygrys, uganiając się za zwierzyną, wpadł w pułapkę zastawioną przez myśliwych. Właśnie przechodził obok jakiś wędrowiec. 
Gdy go tygrys zobaczył, zaczął go prosić: 
— Dobry człowieku, ratuj mnie! Zlituj się nade mną i uwolnij mnie stąd. Nigdy ci tego nie zapomnę i wynagrodzę cię hojnie. 
Wędrowiec uwolnił tygrysa z pułapki. 
Tygrys wyskoczył, wygiął grzbiet w łuk, przeciągnął się, uderzył się ogonem po bokach i powiada: 
— Już dawno nic nie jadłem. Tak osłabłem z głodu, że z ledwością trzymam się na nogach. Muszę cię pożreć, by sił nabrać.


— To tak mi się odwdzięczasz, tygrysie, za to, że cię oswobodziłem z matni? Takaż to twoja nagroda dla twego wybawcy? Złem za dobre mi odpłacasz? Zapytaj, kogo chcesz, a każdy ci odpowie, że tak się nie postępuje. 
— Dobrze — powiada tygrys — zapytamy tego drzewa chlebowego. 
— Drzewo, drzewo chlebowe, czy tobie dobrem płacą za dobre, czy złem?

Bajeczny skarb - bajka mołdawska

Bajeczny skarb
bajka mołdawska
(ludowa)

Dawno, dawno temu żył sobie człowiek, który miał trzech synów. Sam był gospodarny i pracowity, nigdy czasu po próżnicy nie tracił. Pracował od świtu do nocy, nie wiedząc, co to zmęczenie. Ze wszystkim nadążał. Rośli synowie urodziwi, krzepcy, lecz trudzić się nie lubili. Ojciec i w polu, i w sadzie, i w domu pracował, a synowie siedząc w cieniu drzew trwonili czas na pogaduszki lub nad Dniestr na ryby chodzili. 
— Czy wy nigdy nie weźmiecie się za robotę? Dlaczego nie pomagacie ojcu? — pytali ich sąsiedzi. 
— A po cóż mamy pracować? — odpowiadali synowie.— Ojciec troszczy się o nas! 
Tak mijał rok za rokiem. Synowie dorośli, ojciec posunął się w latach, na siłach podupadł i nie mógł już pracować jak dawniej. Marniał sad koło domu, pole chwastami zarosło. Widzą to synowie, lecz trudzić się nie mają ochoty. 
— Dlaczegóż to, synkowie, tracicie czas po próżnicy? —pyta ich ojciec— Pracowałem, póki byłem młody, a teraz przyszła na was kolej. 
— Zdążymy się jeszcze napracować — mówią w odpowiedzi synowie. 
Gorycz ogarnia starca, że doczekał się takich próżniaków. Z tej rozpaczy rozchorował się i zaniemógł nie na żarty. Wtedy rodzina całkiem w nędzę popadła. Zarósł sad, zdziczał, pokrzywy i lebioda wybujały w nim tak, że spoza nich nawet domu nie było widać. 
Pewnego razu wezwał starzec swych synów i powiedział: 
— No, synkowie, wybiła moja ostatnia godzina. Jak wy sobie teraz beze mnie poradzicie? Nie lubicie i nie potraficie pracować. 
Ból ścisnął serca synów, zaszlochali. 
— Ojcze, na ostatek powiedz nam coś, poradź! — poprosił najstarszy. 
— Zgoda! — rzekł ojciec.— Zwierzę wam wielką tajemnicę. Dobrze wiecie, że ja i świętej pamięci wasza matka nie odrywaliśmy rąk od pracy. Przez długie lata zgromadziliśmy dla was ogromne bogactwo — garnek ze złotem. Zakopałem ten garnek koło domu, lecz gdzie, nijak nie mogę sobie przypomnieć. Szukajcie mego skarbu, a wtedy będziecie żyć biedy nie zaznając. 
Pożegnał się ojciec z synami i umarł. Pochowali synowie staruszka, opłakali. 
Potem najstarszy brat powiedział: 
— Cóż, braciszkowie, bieda nam doskwiera, nie mamy nawet za co chleba kupić. Pamiętacie, co ojciec przed śmiercią mówił? Chodźmy szukać garnka ze złotem! 
Chwycili bracia za łopaty i zaczęli kopać niewielkie dołki, tuż przy samym domu. Kopali, kopali, lecz garnka ze złotem znaleźć nie mogli. 
Zabrał głos średni brat: 
— Braciszkowie! Jeśli będziemy tak kopać, to nigdy nie znajdziemy ojcowego skarbu. Bierzmy się do przekopania całej ziemi wokół naszego domu! 
Zgodzili się bracia. Znów chwycili za rydle, przekopali całą ziemię, lecz i tak garnka ze złotem nie znaleźli. 
— Ech, na nic taka robota! — rzecze najmłodszy.— Kopmy raz jeszcze, za to głębiej! Może ojciec garnek ze złotem głęboko w ziemi zakopał? 
Bracia się zgodzili, tak im spieszno było zawładnąć ojcowym skarbem! 
Znów wzięli się do roboty. Kopał, kopał najstarszy, nagle jego łopata natknęła się na coś dużego i twardego. Zabiło mu serce, uradował się, zwołał swych braci. 


— Szybko do mnie: znalazłem skarb! 
Przybiegł średni brat, przybiegł i najmłodszy, zaczęli pomagać. Męczyli się, męczyli, aż wykopali z ziemi nie garnek ze złotem, ale ciężki kamień. Naradzają się rozgoryczeni. 
— Co z tym kamieniem robić? Zostawiać go przecież nie warto. Lepiej odnieść stąd jak najdalej i rzucić do wąwozu. 
Tak też zrobili. Uprzątnęli kamień i dalejże ziemię kopać. Cały dzień pracowali, o jedzeniu, o odpoczynku zapomnieli. Przekopali raz jeszcze swoją ziemię. Spulchnili ją znakomicie, a garnka ze złotem i tak nie znaleźli. 
— Cóż — rzecze najstarszy — przekopaliśmy ziemię, po co ma więc leżeć odłogiem? Chodźcie, posadzimy winorośl. 
— Zgoda — przytaknęli bracia.— Przynajmniej nasz trud nie pójdzie na marne. 
Posadzili winną latorośl, zaczęli jej doglądać. Nie minęło wiele czasu, jak pnącza rozrosły się w piękną, dużą winnicę. Dojrzały słodkie, soczyste grona. Zebrali bracia bogate plony. Część zostawili sobie, a resztę sprzedali — dużo pieniędzy dostali. 
Wtedy rzekł najstarszy z braci:
— Nie na próżno przekopaliśmy całą naszą ziemię: znaleźliśmy w niej drogocenny skarb, o którym przed śmiercią opowiedział nam ojciec!


Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Wilk i owca - bajka tybetańska

Wilk i owca 
bajka tybetańska 

Pewnego dnia, gdy stado owiec wracało wieczorem z pastwiska do zagrody, jedna owca, starsza i zmęczona, pozostała nieco w tyle za swymi siostrzycami, zaś pasterz, spieszący do swego domu, tego nie zauważył. Dostrzegł to jednak wilk, chyłkiem podążający za stadem. 
Skoczył, zabiegł drogę owcy i słodkim głosem przemówił: 
- Cioteczko, ciotuniu, czy jesteś zdrowa? Czyżbyś polubiła samotne spacery? Czy dobrze się czujesz, cioteczko, wędrując przez zarośla? 
Przerażona owca chciała uciec, ale wilk kłapnął zębami i gniewnym warknięciem osadził ją na miejscu. 
- Czyż myślisz, owco – oświadczył gniewnie – ty, którą nazwałem ciotunią, że zdołasz ujść karze, na jaką zasłużyłaś sobie, szarpiąc mnie za ogon i wyrywając z niego najpiękniejsze włosy? 
- Mądry wilku jęknęła owca – ty, który jesteś wcieleniem sprytu i mądrości! Pomyśl, jak mogłam szarpać ciebie za ogon, który pędzi za tobą, skoro sama byłam przed tobą? 
- Zaiste – rzekł dumnie wilk. – Jestem sprytny i mądry. Powiedz mi tedy, w jaki sposób znalazłaś się tu, przede mną, a przy tym wiesz, że mój wspaniały ogon, rozciągający się na cztery strony świata, zagarniający i góry, i ludzkie osiedla, jest za mną? 
- Słyszałam – rzekła owca, chcąc zyskać sobie przychylność wilka – od moich doświadczonych sióstr i braci, że nikt nie ma tak wspaniałego ogona, że twój ogon pokrywa cały świat. Przybyłam więc tu przez powietrze, drogą, która jest między niebem a ziemią. 
- Ach tak – zawołał wilk, a w głosie jego zabrzmiała nuta udanego oburzenia. – Więc to ty, niesforna ciotunia, pojawiłaś się na ziemi i wzbudziłaś popłoch wśród stada gazel, na które polowałem. Słuszny więc był mój gniew i słuszna spotka cię kara! 
To rzekłszy wilk rzucił się na owcę i rozszarpał ją, mrucząc z zadowoleniem: 
- Któż jest sprytniejszy ode mnie! 
I rzeczywiście, kto czyni zło, zawsze sobie znajdzie pretekst na swoje usprawiedliwienie. Ale tylko przed sobą samym.


Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Jeż, którego można pogłaskać - bajka ukraińska dla najmłodszych

Jeż, którego można pogłaskać 

bajka ukraińska

Wszystkie jeże na świecie mają kolce. Prawda? Mają tyle ostrych igieł, że nawet nie można ich dotknąć. Dlatego nikt nigdy nie głaska. Ale jeden dobry kolczasty Jeżyk miał szczęście. Jak to się stało? A tak.
Szedł Jeżyk po lesie. Widzi – stoi pieniek. 


A na tym pieńku siedzi zajączek i zjada owsiankę z miseczki. Nie tylko je owsiankę, ale je ją łyżeczką. 
Zajączek zjadł całą owsiankę i rzekł:
- Dziękuję, mamo!

Lis i Koza - bajka rosyjska (wschodniosłowiańska)

Lis i Koza
bajka rosyjska

Pewnego dnia Lis gonił Kruka. Biegnie za nim, biegnie, aż nagle wpadł do wpół wyschniętej studni. Kruk odleciał, a Lis siedzi na dole i lamentuje, bo wydostać się ze studni nijak nie może.


Nagle słyszy – idzie Koza. Idzie Koza Mądra Głowa: bródką potrząsa, meczy sobie wesoło, podskakuje. Nic ciekawego nie ma do roboty. Podeszła do studni i zajrzała z ciekawości na jej dno. A tam Lis siedzi. 
- Co tam Lisie robisz? - zapytała Koza.
- Odpoczywam, moja droga - odpowiada Lis - tam na górze, taki upał, że wsiadłem tutaj, żeby się ochłodzić! Och, jak mi dobrze! Och, jak mi rozkosznie! Woda taka chłodna – ile zapragniesz tyle dostaniesz! 


A Koza była bardzo spragniona, więc grzecznie pyta: 
- A świeża oby ta woda? 
- Doskonała! Pyszna! - zachwala Lis – czysta i zimna! Wskocz tu do mnie i sama skosztuj! Starczy miejsca dla nas obojga! 
Głupiutka Koza nie namyślała się wiele, wskoczyła do studni – o mało Lisa nie zmiażdżyła, a Lis tylko na to czekał. 


Hyc! - wskoczył na kozi grzbiet, z grzbietu na kozie rogi, a z rogów wyskoczył ze studni na zieloną trawkę. Pognał do lasu i  tyle go widzieli. 


A Koza Mądra Głowa siedziałaby w tej studni do dziś, gdyby nie znalazł jej gospodarz i za rogi na powierzchnię nie wyciągnął.

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

O kogutku i kurce - czeska bajka łańcuszkowa

O kogutku i kurce 
bajka czeska (łańcuszkowa) 

Kogutek i kurka wyszli razem szukać orzeszków. 
Kogutek mówi: 

- Co które z nas znajdzie, tym podzielimy się po połowie. 

- Dobrze - zgodziła się kurka. 

Drapała i drapała, i znalazła ziarnko. Chętnym sercem podzieliła się z kogutkiem. Potem drapał kogutek i też znalazł ziarnko. Był jednak łakomy i chciał je sam szybko połknąć. Ale ziarnko stanęło mu w przełyku. 

- Biegnij, kurko, przynieś szybko wody, bo skonam! 

To rzekłszy przewrócił się i leżał nóżkami w górę.




A kurka pobiegła szybciutko do studni: 

- Studzienko, daj wody memu kogutkowi; leży tam w oborze, wyciągnął nóżki ku górze, boję się, że umrze! 

Studzienka na to: 

- Nie dam ci wody, dopóki nie przyniesiesz mi szatek od szwaczki. 

Kurka biegnie do szwaczki: 

- Szwaczko, daj szatki studzience, studzienka da wody memu kogutkowi; leży tam w oborze, wyciągnął nóżki ku górze, boję się, że umrze!

sobota, 9 marca 2019

Kogucik i nasiono fasoli - ludowa bajka rosyjska (łańcuszkowa)

Kogucik i nasiono fasoli
bajka rosyjska

(łańcuszkowa)

Dawno, dawno temu, żył sobie kogucik i kurka. Kogut wszystko co robił, robił w pośpiechu, a kurka mu ciągle powtarzała:

- Koguciku, nie śpiesz się tak, nie spiesz, bo jakie nieszczęście cię spotka!
Ale kogucik, nic sobie nie robił z tych rad. Pewnego dnia, gdy razem z kurką dziobali ziarna fasoli, kogut jak zwykle się spieszył i jadł łapczywie. Dziobał, dziobał szybko, aż tu nagle jedno z ziaren utknęło mu w przełyku i kogucik zaczął się dusić. Krztusi się, krztusi i chrząka, aż w końcu padł bez tchu na ziemię.


Kurka wystraszyła się i pobiegła do gospodyni, krzycząc: 
- Och, gospodyni! Daj mi szybko masła, posmaruje kogutkowi gardło! Kogut zakrztusił się ziarnem fasoli! Może masło pomoże! 
- W takim razie,- rzekła gospodyni - biegnij szybko do krowy, poproś ją o mleko to zaraz ubije śmietany na masło – odpowiedziała gospodyni. 


Kurka pobiegła do krowy.

czwartek, 7 marca 2019

O dobrej Betuszce i złej Baruszce - bajka czeska

O dobrej Betuszce i złej Baruszce

bajka czeska

Była pewnego razu biedna dziewczynka imieniem Betuszka, bardzo dzielna i pracowita. Wieczorem zaganiała gąski z pastwiska do domu, w ręce trzymała gałązkę i tak sobie śpiewała: 
- Hej, gąseczki, hej, kto dziś będzie ze mną spać? 
Nagle wyskoczył zza muru jakiś człowieczek i zawołał: 
- Ja, moja panienko! 
- No, spróbuj przyjść - zażartowała Betuszka. 
Zapędziła gąski do domu i najpierw zadbała o zwierzątka: gąskom dała wody, pieskowi nakruszyła chleba do kawy, kotkowi nalała mleka do miseczki, kogutkowi i kurce nasypała ziarnek, a dopiero potem pomyślała o sobie. Najadłszy się pozmywała naczynia, przygotowała sobie łóżko do spania, zamknęła lufcik i położyła się spać. 


O północy zapukał ktoś do okna: 
- Kto tam?! 
- Ja, panienko, człowieczek, otwórz! 
Dobra rada złota warta. Tylko kto tu poradzi, co robić. No, chyba zwierzątka, bo kto lepiej?

Czarownica Nanga - bajka kongijska z Afryki

Czarownica Nanga
bajka kongijska

środa, 6 marca 2019

Prot i Filip - wierszyk polski (bajka na kliszy do rzutnika)

Prot i Filip
wierszyk polski (bajka na kliszy)



Prot i Filip lat już wiele 

Słyną jako przyjaciele.



Czy wesele, czy też stypa, 
Prot nie pójdzie bez Filipa,



Nie opuści Filip Prota, 
Choćby dostał worek złota.

poniedziałek, 4 marca 2019

Zatopione dzwony - bajka na kliszy do rzutnika

Zatopione dzwony
bajka polska
(bajka na kliszy do rzutnika)

bajka polska - Tańczące trzewiczki

Tańczące trzewiczki
bajka polska

na podstawie baśni Jana Christiana Andersena 
„ Czerwone buciki.”


Żyła raz sobie, bardzo próżna dziewczynka. Mówili na nią Marynka. Mieszkała w wiosce za miasteczkiem razem ze swoją mamusią. Całymi dniami, o niczym innym nie myślała, jak tylko o strojach i zabawach. Potrafiła godzinami przeglądać się w lustrze, czesać włosy i wplatać weń kolorowe wstążki. Mamusia ręce załamywała, sąsiedzi się śmieli z takiego leniwego dziewuszyska. 


- Marynko, opiel grządki w warzywniaku! - prosiła matka. 
- Nie mogę! zielsko rączki mi pobrudzi – odburknęła próżna córka. 
I o co ją matula poprosi, wciąż słychać te same wymówki. 

Przygody krasnoludków - bajka na kliszy

Przygody krasnoludków
bajka polska

bajka na kliszy do rzutnika

Kiedyś dawno, jak wieść niesie
w koniczyny gęstym lesie,
gdzieś przycupnał po cichutku,
domek czterech krasnoludków.


Trzy skrzaciki kolorowe,
wychylają z okien głowy.
Nie wstał tylko jeden śpioszek,
co ma kolor - jaki? Proszę?


Krasnoludków czterech szereg
Idzie właśnie na spacerek.
Gęstym borem wśród konwalii
idą wszyscy szukać malin.

Czarodziejska muszla - bajka z ciepłych wysp (na kliszy do rzutnika)

Czarodziejska muszla
bajka z ciepłych mórz i wysp

(bajka na kliszy do rzutnika)


U brzegu morza, na stromych skałach,
Dao w koszyczek kraby zbierała.


Wtem Demon Morski ujrzał dziewczynę.
Porwał ją z brzegu, wciągnął w głębinę.

O pięknej i brzydkiej dziewczynie - bajka łużycka

O pięknej i brzydkiej dziewczynie
bajka łużycka




Był sobie bogaty wdowiec, który miał piękną córkę. Niedaleko nich mieszkała biedna wdowa z brzydką córką. Wdowiec pojął ją za żonę. Ale od tej chwili dziewczęciu nie wiodło się dobrze, bowiem macocha była zawistna o jej urodę. 

Pewnego razu rzekła do męża: 

- Postarałbyś się o jaką robotę dla swej córki! 
Mąż posłuchał jej i znalazł dla córki pracę u gospodarza. A że droga była daleka, poszli oboje. Gdy już tak szli jakąś godzinę, spotkali przy drodze świnię. 
Ta zawołała: 
- Podrap mnie, dziewczynko, podrap mnie trochę! Gdy będziesz wracać, podaruję ci za to ślicznego prosiaczka! 
Dziewczyna spełniła prośbę. Godzinę później spotkali na drodze kobyłę. 
Ta rzekła: 
- Oczyść mnie, dziewczynko, oczyść mnie troszkę! Gdy będziesz wracać, podaruję ci za to źrebaczka! 
Dziewczyna spełniła i tę prośbę. I znowu, po godzinie drogi, ujrzeli w ogrodzie jabłoń.
Jabłoń mówiła: 
- Potrząśnij mną, potrząśnij! Gdy będziesz wracać, podaruję ci za to pełny fartuszek pięknych, czerwonych jabłek! 
Dziewczę spełniło prośbę i potrząsnęło jabłonią. Po godzinie drogi napotkali gromadkę dziewcząt, zajętych przy stawie płukaniem płótna.

niedziela, 3 marca 2019

Lis i Myszka - bajka rosyjska dla najmłodszych

Lis i myszka
bajka rosyjska

- Myszko, Myszko, dlaczedo masz brudny nos?
- Bo, kopię ziemię.


- Dlaczego kopiesz ziemię?
- Buduję sobie norkę.

Jak dzban utopił lisicę - bajka ukraińska

Jak dzban utopił lisicę 

bajka ukraińska

Byli sobie dziadek i babka. Poszli w pole żyto żąć. 
Na podobiadek wzięli sobie dzbanek mleczka. Przyszli na pole, posilili się,
 ale mleczka jeszcze im zostało. Babka mówi do dziadka: 
— Gdzieby tu schować ten dzbanek z mleczkiem? 
— Postaw, staruszko, to mleczko w krzaczek. 


Babka dziadka posłuchała i postawiła dzban z mleczkiem w krzaczek. No i poszli żąć. 
Żną i żną, a tymczasem przybiegła lisiczka i wypiła mleczko, ale głowy z dzbana wyjąć nie może. 

bajka kazachska - Każdego można oszukać

Każdego można oszukać 
bajka kazachska 

Przed wielu, wielu laty, w dalekim Kazachstanie, żył wielki oszust imieniem Ałdar Kose. Nie był to taki zwykły oszust, który w sposób prostacki wyłudzi ostatni grosz od biedaka, czy odejmie jedyny kęs chleba od ust głodnego. O nie! 
Ałdar Kose był istnym artystą i chociaż wszelkie oszustwo jest złem godnym potępienia, ba! przestępstwem, które winno się ścigać prawem i surowo karać, w przypadku Ałdara jego ziomkowie postanowili od owej zasady odstąpić. Uchwalili, że wszelka rzecz, którą się spryciarzowi udało wyłudzić od człowieka wiedzącego z kim ma do czynienia, stanie się własnością Ałdara. 
Sztuczek i forteli, które oszust wymyślał, żeby wejść w posiadanie tego czy innego przedmiotu, jaki akurat mu się spodobał, bądź był potrzebny, nie sposób wyliczyć. Wszakże wszystkie one, nadzwyczaj pomysłowe i zrealizowane z taką finezją sprawiały, że ludziska nie mogli się nadziwić, iż powstały w umyśle — co by nie rzec — prostego w końcu człowieka. 
Chociaż sława Ałdara dawno już ugruntowawszy się w stronach rodzinnych, rozeszła się po całym kraju, ciągle jeszcze — i to bez większego trudu — okpić najbliższego nawet znajomka, czy wyłudzić coś od sąsiada było dlań rzeczą nader prostą. 
Naturalnie nie brakowało i takich, którzy dowodzili, że choćby Ałdar oszukał wszystkich ludzi, jacy tylko zamieszkują całą okrąg ziemski, to przecież oni — dzięki niezwykłym zaletom swoich umysłów — zawsze się ustrzegą i nie dadzą złapać w sidła owego chytrego człowieka. 
Gdy pytano Ałdara, co o podobnych przechwałkach sądzi, kiwał tylko głową z politowaniem, lub drwiąco się uśmiechał i mówił: 
— O ludzka zarozumiałości! Czyż zdaje się wam, iż mojej sztuki można się wyuczyć, jak na przykład konnej jazdy, przyrządzania wykwintnych potraw, bądź któregokolwiek rzemiosła? Jeśli tak, dowiedzcie się, iż jesteście w błędzie! Albowiem moja sztuka to dar, to coś, co się nabywa już w chwili narodzin, a może nawet wcześniej. A zatem jeśli tylko zapragnę, każdego mogę oszukać! 
— Nie przechwalaj się Ałdarze — powiadali niektórzy — przecież może się zdarzyć, iż trafisz na sprytniejszego od siebie! 
— Pewnie, przeczyć nie zamierzam, wszakże gdyby tak się stało, to on rozpozna we mnie, a ja w nim bratnią duszę. I nie myślcie, że będziemy tracić czas po próżnicy, próbując okpić jeden drugiego. 


Dzionek był piękny, niebo pogodne, od ziemi ciągnął miły zapach traw i ziół. W przydrożnych zaroślach podśpiewywał ptak jakiś, łagodny wiatr ciepłym tchnieniem owiewał twarz raźno maszerującego skrajem gościńca człowieka. 

Legenda o Warsie i Sawie - Wanda Chotomska

Legenda o Warsie i Sawie
legenda polska

Ilustracja: Hanna Czyżewska Alicja Opachowska-Szymańska

Za siedmioma falami, za siedmioma wirami, w głębi Wisły, w najgłębszej wodzie, w zamku z czarnych korzeni, wśród grążeli, grzybieni, żył przed laty okrutny Czarodziej. Brodę miał z wodorostów, zbroję z rybich łusek, z pancerzy raków-skorupiaków, żelazną tarczę i miecz z żelaznym ostrzem. A oczy - zimne jak lód i serce twarde jak nienawiść. Nienawidził wszystkiego, co dobre i piękne, małe, słabe i bezbronne. A najbardziej nienawidził ptaków, które śpiewały.

Strach na wróble - bajka rosyjska

Strach na wróble
bajka rosyjska


Zimą, ulepiły dzieci 
bałwana w ogrodzie. 
Bałwanek stał przez całą zimę
w ogrodzie, cieszył się śniegiem
 i płatkami spadającymi z nieba. 
Ale zima się skończyła i mróz odpuścił. 


Pomału zaczęła nadchodzić wiosna
i każdego dnia, słońce stawało się
coraz mocniejsze.
Zastanawia się bałwanek:
 „ Co się ze mną teraz stanie?” 


A tu śnieg topnieje i bałwan się topi. Wiosna na dobre rozgościła się, 
a ptaki powróciły z ciepłych krajów. 


A po bałwanku została
tylko kałuża roztopionej wody. 
Nagle zakrakała wrona: 
- Kra! Kra! Rozpuścił się bałwan!
Hura! Nie ma teraz nikogo, 
kto by strzegł ogrodu!
Teraz sobie poużywam!
 - ucieszyła się wrona. 


Dzieci wyszły na podwórze,
podniosły to co zostało po bałwanie:
patyki, miotłę, żeliwny garnek
- i postawiły w ogrodzie nowego strażnika.


Wypchany jest szmatkami
 i raduje się z gorącego słoneczka. 


Teraz strach na wróble
 ochroni ogród przed wroną! 


Uśmiecha się do motylków,
a wronie odgania miotłą.

Autor i ilustrator: Władimir Sutiejew

Przeczytaj też bajki 
z innych zakątków świata w zakładce: 

Jak pory roku grają w berka - seria z Wiewiórką

Jak pory roku grają w berka 

Usiadła Zima za rzeką. I siedzi. 
Cała w płaszczu z białych niedźwiedzi.
Siadła Zima za płotem. I czeka.
Zmęczyła się, przyszła z daleka.