czwartek, 20 września 2018

bajka japońska - o dwóch żabach

Dwie żaby 
bajka japońska

Dawno, dawno temu w Japonii, żyły dwie żaby. Jedna z nich osiedliła się w rowie, na morskim wybrzeżu w pobliżu miasta Osaka, podczas, gdy druga mieszkała w czystym strumyku, który przebiegał przez miasto Kioto. Mieszkając w tak dużej odległości, nawet o sobie nie słyszały, ale obie chciały zobaczyć trochę świata. Co zabawne, pomysł narodził się w ich głowach jednocześnie. Tak więc, żaba, która mieszkała w Kioto, chciała odwiedzić Osakę, a żaba, która mieszkała w Osace, chciała udać się do Kioto.
Pewnego pięknego poranka na wiosnę, ruszyły więc wzdłuż drogi prowadzącej z Kioto do Osaki. Jedna wyruszyła z jednego końca drogi, a druga z drugiego jej końca. Podróż była bardziej męcząca, niż się spodziewały, ponieważ nie wiedziały zbyt wiele o podróżowaniu. Dodatkowo, mniej więcej w połowie drogi, między dwoma miastami, natknęły się na wysoką górę. Co prawda było to niewielkie wzniesienia, ale dla tak małych żab stanowiło nie lada wyzwanie. Należało się na nią wspiąć, aby podróż kontynuować. Zajęło im to dużo czasu, ale w końcu szczęśliwie obie dotarły na szczyt. Wielkie było zaskoczenie żab, gdy w tym samym momencie ujrzały się nawzajem.



sobota, 15 września 2018

Wizyta Pana Generała - seria z Wiewiórką

Wizyta Pana Generała 


Autor:  Stanisław Krzysztof Stopczyk
Ilustracje: okładka Janusz Stanny/ pozostałe: Zygmunt Zaradkiewicz
Krajowa Agencja wydawnicza  - 1980 rok
Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: Alfabetyczny spis treści wszystkich bajek oraz inne bajki z serii Poczytaj mi mamo, a także bajki z cyklu Książeczki z PRL-u.

wtorek, 4 września 2018

bajka hiszpańska - Półkurek, czyli kogucik z Madrytu

Półkurek 
bajka hiszpańska 

Była kiedyś piękna czarna kwoka, która miała duże stadko kurcząt. Wszystkie się udały oprócz najmłodszego. Starsze były śliczne, pulchniutkie, okrąglutkie, a to najmłodsze wyglądało tak nędznie, kiedy wykluło się z jajka, że matka pomyślała ze zgrozą: ,,to chyba nie moje dziecko!" Ale to było jej dziecko, tylko nie wyrosło w skorupce jak należy. Wydawało się, jakby ktoś przekrajał kurczę na pół i połówkę wypuścił w świat. Pisklę miało tylko jedną nóżkę, jedno skrzydełko, jedno oczko, połowę główki i połowę dziobka.
Kwoka zmartwiła się i powiedziała:
— No cóż, mój najmłodszy to nie kogutek, tylko nieudany pół- kurek. Z tamtych wyrosną przystojne koguty, każdy z nich będzie kiedyś rządził stadkiem na własnym podwórku. A to małe biedactwo będzie musiało zawsze trzymać się matki, bo samo nie da sobie rady.




Nazwała tego synka Medio Pollito. Bo to się działo w Hiszpanii, a Medio Pollito znaczy po hiszpańsku: ,,pół kurczęcia". Ale chociaż Medio Pollito wyglądał tak niepokaźnie, matka przekonała się wkrótce, że jej pół- kurek wcale nie jest niezaradny i że nie chce zostawać wciąż pod jej opieką.

Ziarno bobu - bajka rosyjska - łańcuszkowa

Ziarno bobu 
rosyjska bajka ludowa

Byli raz sobie kogut i kura. Kogut grzebał pazurkiem w ziemi i wygrzebał ziarno bobu. 
Zawołał kurkę:
- Ko-ko-ko! Zjedz kurko, ziarno bobu!
- Ko-ko-ko, koguciku, zjedz sam! - odpowiada kurka.




poniedziałek, 3 września 2018

Kot i kura - bajka syberyjska z Buriacji - Ludy Zimnej Północy


Kot i kura 
bajka buriacka (syberyjska)


- Lubię cię, kuro powiedział kiedyś kot. Ty jesteś bura i ja jestem bury – musimy się zaprzyjaźnić. 
Kura mu nie uwierzyła i powiedziała: 
- Pamiętam, jak twoja matka ukradła mi kurczaka w zeszłym roku. Czy mogę, więc ci wierzyć? Nie chcę cię obrazić, ale wy koty, jesteście fałszywe. Ale jeśli chcesz, możesz udowodnić swoje oddanie, kotku! 
Kot nie wiedział, co powiedzieć i bardzo się zdenerwował. Ale kilka dni później przyszedł polować na myszy do starej stodoły, gdzie stał stóg siana. Zobaczył kurę. Nagle przerażona kura rzucił się do ucieczki i ukryła się właśnie w tym stogu siana.  
- Co się jej stało?- myślał kot. Może powinienem jej pomóc ?...
Kot pobiegł za nią i zobaczył jastrzębia spadającego z nieba. Jastrząb z wysokości nie zauważył różnicy, ponieważ kot i kura były bure. 
Kot szybko odwrócił się na plecy, złapał jastrzębia ostrymi pazurami. Niestety, nie przeżył tego spotkania. 
Potem kura opuściła schronienie i powiedziała: 
- Teraz wierzę ci, kotku. Tylko prawdziwy przyjaciel może tak się poświęcić w imię przyjaźni. 
I ktoś nadal jeszcze uważa, że kot i kura nigdy nie mogą się zaprzyjaźnić!?


Opracowanie: Agnieszka Jasińska
Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: Alfabetyczny spis treści wszystkich bajek oraz bajki Ludów Zimnej Północy i Skandynawii, a także inne bajki azjatyckie



bajka rumuńska o bogaczu, który chciał żyć wiecznie.

Głos śmierci. 
bajka rumuńska


Wiele lat temu, żył sobie człowiek, którego jedynym pragnieniem było posiadanie bogactw i cały swój czas, poświęcał na osiągnięcie tego celu. Wkrótce stał się tak bogaty, że mógł kupić wszystko czego tylko zapragnął. 
Jednak pewnego dnia, ogarnął go jakiś wewnętrzny lęk i pomyślał: "Wspaniale jest mieć wszystko, czego się pragnie, ale co się stanie z moim wielkim majątkiem kiedy umrę? Musiałbym rozstać się z moimi skarbami i nie mógłbym już cieszyć nimi moich oczu".
Wyruszył więc w szeroki świat, szukać kraju, w którym nie ma śmierci. Przez długi, długi czas szukał go na próżno. 
W  końcu znalazł krainę, w której nie znano słowa "śmierć".
- Nikt tutaj nie umiera - mówili miejscowi ludzie. 
- No tak, ale jeśli nikt nie umiera, to kraj wasz powinien być bardzo ludny, a ja nie widzę tu tłumów - odparł bogacz. 
- Nie jest zbyt tłoczno - odpowiedzieli miejscowi - bo od czasu do czasu słychać głos, który zaczyna nawoływać. Kto ten głos usłyszy jako pierwszy podąża za nim i nigdy nie wraca. 
- Cóż ... Jeśli jest się tak głupim, aby pójść za głosem...- pomyślał bogacz, uśmiechając się pod nosem...- to jest to kraj w sam raz dla mnie.

Dlaczego wielbłąd tarza się w popiele z ogniska? - bajka buriacka z mroźnej Syberii

Dlaczego wielbłąd tarza się w popiele z ogniska? 
bajka buriacka (syberyjska)


Kiedyś bardzo duży i bardzo głupi wielbłąd kłócił się z małą, ale inteligentną myszą. 

- Jestem tym, który pierwszy ogląda wschody słońca – chwalił się. 

- Ależ nieprawda- odpowiedziała mysz – wszyscy widzą wschód słońca w jednym czasie. 

- Co ty myszko opowiadasz za brednie! - oburzył się wielbłąd – jestem wielki, a ty mała. Do pięt mi nie dorastasz, więc jak możesz pierwsza zobaczyć wschodzące słońce? - zapytał.- Jestem jak góra w porównaniu z tobą. Nie zamierzasz chyba kłócić się ze mną? 
Sprzeczali się, sprzeczali, aż w końcu postanowili się przekonać, kto pierwszy ujrzy o świcie wschodzące słońce? 
Wielbłąd rozumował w ten sposób: "Jestem sto razy większy niż ta mysz. Tak więc, zauważę sto razy szybciej niż ona wschód słońca. A ponieważ ziemia jest okrągła, skądkolwiek wzejdzie słońce, zawsze je zobaczę. I zawsze zrobię to pierwszy!” 
Głupi wielbłąd! Nie wiedział, że słońce wschodzi tylko na wschodzie! Odwrócił się pyskiem na południe i wypatrywał słońca. A mała mysz wspięła się na garb wielbłąda i zaczęła patrzeć na wschód.

Lucia Steward

- Oto i słońce! - krzyknęła mysz do wielbłąda – zobaczyłam je pierwsza! – i szybko zeskoczyła z wielbłądziego garbu. 
Wielbłąd odwrócił się i zobaczył, że słońce już wstało. Wydawało mu się nawet, że słońce śmieje się z niego. Był bardzo zły. Nie na siebie, ale oczywiście na mysz. 
Pośpieszył w pogoń za nią i chciał ją stratować racicami. Ale sprytnej myszy udało się ukryć w popiele z ogniska. 
Od tego czasu, za każdym razem, gdy wielbłąd widzi popiół, kładzie się i zaczyna się w nim tarzać od stóp do głów. A kiedy skończy usatysfakcjonowany myśli, że tym razem poradził sobie ze znienawidzoną myszą. 
Mysz, jak widzisz, jest mądrzejsza od wielbłąda!


Opracowanie: Agnieszka Jasińska
Przeczytaj też bajki z innych zakątków świata w zakładce: Alfabetyczny spis treści wszystkich bajek oraz bajki Ludów Zimnej Północy i Skandynawii, a także inne bajki azjatyckie.

Dlaczego gronostaj ma czarny koniec ogona, a zając czarne końce uszu - bajka Ludów Zimnej Północy

Dlaczego gronostaj ma czarny koniec ogona, a zając czarne końce uszu? 
bajka ałtajska (syberyjska)

W pewną zimową noc gronostaj wybrał się na polowanie. Wskoczył pod śnieżną zaspę, wynurzył się z niej, stanął na tylnych łapach, wyciągnął szyję, nadsłuchiwał. Jego mokry nosek węszył... I nagle, coś ciężkiego spadło mu na plecy. Gronostaj jest wprawdzie mały, ale jest bardzo odważny - odwrócił się i rzucił z zębami na napastnika. 
- A-ach-ach! - rozległ się nagle krzyk, jęk i zając spadł z grzbietu gronostaja. Tylną nogę miał całą pogryzioną a krew pokryła biały śnieg. 
Zając płacze, szlocha i pyta: 
- Och! Co za nieszczęście! Uciekałem przed sową, chciałem ratować życie, przypadkowo przewróciłem się na plecy, a ty mnie pogryzłeś ... 
- Och- och!  zajączku, przepraszam cię bardzo. Ugryzłem cie całkiem przez przypadek...- wyjaśnił gronostaj. 
- Nie chcę tego słuchać! – odparł obrażony zając - Nigdy ci tego nie wybaczę! Poskarżę się na ciebie niedźwiedziowi! 
Jeszcze słońce nie wzeszło, a gronostaje już otrzymał surowe nakaz wstawienia się przed oblicze niedźwiedzia.
Stary niedźwiedź był w lesie najmądrzejszy, cieszył się szacunkiem i respektem. Był też bardzo surowy i groźny. Bały się go wszystkie zwierzęta i schodziły mu z drogi. Gronostaj niezwłocznie z bijącym sercem i na trzęsących się nogach udał się do niedźwiedzia. 
Niedźwiedź siedział na pniu wielkiej sosny, palił fajkę, a obok niego siedział zając. Kulawą nogę wyciągnął przed siebie, podparł na kamieniu i łypie spod byka na gronostaja. 



Niedźwiedź spojrzał swoimi ślepiami na gronostaja, groźnie zmarszczył brwi i zagrzmiał: 
- Jak śmiałeś pogryźć zająca?!!! 

Wesołe przygody Leniwego Smoka - "Rzeźbiarz i hafciarka" z Chin (Daleki Wschód)

Rzeźbiarz i hafciarka
bajka chińska
ze zbioru 
"Wesołe przygody Leniwego Smoka"
dla nieco starszych dzieci*



- ległych okręgach. Któregoś dnia, spostrzegłszy nagle, że wiosna mija, zabrał kilka swych faworyt na wycieczkę, aby nacieszyć się pięknem krajobrazu.

niedziela, 2 września 2018

Dlaczego gronostaj ma czarny koniuszek ogona? - bajka według Jakutów z mroźnej Syberii

Dlaczego gronostaj ma czarny koniuszek ogona? 
Bajka jakucka (syberyjska)


Działo się to dawno temu, kiedy wszystkie zwierzęta żyjące na ziemi wyglądały inaczej niż dziś. Na przykład gronostaje wcale nie były białe tylko ciemno rude. 
Pewnego razu, podczas mroźnej i srogiej zimy, zwierzęta dowiedziały się, że w lesie, w ciepłej chacie, zamieszkał stary myśliwy. Omijały to miejsce z widomych przyczyn. Mały gronostaj, cierpiący z zimna i głodu, podkradł się jednak do myśliwskiej chaty, wspiął na dach i przez niewielkie okienko na poddaszu dostał się do środka. Chciał się choć trochę ogrzać. Umościł się wygodnie na półce tuż nad ogniem. Ciepło paleniska miło grzało jego małe ciałko i szybko zapadł w błogi sen.

czwartek, 30 sierpnia 2018

O kaszubskich wiatrach - piękna kaszubska opowieść z Pomorza

O kaszubskich wiatrach
bajka pomorska (kaszubska)



Między dzisiejszym Władysławowem a Chałupami na wąskim cyplu Półwyspu Helskiego, leżała niegdyś mała osada rybacka, po której dziś nie zostało żadnego śladu. Nie zachowała się nawet nazwa. Może nazywała się Glada czy Żyda? A może to były jednak Chałupy? 
Nikt już nie rozwiąże tej zagadki. Jedynie w gwarze kaszubskiej pozostały dziwne nazwy na określenie wiejących tu wiatrów, z którymi Kaszubi z biegiem czasu zżyli się, traktując je pobłażliwie niby członków rodziny. Wioska była nieduża. Liczyła kilkanaście checzy, które przytuliły się do wysokiego brzegu, jakby w ten sposób chciały uchronić się przed gniewnymi wodami potężnego boga Bałtyku. Jedne z nich były duże i piękne, inne małe i nędzne, w zależności od tego, jak się wiodło ich mieszkańcom. 

środa, 29 sierpnia 2018

Dlaczego żuk chodzi z opuszczoną głową? - bajka eskimoska z dalekiej Syberii (Półwysep Czukocki)

Dlaczego żuk chodzi z opuszczoną głową?
bajka czukocka (eskimoska)

Wiosną z zagonu kwitnących ziemniaków wyszła mucha. Rozpostarła  skrzydła, zabrzęczała, zabrała ze sobą laskę, bo już była wiekową muchą i pofrunęła prosto w kierunku tundry. Postanowiła zrobić sobie wakacje i przy okazji odwiedzić inne robaki i owady. Pofrunęła do zagrody, w której mieszkała pewna koza. A na kozie rodzina pcheł. Obok w ziemiance mieszkał żuk, a pod strzechą obórki utkał sieć pająk. Natomiast w dziupli na drzewie rosnącym obok zagrody zadomowiła się wiewiórka.  
Mucha wylądowała w zagrodzie, wbiła swą laskę w ziemię, położyła obok prezenty i powiedziała:
- Które z was najszybciej obiegnie tą górę, zza której przyleciałam i dotknie mojej laski - ten otrzyma prezent.





Pierwsza pobiegła pchła. Za nią biegła koza, potem wiewiórka, a na ostatku pająk.
Pchła szybko pogalopowała wokół pagórka i dotknęła laski. Koza przybiegła tuż za nią i też laski dotknęła. Następnie przybiegła wiewiórka, a za nią przybył pająk. Stoją i oddychają ciężko, trudno im oddech złapać po takim szybkim biegu. Po chwili uczestnicy biegu spostrzegli, że nie ma wśród nich żuka. Czekają na niego, czekają ale doczekać się nie mogą.
Wreszcie widzą, że żuk się czołga. Jego nogi i ręce omdlały ze zmęczenia. 
Doczołgał się w końcu żuk do laski resztką sił jej dotknął.
- Och, długoś coś biegał wokół góry-powiedziała mucha-  nie mogliśmy się ciebie doczekać. 
Wreszcie mucha zaczęła rozdawać obiecane prezenty. 
Pchle, która była najszybsza - podarowała swoją laskę. Pchła, aż podskoczyła z radości. Oj, będzie się miała na czym wpierać - skakała do góry uradowana. 
Koza dostała białą koszulę. Włożyła ją na siebie i pobiegła zadowolona do zagrody. 
Pająk otrzymał pułapkę dzięki której mógł łapać komary i komary. W końcu przyszła kolej na żuka. 
- A dla ciebie - powiedział mucha - nic mi nie zostało. Przyszedłeś ostatni. 
Zawstydził się żuk okropnie. Opuścił głowę do ziemi i na swych zgiętych nogach powlókł się do  swojej ziemianki.



I od tamtej pory żuk czołga się wolno po tundrze z opuszczoną głową. Patrzy w dół na swoje stopy i zastanawia się dlaczego jego stopy tak wolno, bardzo wolno stąpają?

Opowiedział ją w 1941 roku, wówczas 14- letni Eskimos o imieniu Taghiakak ze wsi Unazik na Półwyspie Czukockim. 

niedziela, 26 sierpnia 2018

Pani Zima - bajka niemiecka

Pani Zima
(Pani Zamieć)
bajka niemiecka

Pewna wdowa miała dwie córki. Jedna była piękna i pracowita, a druga brzydka i leniwa. Wdowa więcej serca miała dla tej brzydkiej, bo była ona jej rodzoną córką. Piękną córkę traktowała jak popychadło i zmuszała do wykonywania całej pracy w gospodarstwie. Każdego dnia biedna dziewczyna musiała prząść przy studni tak długo, dopóki jej palce nie zaczęły krwawić.

Gisele Gottschlich
Pewnego razu, gdy zanurzyła zakrwawione wrzeciono w studni, aby je umyć, wyślizgnęło się jej z ręki i wpadło do środka. Dziewczyna rozpłakała się i pobiegła do swojej macochy, by powiedzieć jej o tym nieszczęściu.

Dwie Dorotki - bajka polska

Dwie Dorotki
bajka polska

Daleko stąd, daleko... za górą wysoką, za rzeką szeroką była wioska, a w tej wiosce biała chata, a w tej chacie mieszkał kmieć Pazurek z żoną Pazurkową. I były w chacie dwie Dorotki. Jedna była córką starego, druga córką starej; z pierwszej żony, z pierwszego męża.
Mówi raz stara do starego: 
— I moja Dorota, i twoja Dorota. Żeby nam się nie myliło, będziemy wołali na twoją „sierota", a na moją „córeczka". 
Markotno się staremu zrobiło, ale że żona była kłótliwa, hałaśnica, to dla świętego spokoju powiada: 
— Niechże będzie i tak. 
No i tak zostało. Pazurek dobry był dla córeczki, ale Pazurkową nie była dobra dla sieroty. 
Co najcięższą robotę na pasierbicę spycha i jeszcze dogaduje: 
— A pośpieszaj, niecnoto, uwiń mi się z robotą.


Do swej córeczki zasię mówi: 
— Spocznij sobie, poleź sobie, ja za ciebie wszystko zrobię. 
I tak z jednej Doroty rośnie pracowitka, z drugiej Doroty rośnie leń.

Córka i pasierbica - bajka wschodniosłowianska z Ukrainy

Pasierbica i córka. 
bajka ludowa -  ukraińska


Był sobie wdowiec i wdowa. Pobrali się, a każde z nich miało córkę. Córka wdowy była bardzo niedobra, a córka wdowca — skromna, cicha. Córka wdowy całe dnie nic nie robiła, a córka wdowca dbała o gospodarstwo. Córki wdowy i wdowca nie lubiły się i nie mogły ze sobą wytrzymać pod jednym dachem. 





Pewnego dnia córka wdowca mówi do swego taty: 

— Puść mnie — mówi — tato, ja pójdę w świat! 

Pobłogosławił ją na drogę, przeżegnał i poszła w świat. Idzie, idzie, patrzy, a tu przy drodze krynica.

bajka (baśń) portugalska o zaczarowanej arabskiej księżniczce.


Zaczarowana arabska księżniczka
bajka (baśń) portugalska

W dawnych czasach mieszkali w Portugalii Maurowie, którzy zdobywali twierdze warowne, zamki i wsie, a wraz z nimi przybyły arabskie księżniczki, nie tylko piękne, ale i dobre. Arabskie księżniczki pomagały ubogim, wdowom i sierotom. Musiały jednak strzec się chrześcijan i rycerzy króla Portugalii, bowiem mogli oni je schwytać i uwięzić. 

Piękne Arabki polecały się zatem w opiekę Allahowi i jego prorokowi Mahometowi i prosiły wróżki o radę.  Te zaś mogły je zaczarować, nawet na długie wieki, w węże, ptaki czy nawet lwy.  Maurów nie ma dziś w Portugalii, ale pozostały po nich legendy i opowieści.  Zaczarowane arabskie księżniczki są dziś duchami opiekuńczymi opuszczonych zamków. Nie czynią jednak nikomu krzywdy. 
Piękna i skromna arabska księżniczka o imieniu Fatima, mieszkała w swym zamku w Minho, jednej z najpiękniejszych północnych krain Portugalii. Obawiała się jednak pojmania, i dlatego poprosiła dobrą wróżkę, aby i ją zaczarowała.




I tak się stało, toteż przez długie wieki urocza Fatima ukrywała się w tajemniczym zamku Świętej Krystyny. 
Wróżka zazdrosna o urodę pięknej Arabki zaklęła ją jednak w ....kobrę z wielkimi okularami. Wszyscy ludzie z wioski bali się teraz groźnego węża, nie wiedzieli bowiem, że raz do roku zrzuca on skórę i w noc św. Jana pojawia się piękna arabska księżniczka...

Szklana Góra - bajka według polskiej opowieści ludowej

Szklana góra
bajka polska
według Janiny Porazińskiej


Za wielkimi górami gdzie ziemia była już prawie płaska, a lasy gęste i rozległe stała zagroda. Zwykła ona była, jak wszystkie zagrody we wsi, tylko wejście miała ocienione lipą. A lipa to była, lipa! Mało w którym przyzamkowym ogrodzie taką lipę możnabyło znaleźć. Jeszcze ojcowy pradziad na swej ją zasadził. Pień miała grubachny, pięciu chłopów wziąwszy się za ręce ledwie ją obejmowało. A tych konarów, tych gałęzi, gałązek... to mnogość a mnogość niezliczona. Gdy latem zakwitła — z całej wsi pszczoły z niej miody brały. Ile się tam na niej ptactwa gnieździło! Jakie szły z jej zielonych szumów gwizdy, pogwizdały, ćwierkania, szczebioty, ciurlikania, podśpiewki, głoseczki i głosiki — to jakby cała królewska kapela, cały chór królewski tam siedział. Wszystkie w rodzinie wesela i wszystkie chrzciny pod tą lipą się odbywały. Bo przecież w jej cieniu trzydzieści par w tańcu się. obracało, a jedna drugiej nie wadziła.

W zagrodzie tej mieszkało z ojcem trzech synów, braci rodzonych pomiędzy sobą.
Ten najstarszy ździebko lubił ojca, maluśko braci, ale ogromniście kochał samego siebie. I wielce był w sobie zadufany.
— Ja jestem najmądrzejszy! Ja jestem najlepszy! Ja jestem najwięcej wart ze wszystkich ludzi na świecie!
Ten średni najbardziej kochał ciepły piec i pełną miskę. Ani go można było wyciągnąć do roboty. Jak przychodzi czas kosowicy siana, to wtedy obwiązuje sobie nogę szmatą i stęka, że ani stąpnąć nie może, tak go boli. We żniwa boli go znów ręka, a jak przyjdzie drzewo rąbać w lesie, to akuracik cości mu włazi w krzyże, ani się ruszyć nie może. Leń to był a leń — aż mierziło patrzeć!

Ilustracja pochodzi z bajki na rzutnik

A najmłodszy był cichy, dobry i załatany w pracy. Ale że ten najstarszy cięgiem na niego jeno warczał: ty głuptasku! a ten średni fyrkał: ty leniu! to już on sam nie wiedział, czy ma rozum w głowie, czy nie, czy zwija się w robocie, czy czas marnotrawi. Głuptak i głuptak! Leń i leń! A stare ojczysko takie już było niedołężne, że nie bardzo chłopowina rozumiał, co się koło niego dzieje.

Król Valemon zaklęty w białego niedźwiedzia - bajka skandynawska z Norwegii

Król Valemon zaklęty w białego niedźwiedzia 
bajka norweska (skandynawska)


Był sobie raz, jak to czasem bywa, król, który miał dwie córki brzydkie i złe, a trzecią łagodną i dobrą jak pogodny dzionek i ją właśnie najbardziej kochał. Tej córce przyśnił się kiedyś złoty wieniec, tak cudny, że bez niego życie stało się jej niemiłe. 
A kiedy nie mogła go dostać, tak się smuciła, że nawet mówić nie mogła z żalu. Król dowiedziawszy się, co ją zasmuca, kazał rozesłać po całym królestwie wieńce podobne do tego, który jej się wyśnił, i polecił złotnikom wszystkich krajów wykonać taki sam. Pracowali dniem i nocą, ale księżniczka niektóre wieńce odrzuciła, na inne nawet spojrzeć nie chciała. Aż wreszcie raz, gdy przechadzała się po lesie, zobaczyła białego niedźwiedzia, który w łapach trzymał wieniec, o jakim śniła, i bawił się nim. Księżniczka chciała go kupić. Niedźwiedź odpowiedział, że nie sprzeda go za pieniądze, natomiast odda go, jeśli dostanie księżniczkę.


sobota, 25 sierpnia 2018

Jak Asleladden z trollem jedli na wyścigi - bajka norweska ze Skandynawii

Jak Askeladden z trollem jedli na wyścigi 
bajka norweska (skandynawska) 

Pewien wieśniak miał trzech synów. Sam był ubogi, stary i kulawy, a synowie nie chcieli nic robić. Część długów jednak trzeba było spłacić, więc ojciec kazał synom rąbać duży, piękny las należący do gospodarki. W końcu udało mu się zapędzić ich do roboty, najstarszy miał iść pierwszy do wyrębu. 
Kiedy wszedł w las i zaczął ścinać stary ogołocony świerk, przyszedł wielki, mocarny troll.
— Za to, że rąbiesz mój las, zabiję cię — powiedział. 
Kiedy chłopak to posłyszał, rzucił siekierę i najprędzej, jak mógł, biegł do domu. Wpadł do chaty bez tchu i opowiedział, co mu się wydarzyło; na to ojciec odpowiedział mu, że ma zajęcze serce, bo jego za młodu trolle nigdy nie odstraszyły od rąbania drzew. Nazajutrz drugi syn poszedł do lasu i wszystko się powtórzyło jak poprzedniego dnia. 
Ledwo kilka razy machnął siekierą, troll przyszedł i powiedział:
— Za to, że rąbiesz mój las, zabiję cię. 

Teodor Kittelsen

piątek, 24 sierpnia 2018

Zamek Soria Moria - bajka skandynawska z Norwegii

Zamek Soria Moria
baśń norweska


Było raz małżeństwo, które miało syna imieniem Halvor. Chłopiec od maleńkości nie chciał się brać do żadnej pracy, tylko siedział i grzebał w popiele. Rodzice posyłali go na naukę różnych zawodów, jednakże Halvor nigdzie dłużej nie popasał, pozostał najwyżej parę dni i uciekał z terminu do domu i znowu siedział, i grzebał w popiele. 

niedziela, 19 sierpnia 2018

Kącik ze smokiem - z serii książeczek Poczytaj mi mamo

Kącik ze smokiem 

bajka europejska z zielonej wyspy Irlandii

O Morskiej Królewnie, rybaku Elginie i czarodziejskim płaszczu. 

O słoniu i człowieku - bajka afrykańska

Słoń i człowiek 
bajka kenijska i etiopska
ludów Borana i Oromo

Pewnego dnia, Bóg stworzył człowieka i słonia. Umieścił ich w pięknym ogrodzie i codziennie spacerował w ich towarzystwie.

Przez ogród płynęła kryształowo czysta rzeka. Jednak słoń zaczął mącić jej wody i nie chciał słuchać Boga i człowieka, którzy mówili mu, żeby tego nie robił.

O trzy palce - bajka z Cypru

O trzy palce 
baśń cypryjska


Zdarzyło się to w pewnym księstwie za morzem. W jednym dniu i o tej samej godzinie, w książęcym pałacu i w chatce rybaka, przyszli na świat dwaj malusieńcy chłopcy. Księżna i żona rybaka zostały matkami i każda z nich cieszyła się z tego ogromnie. Syna książęcej pary nianie oraz służące wykąpały w różanej wodzie i odziały w leciutki jak mgła kaftanik z falbankami, owinęły w powijaki mięciutkie jak obłok. Potem ułożyły do snu w pięknie rzeźbionej kołysce z drzewa sandałowego, a nad kołyską zawiesiły złoty dzwoneczek, który cichutko podzwaniał, „dzyń, dzyń, dzyń, książę śpij”, a gdy chłopiec płakał: „dzyń , dzyń, smutku zgiń”. Csii, Chłopaczek zasnął. Śpi.

Rosa Warzilek

bajka irlandzka o przyjaźni, miłości i poświęceniu

Szczęśliwy książę
bajka irlandzka


Na wysokim cokole, górując nad miastem, wznosił się pomnik szczęśliwego księcia. Cały był pokryty delikatnymi złotymi blaszkami, oczy miał z dwóch błyszczących szafirów, a na rękojeści jego miecza świecił olbrzymi rubin. Ogromnie go też podziwiano — ogromnie.

sobota, 18 sierpnia 2018

bajka zachodniosłowiańska o psie i wilku ze Słowacji

Stary pies i wilk
bajka słowacka


Dawno temu w górach żył sobie baca, który miał psa pasterskiego. Pies był mądry, pracowity i wiernie służył mu przez długie lata. Za dnia strzegł stada owiec na hali, a w nocy, kiedy one spały czujnie ich pilnował  tak, że żaden wilk nie odważył się zbliżyć do zagrody.


Bajka o spełnionym marzeniu - prosto z Oceanii, (Malenezja)

Bajka o spełnionym marzeniu 
bajka nowogwinejska 

Działo się to w takich czasach, kiedy wszystkie zwierzęta żyły ze sobą w zgodzie i potrafiły się porozumiewać. Było więc to dawno, bardzo dawno temu. A historia, którą za chwilę przeczytacie, wydarzyła się w samym środku dzikiego buszu. Żyła tam pewna świnka o imieniu Pongi. Była malutka i miała różową, delikatną skórkę. Wyglądała jak zabawka. Inne zwierzęta bardzo ją lubiły i opiekowały się nią. Jedno przez drugie prześcigało się w okazywaniu jej swojej sympatii. Co rusz znosiły jej ulubione przysmaki. 




Żebraczka - bajka bałkańska z Bośni

Żebraczka
baśń bośniacka

Dawno, dawno temu, w starej chacie, żyła stara Bojana. Była bardzo biedna i utrzymywała się z jałmużny.
Zawsze jak otrzymała datek mówiła:
— Effendi, to, coś uczynił dla ubogiego, toś uczynił dla siebie.