niedziela, 10 marca 2019

Jeż, którego można pogłaskać - bajka ukraińska dla najmłodszych

Jeż, którego można pogłaskać 

bajka ukraińska

Wszystkie jeże na świecie mają kolce. Prawda? Mają tyle ostrych igieł, że nawet nie można ich dotknąć. Dlatego nikt nigdy nie głaska. Ale jeden dobry kolczasty Jeżyk miał szczęście. Jak to się stało? A tak.
Szedł Jeżyk po lesie. Widzi – stoi pieniek. 


A na tym pieńku siedzi zajączek i zjada owsiankę z miseczki. Nie tylko je owsiankę, ale je ją łyżeczką. 
Zajączek zjadł całą owsiankę i rzekł:
- Dziękuję, mamo!

Lis i Koza - bajka rosyjska (wschodniosłowiańska)

Lis i Koza
bajka rosyjska

Pewnego dnia Lis gonił Kruka. Biegnie za nim, biegnie, aż nagle wpadł do wpół wyschniętej studni. Kruk odleciał, a Lis siedzi na dole i lamentuje, bo wydostać się ze studni nijak nie może.


Nagle słyszy – idzie Koza. Idzie Koza Mądra Głowa: bródką potrząsa, meczy sobie wesoło, podskakuje. Nic ciekawego nie ma do roboty. Podeszła do studni i zajrzała z ciekawości na jej dno. A tam Lis siedzi. 
- Co tam Lisie robisz? - zapytała Koza.
- Odpoczywam, moja droga - odpowiada Lis - tam na górze, taki upał, że wsiadłem tutaj, żeby się ochłodzić! Och, jak mi dobrze! Och, jak mi rozkosznie! Woda taka chłodna – ile zapragniesz tyle dostaniesz! 


A Koza była bardzo spragniona, więc grzecznie pyta: 
- A świeża oby ta woda? 
- Doskonała! Pyszna! - zachwala Lis – czysta i zimna! Wskocz tu do mnie i sama skosztuj! Starczy miejsca dla nas obojga! 
Głupiutka Koza nie namyślała się wiele, wskoczyła do studni – o mało Lisa nie zmiażdżyła, a Lis tylko na to czekał. 


Hyc! - wskoczył na kozi grzbiet, z grzbietu na kozie rogi, a z rogów wyskoczył ze studni na zieloną trawkę. Pognał do lasu i  tyle go widzieli. 


A Koza Mądra Głowa siedziałaby w tej studni do dziś, gdyby nie znalazł jej gospodarz i za rogi na powierzchnię nie wyciągnął.

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

O kogutku i kurce - czeska bajka łańcuszkowa

O kogutku i kurce 
bajka czeska (łańcuszkowa) 

Kogutek i kurka wyszli razem szukać orzeszków. 
Kogutek mówi: 

- Co które z nas znajdzie, tym podzielimy się po połowie. 

- Dobrze - zgodziła się kurka. 

Drapała i drapała, i znalazła ziarnko. Chętnym sercem podzieliła się z kogutkiem. Potem drapał kogutek i też znalazł ziarnko. Był jednak łakomy i chciał je sam szybko połknąć. Ale ziarnko stanęło mu w przełyku. 

- Biegnij, kurko, przynieś szybko wody, bo skonam! 

To rzekłszy przewrócił się i leżał nóżkami w górę.




A kurka pobiegła szybciutko do studni: 

- Studzienko, daj wody memu kogutkowi; leży tam w oborze, wyciągnął nóżki ku górze, boję się, że umrze! 

Studzienka na to: 

- Nie dam ci wody, dopóki nie przyniesiesz mi szatek od szwaczki. 

Kurka biegnie do szwaczki: 

- Szwaczko, daj szatki studzience, studzienka da wody memu kogutkowi; leży tam w oborze, wyciągnął nóżki ku górze, boję się, że umrze!

sobota, 9 marca 2019

Kogucik i nasiono fasoli - ludowa bajka rosyjska (łańcuszkowa)

Kogucik i nasiono fasoli
bajka rosyjska

(łańcuszkowa)

Dawno, dawno temu, żył sobie kogucik i kurka. Kogut wszystko co robił, robił w pośpiechu, a kurka mu ciągle powtarzała:

- Koguciku, nie śpiesz się tak, nie spiesz, bo jakie nieszczęście cię spotka!
Ale kogucik, nic sobie nie robił z tych rad. Pewnego dnia, gdy razem z kurką dziobali ziarna fasoli, kogut jak zwykle się spieszył i jadł łapczywie. Dziobał, dziobał szybko, aż tu nagle jedno z ziaren utknęło mu w przełyku i kogucik zaczął się dusić. Krztusi się, krztusi i chrząka, aż w końcu padł bez tchu na ziemię.


Kurka wystraszyła się i pobiegła do gospodyni, krzycząc: 
- Och, gospodyni! Daj mi szybko masła, posmaruje kogutkowi gardło! Kogut zakrztusił się ziarnem fasoli! Może masło pomoże! 
- W takim razie,- rzekła gospodyni - biegnij szybko do krowy, poproś ją o mleko to zaraz ubije śmietany na masło – odpowiedziała gospodyni. 


Kurka pobiegła do krowy.

czwartek, 7 marca 2019

O dobrej Betuszce i złej Baruszce - bajka czeska

O dobrej Betuszce i złej Baruszce

bajka czeska

Była pewnego razu biedna dziewczynka imieniem Betuszka, bardzo dzielna i pracowita. Wieczorem zaganiała gąski z pastwiska do domu, w ręce trzymała gałązkę i tak sobie śpiewała: 
- Hej, gąseczki, hej, kto dziś będzie ze mną spać? 
Nagle wyskoczył zza muru jakiś człowieczek i zawołał: 
- Ja, moja panienko! 
- No, spróbuj przyjść - zażartowała Betuszka. 
Zapędziła gąski do domu i najpierw zadbała o zwierzątka: gąskom dała wody, pieskowi nakruszyła chleba do kawy, kotkowi nalała mleka do miseczki, kogutkowi i kurce nasypała ziarnek, a dopiero potem pomyślała o sobie. Najadłszy się pozmywała naczynia, przygotowała sobie łóżko do spania, zamknęła lufcik i położyła się spać. 


O północy zapukał ktoś do okna: 
- Kto tam?! 
- Ja, panienko, człowieczek, otwórz! 
Dobra rada złota warta. Tylko kto tu poradzi, co robić. No, chyba zwierzątka, bo kto lepiej?

Czarownica Nanga - bajka kongijska z Afryki

Czarownica Nanga
bajka kongijska

środa, 6 marca 2019

Prot i Filip - wierszyk polski (bajka na kliszy do rzutnika)

Prot i Filip
wierszyk polski (bajka na kliszy)



Prot i Filip lat już wiele 

Słyną jako przyjaciele.



Czy wesele, czy też stypa, 
Prot nie pójdzie bez Filipa,



Nie opuści Filip Prota, 
Choćby dostał worek złota.

poniedziałek, 4 marca 2019

Zatopione dzwony - bajka na kliszy do rzutnika

Zatopione dzwony
bajka polska
(bajka na kliszy do rzutnika)

bajka polska - Tańczące trzewiczki

Tańczące trzewiczki
bajka polska

na podstawie baśni Jana Christiana Andersena 
„ Czerwone buciki.”


Żyła raz sobie, bardzo próżna dziewczynka. Mówili na nią Marynka. Mieszkała w wiosce za miasteczkiem razem ze swoją mamusią. Całymi dniami, o niczym innym nie myślała, jak tylko o strojach i zabawach. Potrafiła godzinami przeglądać się w lustrze, czesać włosy i wplatać weń kolorowe wstążki. Mamusia ręce załamywała, sąsiedzi się śmieli z takiego leniwego dziewuszyska. 


- Marynko, opiel grządki w warzywniaku! - prosiła matka. 
- Nie mogę! zielsko rączki mi pobrudzi – odburknęła próżna córka. 
I o co ją matula poprosi, wciąż słychać te same wymówki. 

Przygody krasnoludków - bajka na kliszy

Przygody krasnoludków
bajka polska

bajka na kliszy do rzutnika

Kiedyś dawno, jak wieść niesie
w koniczyny gęstym lesie,
gdzieś przycupnał po cichutku,
domek czterech krasnoludków.


Trzy skrzaciki kolorowe,
wychylają z okien głowy.
Nie wstał tylko jeden śpioszek,
co ma kolor - jaki? Proszę?


Krasnoludków czterech szereg
Idzie właśnie na spacerek.
Gęstym borem wśród konwalii
idą wszyscy szukać malin.

Czarodziejska muszla - bajka z ciepłych wysp (na kliszy do rzutnika)

Czarodziejska muszla
bajka z ciepłych mórz i wysp

(bajka na kliszy do rzutnika)


U brzegu morza, na stromych skałach,
Dao w koszyczek kraby zbierała.


Wtem Demon Morski ujrzał dziewczynę.
Porwał ją z brzegu, wciągnął w głębinę.

O pięknej i brzydkiej dziewczynie - bajka łużycka

O pięknej i brzydkiej dziewczynie
bajka łużycka




Był sobie bogaty wdowiec, który miał piękną córkę. Niedaleko nich mieszkała biedna wdowa z brzydką córką. Wdowiec pojął ją za żonę. Ale od tej chwili dziewczęciu nie wiodło się dobrze, bowiem macocha była zawistna o jej urodę. 

Pewnego razu rzekła do męża: 

- Postarałbyś się o jaką robotę dla swej córki! 
Mąż posłuchał jej i znalazł dla córki pracę u gospodarza. A że droga była daleka, poszli oboje. Gdy już tak szli jakąś godzinę, spotkali przy drodze świnię. 
Ta zawołała: 
- Podrap mnie, dziewczynko, podrap mnie trochę! Gdy będziesz wracać, podaruję ci za to ślicznego prosiaczka! 
Dziewczyna spełniła prośbę. Godzinę później spotkali na drodze kobyłę. 
Ta rzekła: 
- Oczyść mnie, dziewczynko, oczyść mnie troszkę! Gdy będziesz wracać, podaruję ci za to źrebaczka! 
Dziewczyna spełniła i tę prośbę. I znowu, po godzinie drogi, ujrzeli w ogrodzie jabłoń.
Jabłoń mówiła: 
- Potrząśnij mną, potrząśnij! Gdy będziesz wracać, podaruję ci za to pełny fartuszek pięknych, czerwonych jabłek! 
Dziewczę spełniło prośbę i potrząsnęło jabłonią. Po godzinie drogi napotkali gromadkę dziewcząt, zajętych przy stawie płukaniem płótna.

niedziela, 3 marca 2019

Lis i Myszka - bajka rosyjska dla najmłodszych

Lis i myszka
bajka rosyjska

- Myszko, Myszko, dlaczedo masz brudny nos?
- Bo, kopię ziemię.


- Dlaczego kopiesz ziemię?
- Buduję sobie norkę.

Jak dzban utopił lisicę - bajka ukraińska

Jak dzban utopił lisicę 

bajka ukraińska

Byli sobie dziadek i babka. Poszli w pole żyto żąć. 
Na podobiadek wzięli sobie dzbanek mleczka. Przyszli na pole, posilili się,
 ale mleczka jeszcze im zostało. Babka mówi do dziadka: 
— Gdzieby tu schować ten dzbanek z mleczkiem? 
— Postaw, staruszko, to mleczko w krzaczek. 


Babka dziadka posłuchała i postawiła dzban z mleczkiem w krzaczek. No i poszli żąć. 
Żną i żną, a tymczasem przybiegła lisiczka i wypiła mleczko, ale głowy z dzbana wyjąć nie może. 

bajka kazachska - Każdego można oszukać

Każdego można oszukać 
bajka kazachska 

Przed wielu, wielu laty, w dalekim Kazachstanie, żył wielki oszust imieniem Ałdar Kose. Nie był to taki zwykły oszust, który w sposób prostacki wyłudzi ostatni grosz od biedaka, czy odejmie jedyny kęs chleba od ust głodnego. O nie! 
Ałdar Kose był istnym artystą i chociaż wszelkie oszustwo jest złem godnym potępienia, ba! przestępstwem, które winno się ścigać prawem i surowo karać, w przypadku Ałdara jego ziomkowie postanowili od owej zasady odstąpić. Uchwalili, że wszelka rzecz, którą się spryciarzowi udało wyłudzić od człowieka wiedzącego z kim ma do czynienia, stanie się własnością Ałdara. 
Sztuczek i forteli, które oszust wymyślał, żeby wejść w posiadanie tego czy innego przedmiotu, jaki akurat mu się spodobał, bądź był potrzebny, nie sposób wyliczyć. Wszakże wszystkie one, nadzwyczaj pomysłowe i zrealizowane z taką finezją sprawiały, że ludziska nie mogli się nadziwić, iż powstały w umyśle — co by nie rzec — prostego w końcu człowieka. 
Chociaż sława Ałdara dawno już ugruntowawszy się w stronach rodzinnych, rozeszła się po całym kraju, ciągle jeszcze — i to bez większego trudu — okpić najbliższego nawet znajomka, czy wyłudzić coś od sąsiada było dlań rzeczą nader prostą. 
Naturalnie nie brakowało i takich, którzy dowodzili, że choćby Ałdar oszukał wszystkich ludzi, jacy tylko zamieszkują całą okrąg ziemski, to przecież oni — dzięki niezwykłym zaletom swoich umysłów — zawsze się ustrzegą i nie dadzą złapać w sidła owego chytrego człowieka. 
Gdy pytano Ałdara, co o podobnych przechwałkach sądzi, kiwał tylko głową z politowaniem, lub drwiąco się uśmiechał i mówił: 
— O ludzka zarozumiałości! Czyż zdaje się wam, iż mojej sztuki można się wyuczyć, jak na przykład konnej jazdy, przyrządzania wykwintnych potraw, bądź któregokolwiek rzemiosła? Jeśli tak, dowiedzcie się, iż jesteście w błędzie! Albowiem moja sztuka to dar, to coś, co się nabywa już w chwili narodzin, a może nawet wcześniej. A zatem jeśli tylko zapragnę, każdego mogę oszukać! 
— Nie przechwalaj się Ałdarze — powiadali niektórzy — przecież może się zdarzyć, iż trafisz na sprytniejszego od siebie! 
— Pewnie, przeczyć nie zamierzam, wszakże gdyby tak się stało, to on rozpozna we mnie, a ja w nim bratnią duszę. I nie myślcie, że będziemy tracić czas po próżnicy, próbując okpić jeden drugiego. 


Dzionek był piękny, niebo pogodne, od ziemi ciągnął miły zapach traw i ziół. W przydrożnych zaroślach podśpiewywał ptak jakiś, łagodny wiatr ciepłym tchnieniem owiewał twarz raźno maszerującego skrajem gościńca człowieka. 

Legenda o Warsie i Sawie - Wanda Chotomska

Legenda o Warsie i Sawie
legenda polska

Ilustracja: Hanna Czyżewska Alicja Opachowska-Szymańska

Za siedmioma falami, za siedmioma wirami, w głębi Wisły, w najgłębszej wodzie, w zamku z czarnych korzeni, wśród grążeli, grzybieni, żył przed laty okrutny Czarodziej. Brodę miał z wodorostów, zbroję z rybich łusek, z pancerzy raków-skorupiaków, żelazną tarczę i miecz z żelaznym ostrzem. A oczy - zimne jak lód i serce twarde jak nienawiść. Nienawidził wszystkiego, co dobre i piękne, małe, słabe i bezbronne. A najbardziej nienawidził ptaków, które śpiewały.

Strach na wróble - bajka rosyjska

Strach na wróble
bajka rosyjska


Zimą, ulepiły dzieci 
bałwana w ogrodzie. 
Bałwanek stał przez całą zimę
w ogrodzie, cieszył się śniegiem
 i płatkami spadającymi z nieba. 
Ale zima się skończyła i mróz odpuścił. 


Pomału zaczęła nadchodzić wiosna
i każdego dnia, słońce stawało się
coraz mocniejsze.
Zastanawia się bałwanek:
 „ Co się ze mną teraz stanie?” 


A tu śnieg topnieje i bałwan się topi. Wiosna na dobre rozgościła się, 
a ptaki powróciły z ciepłych krajów. 


A po bałwanku została
tylko kałuża roztopionej wody. 
Nagle zakrakała wrona: 
- Kra! Kra! Rozpuścił się bałwan!
Hura! Nie ma teraz nikogo, 
kto by strzegł ogrodu!
Teraz sobie poużywam!
 - ucieszyła się wrona. 


Dzieci wyszły na podwórze,
podniosły to co zostało po bałwanie:
patyki, miotłę, żeliwny garnek
- i postawiły w ogrodzie nowego strażnika.


Wypchany jest szmatkami
 i raduje się z gorącego słoneczka. 


Teraz strach na wróble
 ochroni ogród przed wroną! 


Uśmiecha się do motylków,
a wronie odgania miotłą.

Autor i ilustrator: Władimir Sutiejew

Przeczytaj też bajki 
z innych zakątków świata w zakładce: 

Jak pory roku grają w berka - seria z Wiewiórką

Jak pory roku grają w berka 

Usiadła Zima za rzeką. I siedzi. 
Cała w płaszczu z białych niedźwiedzi.
Siadła Zima za płotem. I czeka.
Zmęczyła się, przyszła z daleka. 

niedziela, 24 lutego 2019

Pływająca mysz - bajka chantyjska z Syberii

Pływająca mysz 

bajka chantyjska z Syberii 

Myszka usiadła na kawałku wyschniętej sosnowej kory, odepchnęła się od brzegu, i popłynęła wzdłuż strumienia aby dotrzeć do jeziora. 
Woda szumi wesoło, a mysz płynie szybko w dół strumyka i śpiewa: 

Kora sosnowa – moją łódką, 
Szu, szu, płynę szybciutko!
Sucha gałązka - moje wiosło!
Plusk, plusk, oby mnie niosło! 

Po pewnym czasie mysz mijała wioskę. Dzieci bawiły się w pobliżu wody, zobaczyły mysz i krzyczą: 
- Hej! Myszko, chodź do nas! Zjemy razem śniadanie! 
- A co macie na śniadanie?- pyta myszka. 
- Szczupaka! 
- Szczupaka?! Nie, nie lubię szczupaka - odpowiedziała mysz i popłynęła dalej. 


Woda szumi wesoło, a mysz płynie szybko w dół strumyka i śpiewa: 
Kora sosnowa – moją łódką, 
Szu, szu, płynę szybciutko!
Sucha gałązka - moje wiosło!
Plusk, plusk, oby mnie niosło! 

Mijała właśnie drugą wioskę, a tu też dzieci na brzegu krzyczą: 
- Hej! Myszko, chodź do nas zjemy razem obiad! 
- A co macie na obiad?- pyta mysz. 
- Kaczkę! - wołają dzieci. 
- Kaczkę? Nie, nie lubię kaczki- odpowiedziała mysz i popłynęła dalej. 


Woda szumi wesoło, a mysz płynie szybko w dół strumyka i śpiewa: 
Kora sosnowa – moją łódką, 
Szu, szu, płynę szybciutko!
Sucha gałązka - moje wiosło!
Plusk, plusk, oby mnie niosło! 

A potem zrobiło się ciemno i bardzo zimno. Mysz była zmęczona, głodna i zziębnięta. 
Zobaczyła kolejną wioskę, szybko podpłynęła do brzegu i pobiegła do obozu. 
- Czy macie coś do jedzenia? - zapytała - Chociaż płetwę szczupaka, przynajmniej szyjkę z kaczki! 
Ludzie nakarmili myszkę i wszyscy poszli spać. A w nocy wzmógł się silny wiatr i sosnowa kora odpłynęła 
daleko w dół strumienia, a potem do rzeki. Tak więc, mysz zdecydowała, że pozostanie w wiosce. 
A było jej tak dobrze, że zapomniała o jeziorze. 
Od czasu do czasu gwizdała tylko swoją dawną piosenkę: 

Kora sosnowa – moją łódką, 
Szu, szu, płynę szybciutko!
Sucha gałązka - moje wiosło!
Plusk, plusk, oby mnie niosło!

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

Bajka o szczęściu i o złotej kaczuszce - bajka karelska ludu Bałtów

Bajka o szczęściu 
i o złotej kaczuszce
bajka karelska
 (bałtycka)

Żyli sobie dwaj bracia. Ojciec rozdzielił pomiędzy nich sprawiedliwie cały swój majątek, obu pomógł wybudować nowe chaty, ale mimo że i jeden, i drugi byli tak samo pracowici i pilni, młodszemu nie szło gospodarowanie. Czego się tknął, to wychodziło źle. Zasiał owies — nie wzeszedł, wyprawił się na połów ryb — o mało się w morzu nie utopił, spróbował handlu — i zamiast zarobić, wpadł w długi.


Wiodło mu się coraz gorzej i gorzej, aż w końcu biedak postanowił, że sobie odbierze życie. Wziął powróz konopny i wyruszył do lasu swego brata, żeby się powiesić na jakimś napotkanym drzewie. Drzewa w jego własnym lesie były bowiem tak wątle i karłowate, że jego ciężaru żadna gałąź by nie utrzymała.
Gdy tylko znalazł się w lesie, przystanął i nie mógł uwierzyć własnym oczom: wokół padały ogromne dęby, świerki i sosny, a kiedy zwaliły się na ziemię, dzieliły się na zgrabne słupki, które układały się w metry, czekając już tylko na odwiezienie. A przy tym nie było śladu żadnego drwala!
— Dziwisz się? — odezwało się nagle coś za nim. 
Nieborak popatrzył w kierunku, skąd dochodził głos, i dojrzał wśród borówek małego staruszka, właściwie krasnoludka, z długą brodą.
Nie czekając na odpowiedź, krasnoludek delikatnie przeczesał sobie palcami brodę, która zadźwięczała jak struny harfy, i rzecze:
— Wszystko, co tu widzisz, to dzieło szczęścia, które ma twój brat. Szczęście ścina mu drzewa, szczęście je układa w metry, a może nawet odwiezie drewno do dworu.

sobota, 23 lutego 2019

Legenda o powstaniu majonezu - legenda francuska

Legenda o powstaniu majonezu 
legenda francuska 


Dawno, dawno temu, w 1756 roku miasto Mayon - stolica Minorki - zostało oblężone przez angielskie wojska. Obroną dowodził książę de Richelieu, który dzielnie, przez długie miesiące, bronił miasta przed zajęciem przez wroga. 
Niestety wojna coraz bardziej się przeciągała, a obrońcom boleśnie kurczyły się zapasy żywności. W końcu zostały im tylko jajka, oliwa i cytryny. 
Dla księcia, który był prawdziwym smakoszem, takie jedzenie było istną udręką. Właśnie dlatego jego kucharz postanowił poeksperymentować w kuchni. Ryzykując własną głową za dziwaczne pomysły i marnowanie zapasów, wymieszał jajka z oliwą i dodał do tego cytryny, a potem doprawił kilkoma pozostałymi przyprawami. 
Gdy powstał aksamitny sos, kucharz polał nim ugotowane jajka i podał swemu dowódcy. De Richelieu zachwycił się wspaniałym smakiem puszystego sosu, a po zakończeniu wojny przysmak ten szybko zagościł na europejskich stołach. Nazwano go majonezem, od miasta, w którym powstał jako udany eksperyment pomysłowego kucharza.

Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: 

bajka żydowska - Niedźwiedź - panem młodym

Niedźwiedź - panem młodym
bajka żydowska

Dawno, dawno temu żył jeden bogaty człowiek. Posiadał wiele sklepów, domów i pieniędzy. Można powiedzieć, że posiadał wszystko. Jednego, czego nie posiadał to dzieci. Poszedł więc, do rabina i zaczął prosić go, aby pomodlił się od Boga, aby ten ulitował się i obdarzył go choć jednym dzieckiem. 
A Rabin mu na to:
- Idź do domu, za rok twoja żona urodzi syna, ale musisz zaprosić na uroczystość brit mila* jakiegoś biedaka i usadzić go na honorowym miejscu. 


I stało się tak jak powiedział rabin. Rok później żona bogacza urodziła chłopca, ale bogacz zapomniał o swojej obietnicy, bo na święcie brit mila, przy stole siedzieli tylko bogaci goście. Nagle w domu pojawia się biedak i domaga się, aby uczestniczyś w świecie. Bogaczowi nie w smak było zapraszać żebraka do stołu, więc posadził go przy drzwiach. 

piątek, 22 lutego 2019

Ostrożne Kozły - zabawna bajka rosyjska

Ostrożne Kozły
bajka rosyjska

Pewnej nocy, wdrapał się Tchórz do kurnika i podkradł się do śpiącego Koguta. Chwycił go, wrzucił do worka, mocno worek związał i porwał Koguta do lasu.


Kogut się przebudził i zaczął się w worku szamotać oraz głośno krzyczeć. Nagle Tchórz zobaczyła, że ścieżką przez las idą dwa Kozły. Przestraszył się, zostawił worek z Kogutem, na środku dróżki, a sam uciekł w krzaki. 


Nadsłuchują Kozły – ktoś krzyczy. 
- Czy to nie Kogut tak sie wydziera po nocy? - mówi pierwszy Kozioł. 
- Też go słyszałem – mówi drugi – Hej! Kogucie gdzie jesteś? 
- Jestem tutaj!...w worku! - krzyczy Kogut – wypuście mnie stąd bracia! 
- Jak znalazłeś się w worku? - pytają Kozły.

Zając symulant - bajka rosyjska

Zając symulant
bajka rosyjska 

Zdarzyło się, że na polanie Niedźwiedź spotkał Zająca.
- Och, och!- dał się nagle słyszeć krzyk Zająca – stanąłeś mi na łapkę! Och! Och! Chyba umieram! 
Miś był przerażony. 
- Przepraszam, proszę, wybacz mi! Nie zrobiłem tego umyślnie! Musiałem to zrobić niechcący. Nie zauważyć twojej łapki! - wyjaśniał wystraszony Niedźwiedź. 
- Co mi z twoich przeprosin? - jęknął Zając - Zostałem bez nogi! Jak ja będę teraz skakał? 


Wziął Niedźwiedź Zająca na ręce i zaniósł do swojej chatki. Położył go na swoim łóżku i owinął mu łapkę bandażem. 
- Och, och!- Zając krzyczał jeszcze głośniej, chociaż nie był to wcale bolesny zabieg -  Och, och! Teraz to już naprawdę umieram z bólu! 
Został Niedźwiedź w chatce, żeby doglądać rannego Zająca. Poił, go karmił i mu usługiwał.

środa, 20 lutego 2019

Najsilniejszy - bajka kazachska

Najsilniejszy 
bajka kazachska

Żył kiedyś, na bezkresnych stepach, starzec zwany Makbel. 
Miał on bardzo piękną córkę. 
Kiedy nadszedł czas i córka dorosła, Makbel rzekł: 
- Moja córko, nadeszła pora, aby znaleźć ci męża.



- Ojcze – odpowiedziała dziewczyna - jeśli pozwolisz mi samej wybrać sobie męża, 
to chcę, aby był on najsilniejszy na świecie. Ponieważ, ja sama jestem jeszcze młoda i słaba. 

Jak niedźwiedź Potap i lisica Laryska poszli po miód - bajka rosyjska

Jak niedźwiedź Potap
 i lisica Laryska poszli po miód
bajka rosyjska

Tą historię, o niedźwiedziu Potapie i lisicy Larysce,
 opowiadał stary łoś w borach briańskich. 
Bory briańskie, to duży, piękny las, pełen uroczych jezior i szerokich rzek. 
Mieszka w borach briańskich tyle zwierząt, że nie sposób zliczyć… 


Tak więc, lisica Laryska dowiedział się, że niedźwiedź Potap, zbiera miód. 
I ten miód jest najsłodszym z miodów jakie istnieją. 
Miodem tym, można także leczyć przeziębienia. 
Lisica chciała tego miodu posmakować, bo nigdy jeszcze miodu nie jadła 
i nawet nie wiedziała co to takiego. Ale jak go zdobyć?

wtorek, 19 lutego 2019

Dlaczego kangury skaczą? - bajka australijska

Dlaczego kangury skacza?
bajka australijska

W dawnych czasach, kangur chodził na czterech nogach, podobnie jak reszta zwierząt. Nie skakał jak teraz, ale umiał szybko biegać, a nawet bardzo szybko. Kangur był nieśmiały i żył samotnie. W dzień zwykle leżał w cieniu drzew, a w nocy wychodził na step, by się pasać. 


Pewnego dnia, gdy spał pod drzewem, wybuch pożar. Straszliwy ogień, zaczął pożerać drzewa, krzewy i trawy. Kangur obudził się i zaczął uciekać, ale ogień go dogonił.