niedziela, 21 października 2018

bajka tunezyjska z Bliskiego Wschodu - Abu Nowas i jego żona

Abu Nowas i jego żona
bajka tunezyjska


Żył sobie kiedyś człowiek imieniem Abu Nowas. Był on ulubieńcem sułtana, którego często odwiedzał w pałacu w Tunisie. 

Pewnego dnia, Abu Nowas pojawił się w wielkiej sali, w której spoczywał monarcha i płacząc  powiedział : 

- Szlachetny Panie, moja żona nie żyje! ... - zalewał się łzami.
- Wszyscy kiedyś musimy umrzeć- odpowiedział sułtan- a martwa żona nie jest, aż taką tragedią. Znajdę dla ciebie nową żonę, młodszą. 
I kazał wielkiemu wezyrowi wezwaćć swoją małżonkę. 
- Biedny Abu Nowas stracił żonę- powiedział władca, kiedy się pojawiła sułtanka. 
- Dostanie więc kolejną- zawołała żona sułtana - to nie będzie trudne zadanie! Wśród moich pokojówek jest młoda kobieta, która będzie dla niego idealna! 


Kazała przyprowadzić młodą kobietę. Zarówno ona jak i Abu Nowas byli sobą zachwyceni. Ślub odbył się z wielką pompą, sułtan i sułtanka podarowali im cenne podarki, a młoda para osiadła z wszelkimi luksusami i wygodami w nowym domu. 
Byli bardzo szczęśliwi przez jakiś czas, ale wydawali pieniądze nie myśląc o jutrze.

bajka afrykańska z Sudanu o tchórzliwym księciu

Tchórzliwy książę
bajka sudańska 

Na odległych ziemiach południa, gdzie przepływa przez dżunglę wielka rzeka, żył kiedyś król, który miał jedynego syna, zwanego Sambą. Książę był przystojny i mądry, ale niestety cierpiał na pewną wstydliwą przypadłość - był bowiem wielkim tchórzem. 
Kiedy jako dziecko uciekał przed słoniem lub małym lwiątkiem poddani mówili: 
- Och, jest jeszcze małym chłopcem! - mówili – jak dorośnie to zmężnieje i nabierze z czasem odwagi. Król ogłosi go swym spadkobiercom i powierzy dowództwo nasz armią, wtedy nauczy się odwagi.
Wszyscy myśleli w ten sposób i wierzyli, że książę się zmieni z upływem lat. Kiedy nadszedł dzień, w którym król ogłosił syna swoim następcom, poddani i królewska rodzina patrzyli na niego z zachwytem. Był najwyższym żołnierzem w całej armii, najpotężniejszym i najsilniejszym, a jego szlachetna i majestatyczna twarz wyróżniała się w tłumie innych twarzy. Niestety nadal był największym tchórzem. Ale o tym poddani nie wiedzieli. 
- Możemy teraz żyć spokojnie -krzyczało całe miasto-kiedy dzicy ludzie napadną na nas, książę Samba będzie nas bronił i wypędzi wroga z naszych ziem!- i wiwatowali na cześć księcia.
Nadszedł dzień, kiedy wroga armia zaatakowała miasto księcia. Książę Samba niestety nie pojawił się na czele wojsk, aby bronić swych ziem. Stary król musiał maszerować przed swoimi wojownikami i wypędzić intruzów z kraju. Kiedy, kilka dni później, pojawił się Samba i opowiedział piękną historię o lwie, którego ścigał, nikt mu nie wierzył. 
- Samba, tchórz!- krzyczeli na niego. 
Życie księcia stało się nie do zniesienia. Pewnego ranka, wstał Samba bardzo wcześnie, osiodłał najlepszego konia ze stajni królewskiej i wyjechał na północ, szukając kraju, w którym nie ma wojen i ludzie żyją w spokoju. Przemierzał dżunglę i pustynie, żył w ciągłym strachu, gdy tylko usłyszał ryk dzikich zwierząt. Wędrował jednak wytrwale, aż dotarł do wielkiego miasta, które leżało nad brzegiem rzeki. 

Ilustracja: Vojtech Kubasta

Podjeżdżał właśnie pod bramę miasta, gdy z okna dostrzegła do księżniczka. 

sobota, 20 października 2018

bajka brazylijska z Ameryki Południowej - o magicznej pieśni Yary


Magiczna pieśń Yary 
bajka brazylijska 

Dawno temu w ciepłych lasach deszczowych, gdzie wolno i leniwie wije się Wielka Rzeka, mieszkał młody Alonso i dziewczyna o imieniu Julia. Mieszkali w krainie, gdzie słońce mocno prażyło przez całe dnie i wcale nie zamierzało szybko zachodzić. Jej mieszkańcy często spali w ciągu dnia, by przetrwać skwar lejący się z nieba. Nawet lasy milczały w dzień, bo nie szemrał w nich wiatr, nawet najmniejszym podmuchem nie poruszał liśćmi. Tylko o zmierzchu rozgrzana do czerwoności ziemia doznawała chwilowej ulgi. Tylko o zmierzchu ludzie wychodzili ze swych domów, aby popracować i porozmawiać. 
Julia, odkąd pamiętała, zawsze mieszkała w miasteczku nad brzegiem Wielkiej Rzeki. Ale Alonso przybył z innego kraju i nie znał niebezpieczeństw wielkich lasów. 
Alonso po raz pierwszy zobaczył Julię na festynie w mieście. Było wtedy gwarno i wesoło. Młodzieńcy podziwiali tańce dziewcząt, wystrojonych na tę okazję w czerwone i niebieskie sukienki. W ich czarnych włosach bieliły się róże. Spośród wszystkich tańczących dziewcząt tylko jedna przykuła uwagę Alonsa i swą urodą przyćmiła pozostałe. Była ubrana w białą suknię ozdobioną kwiatami granatu i była tak piękna, że chłopak nie mógł oderwać od niej oczu. Była to właśnie Julia. Impreza dobiegła końca, a Alonso nadal wpatrywał się w dziewczynę. 


W nocy nie mógł spać, bo ciągle o niej myślał. Wyszedł więc z domu, by wykąpać się w jeziorze. Jezioro znajdowało się w pobliskiej dżungli nieopodal brzegu Wielkiej Rzeki. Cokolwiek jednak robił, twarz dziewczyny pojawiała się stale w jego wyobraźni. Zdecydował więc spełnić swe marzenie.

piątek, 19 października 2018

bajka polinezyjska "Siódma siostra i rybka Djulung" lub w oryginale "Kości Djulunga"

Siódma siostra i rybka Djulung.
bajka polinezyjska
znanz też w indonezji na wyspie Jawa

Dawno temu, na jednej ze słonecznych wysp Morza Południowego, mieszkało siedem sióstr. Mieszkały razem, a najstarsza z nich zarządzała domem i rozdzielała obowiązki między pozostałe siostry. Zawsze najtrudniejszą pracę przydzielała najmłodszej siostrze, którą wszystkie pozostałe dziewczęta pogardzały. 
Ona to musiała codziennie chodzić do pobliskiego lasu, ścinać pnie ogromnych drzew. Była to praca bardzo męcząca i niesamowicie ciężka. Jednak tylko tym drewnem można było rozpalić ogień w kuchni pod paleniskiem oraz oświetlić chatę. Potem, młoda dziewczyna musiała jeszcze przytaszczyć drewno do chaty, rozpalić ogień oraz pilnować aby nie wygasł. Po tej ciężkiej pracy, miała w zwyczaju chwilę odpoczywać w cieniu drzewa i ucinać sobie krótką drzemkę. 
Pewnego ranka, wracając z lasu i zataczając się pod ciężarem drewna, spostrzegła, że rzeka wyglądała wyjątkowo rześko i kusząco. Postanowiła tym razem popływać, zamiast uciąć sobie zwyczajową drzemkę. Gdy tylko skończyła układać drewno, pobiegła do lasu i zanurkował w chłodnej wodzie. Pływała i patrzyła na gałęzie drzew, które łączyły się nad jego głową, tworząc zielony baldachim z liści. Gdy zanurkowała w wodzie, ujrzała piękną małą rybkę, która wydawała się stworzona z tęczy. Przypominała lśniący promień słońca, który migotał w przejrzystych falach rzeki. 

by Vojtech Kubasta

W chwili, gdy mała rybka zbliżyła się do niej, dziewczyna wyciągnęła rękę i wzięła ją ostrożnie w dłonie. Przyjrzała się tej pięknej tęczowej rybce i szybko opuściła rzekę.

bajka rosyjska - Konik Garbusek

Konik Garbusek
bajka rosyjska


Hen daleko, za górami, za lasami, za morzami, a może jeszcze dalej żył we wsi ojciec z trzem synami. Najstarszy miał na imię Daniło i był najsilniejszy. Młodszego i najpiękniejszego zwali Waniło , a na najmłodszego, głuptasa, wołali po prostu Wania. Wania do roboty się nie palił, całymi dniami na piecu drzemał i o księżniczkach rozmyślał. 


Zasiał raz ojciec pszenicę. Obrodziła tak, że kłosy falowały ponad głowami najwyższych mężczyzn, a złociły się tak, że i w pochmurny dzień na polu było jasno. Jednak co noc ktoś tratował polany - otrząsał złote kłosy, łamał smukłe łodygi.

środa, 17 października 2018

bajka niemiecka - Królewna Śnieżka

Królewna Śnieżka 
bajka niemiecka

Gisela Gottschilch

Pewnego razu w środku zimy, gdy z nieba padały płatki śniegu jak pierze, królowa siedziała przy oknie o ramach z czarnego hebanu i szyła. Szyjąc tak patrzyła na śnieg aż ukłuła się igłą w palec. Na śnieg poleciały trzy krople krwi. 
A ponieważ czerwień pięknie wyglądała na białym śniegu, pomyślała sobie: 
- Chciałabym mieć dziecko białe jak ten śnieg, czerwone jak krew i czarne jak drewno tych ram.

poniedziałek, 15 października 2018

Jak zwierzęta zimowały/ Odwiedziny - bajka rosyjska

Odwiedziny 
 lub
Jak zwierzęta zimowały
bajka rosyjska (ludowa)

Staruszek ze staruszką mieli: Byka, Barana, Gęś, Koguta i Świnię. 
Pewnego dnia staruszek mówi do żony:
- Święta za pasem, trzeba zarznąć koguta.
- Cóż, jak trzeba to trzeba – odpowiedziała staruszka.


Usłyszał to Kogut, przestraszył się i w nocy uciekł do lasu. Następnego dnia staruszek rozgląda się po podwórzu, ale nigdzie Koguta nie widzi. 
Wieczorem powiada do żony: 
- Nie znalazłem Koguta, nie ma rady, trzeba zarżnąć Świnię!

niedziela, 14 października 2018

bajka duńska - Księżniczka na ziarnku grochu

Księżniczka na ziarnku grochu
bajka duńska


Był sobie pewnego razu książę, który chciał się ożenić z księżniczką, ale to musiała być prawdziwa księżniczka. Jeździł więc po całym świecie, żeby znaleźć prawdziwą księżniczkę, lecz gdy tylko jakąś znalazł, okazywało się, że ma jakieś „ale”. 

Braciszek i siostrzyczka bajka według braci Grimm

Braciszek i siostrzyczka
bajka braci Grimm

Braciszek ujął siostrzyczkę z rękę i rzekł:
- Od śmierci mateczki nie zaznaliśmy chwili radości. Macocha bije nas i kopie, kiedy się do niej zbliżymy, a za cały pokarm służą nam twarde skórki od chleba. Psu pod stołem lepiej się dzieje niż nam, spada mu przynajmniej smaczny kąsek. 
O Boże, gdyby o tym nasza mateczka wiedziała! Chodź, ruszamy razem w daleki świat.


Poszły dzieci przed siebie i szły cały dzień przez łąki i pola, a gdy deszcz począł padać, rzekła siostrzyczka:
- Pan Bóg płacze razem z naszymi sercami!

Siostrzyczka Alonuszka i braciszek Iwanuszka - bajka rosyjska, ludowa.

Siostrzyczka Alonuszka i braciszek Iwanuszka 

bajka rosyjska ludowa
(znana też pod tytułem:
 "Siostrzyczka Hanusia i braciszek Jaś"
lub 
"Siostrzyczka Tania i braciszek Wania")

Dawno temu żyło sobie dwoje staruszków. Wiele nie posiadali, tylko chatkę ubogą i kawałeczek łąki, a jedyną ich pociechą była dwójka dzieci: córeczka Alonuszkai i synek Iwanuszka. Iwanuszka był psotny, na nauki rodziców nie zważał. 
Za to Alonuszka, starsza i poważniejsza, wszystkiego słuchała, wszystko zapamiętywała, zawsze ostrożna i rozumna. 
Pewnego razu staruszkowie pomarli i dzieci zostały na świecie samiuteńkie. Ruszyła Alonuszka szukać pracy dla siebie i opieki nad braciszkiem. Zawiązała węzełek na kijaszku, wzięła braciszka za rękę i poszli w świat daleki za chlebem. 


Idą polem szerokim, szli cały dzień, aż braciszkowi zachciało się pić. 
- Siostrzyczko, pić mi się chce - zapłakał Iwanuszka.

Jaś i Małgosia - bajka europejska

Jaś i Małgosia
bajka ludowa 
według braci Grimm


Przed wielkim lasem mieszkał pewien biedny drwal ze swoją żoną i dwojgiem dzieci; chłopczyk nazywał się Jaś, a dziewczynka Małgosia. Nie miał co na ząb położyć ani bochenka by się nim przełamać, a pewnego dnia, gdy kraj nawiedziła drożyzna, nie mógł zarobić na chleb powszedni. 
Kiedy tak leżał wieczorem w łóżku zastanawiał się nad losem, a z trosk przewracał się z boku na bok, westchnął i powiedział do swojej żony: 
- Co z nami będzie? Jak wykarmimy nasze biedne dzieci, kiedy sami nic nie mamy?
–Wiesz co, mężu,- odparła żona, - Jutro wczesnym rankiem wyprowadzimy dzieci do lasu, gdzie jest najgęstszy, rozpalimy im ogień i damy każdemu po kawałku chleba. Potem zabierzemy się do roboty, a dzieci zostawimy same. Nie znajdą drogi do domu, a my będziemy od nich wolni.


– Nie żono,- powiedział mąż, - nie zrobię tego, bo serce mi pęknie z żalu, że dzieci w lesie zostawiłem, aby wnet rozszarpały je dzikie zwierzęta.

bajka z Bliskiego Wschodu o czarodziejskim ptaku

Czarodziejski ptak
bajka perska (irańska)

Dawno temu, żył sobie stary zielarz, który trudnił się zbieraniem różnych leczniczych roślin i ziół. Miał on piękną i młodą żonę oraz dwóch synów, o imieniu Ahmed i Mahmed.
Pewnego dnia staruszek zbierał właśnie zioła w górach, gdy z drzewa sfrunął piękny, czarodziejski ptak i złożył jajo pod krzewem. Zielarz podniósł jajo i przyniósł do domu. 

Jego żona, słusznie spostrzegła, że to niezwykłe jajo i zaniosła je do kupca Malika z nadzieją na sowitą zapłatę. I faktycznie, dostała od kupca dwieście złotych dukatów.

piątek, 12 października 2018

bajka afrykańska o sprytnym żółwiu

Sprytny żółw 
bajka nigeryjska 


Słoń i hipopotam, byli dobrymi przyjaciółmi. I mimo, że hipopotam mieszkał w wodzie, a słoń na lądzie, spędzali ze sobą mnóstwo czasu na rozmowach przy jedzeniu. 
Pewnego dnia podszedł do nich żółw i spytał: 
- Witajcie, moi mili. Co u was słychać? 
Słoń i hipopotam spojrzeli z lekceważeniem na żółwia i jedli dalej, nie przejmując się jego towarzystwem. 
- Cóż za wspaniała z was para! - rozpływał się w komplementach żółw - tacy duzi, tacy silni, ale najśmieszniejsze jest to, że ja jestem silniejszy od was!
- Tak ci się tylko wydaje! – odezwał się wreszce słoń. 
- Nie wierzysz mi? - oburzył się żółw - zaraz ci udowodnię! 
I dodał: 
- Ty, słoniu, chwyć czubek liny i pociągnij ją tak mocno, jak tylko potrafisz. Założę się, że nie uda ci się wyciągnąć mnie z wody. 


-Ha – ha!– zaśmiał się słoń -zaraz ci pokaże, jak to się robi– i rozbawiony chwycił trąba linę.

bajka o diable i babie

Diabeł i Jontkowa baba.
bajka polska

Dawno temu, biedny chłop o imieniu Jontek, 
musiał zostawić gospodarkę i iśc na wojnę. 
Baba Jontkowa podniosła lament, dzieci w ryk, ale służba nie drużba.
I wyruszył w świat daleki z wrogiem wojować. 


I tak Jontkowa baba została sam na gospodarce. 
A tu rąk do pracy brakuje. Robota jej nie idzie, czas jakby się skurczył. 
Choć wytrwale i ciężko pracowała od świtu do zmierzchu, 
nie mogła dać sobie sama ze wszystkim rady.


A tu bydło oporzadzić trzeba, na wypas pognać, obiad wstawić, 
drew narąbać, wody ze studni przynieść. A i dzieciaków przecie doglądnąć trzeba. 
- Olaboga! - jęknęła.

bajka hiszpańska - Woda Życia

Woda życia
bajka hiszpańska

Dawno temu żyło sobie trzech braci i siostra. Rodzeństwo kochało się i szanowało. Cała czwórka żyła w wielkim ubóstwie w małej, biednej chacie, ale byli bardzo pracowci i szybko zdołali zarobić tyle pieniędzy, że starczyło im na wybudowanie pięknego zamku. Wszyscy ludzie w okolicy podziwiali budowlę, a przyjezdni zatrzymywali się myśląc, że mają przed oczami wzniosłą katedrę lub jakies inne cudo. I wydawałoby się, że rodzeństwu do szczęścia już nic nie brakuje, bo szczycili się tym, że już wszystko co najlepsze posiadają.


Ale pewnego dnia, jakiś nieznany wędrowny starzec rzekł :
- Piękna budowla! Wspaniała! - wykrzyknął starzec- ale czegoś jej brak!

czwartek, 11 października 2018

ludowa bajka rosyjska o niedźwiedziu i chłopie

Chłop i niedźwiedź
bajka rosyjska


Pojechał chłop w pole rzepę siać. Orze w pocie czoła. 
Aż tu przychodzi niedźwiedź i chce na niego napaść. 
- Nie rób tego, niedźwiedziu - prosi chłop. - Lepiej będziemy razem rzepę siać. 
Sobie wezmę same tylko korzonki, a tobie dostanie się to, co na wierzchu. 
- Dobrze - powiada niedźwiedź - ale pamiętaj, jeśli mnie oszukasz, 
to nie pokazuj mi się na oczy, kiedy przyjdziesz do lasu. 


I poszedł do zielonej dąbrowy. Rzepa pięknie wyrosła. 
Jesienią przyszedł chłop na pole rzepę kopać. A niedźwiedź wyłazi z dąbrowy. 
- No, dzielmy się teraz, chłopie - powiada. - Daj mi moją część. 
- Dobrze, niedźwiedziu, będziemy się dzielić: tobie to zielone, a mnie korzonki.

środa, 10 października 2018

Bajka o śnieżnym królu z ilustracjami Z. Rychlickiego

Bajka o śnieżnym królu  
bajka polska

bajka rosyjska o chatce z lodu i chatce z łyka

Lisica i zając 
bajka rosyjska 

Byli raz sobie lisica i zając. 
Lisica miała chatkę z lodu, a zając z łyka. 


Przyszła wiosna- radosna. Chatka lisicy stopniała, a zająca stoi jak stała. Lisica podniosła lament, ręce załamuje, płacze.

Niedźwiedź polarny i niedźwiedź brunatny - bajka syberyjska Ludów Zimnej Północy

Niedźwiedź polarny i niedźwiedź brunatny

bajka nieniecka (samojedzka)

Pewnego dnia, niedźwiedź brunatny mieszkający w lesie, wyruszył na północ w stronę do morza. W tym samym czasie niedźwiedź polarny, który mieszkał na lodowej krze, postanowił udać się w głąb lądu. Wyruszyły dwa niedźwiedzie w drogę i za jakiś czas spotkały się nad brzegiem morza. 
Niedźwiedź polarny zjerzył sierść, stanął na dwóch łapach i zaryczał:
- Dlaczego chodzisz po mojej ziemi, brunatny niedźwiedziu?
A brunatny niedźwiedź jak nie ryknie: 
- A od kiedy to niedźwiedź polarny zdobył ląd?Hęę? Twoje miejsce jest na morzu! Twoja ziemia to śnieg i niekończący się lód! Uciekaj mi stąd zaraz!
Oby dwa niedźwiedzi stanęły na dwóch łapach, złapały się za barki i zaczęła się walka. Ryczały, kłaki fruwały w powietrzu, pazury i potężne łapy poszły w ruch. Walczyły zacięcie przez cały dzień, ale żaden pojedynku nie wygrał. Walczyły cały wieczór, ale nadal pojedynek był nierozstrzygnięty. 


Zmęczyły się bardzo oba niedźwiedzie i usiadły na pieńkach, aby trochę odsapnąć po krwawej bitwie. Dyszą, sapią, pot z czół ocierają. Siedzą w milczeniu, cisza dookoła, żaden się nie odzywa, tylko łypią przekrwionymi ślipiami na siebie i spode łba patrzą.

Dlaczego niedźwiedź ma krótki ogon? - bajka syberyjska Ludów Zimnej Północy

Dlaczego niedźwiedź ma krótki ogon? 
bajka nieniecka (samojedzka) 

Był sobie niegdyś lis, a obok w lasku mieszkał niedźwiedź. 
Często spotykali się, rozmawiali i porównywali swoje ogony. 
W owych czasach niedźwiedź miał ogon puszysty i długi. 



Pewnego razu mówi lis do niedźwiedzia: 
- Pójdę, nałowię rybek, mam chęć na świeże rybki!

wtorek, 9 października 2018

bajka rosyjska- wschodniosłowiańska o wilczej śpiewce

 Wilcza śpiewka 
bajka rosyjska

Dlaczego derkacz podróżuje na grzbiecie żurawia? - bajka buriacka z dalekiej Syberii - Ludy Zimnej Północy

Dlaczego derkacz podróżuje na grzbiecie żurawia? 
bajka buriacka 


Zwołał żuraw ptaki z całego świata. Chciał bowiem zostać ich królem. Nadleciały wszystkie ptaki, z wyjątkiem derkacza o głosie tak skrzekliwym i donośnym, jak mało kto potrafi tak krzyczeć.
Żuraw wyciągnął swą długą szyję i oczekiwał niespokojnie jego przybycie. A tu cisza. Derkacza ani nie widać, anie nie słychać. W końcu sam wybrał się na jego poszukiwanie. Znalazł derkacza i zapytał ze złością:
- Dlaczego nie przylatujesz jak cię wzywam!Wszystkie ptaki czekają już tylko na ciebie!
- Leciałem z dalekiego kraju i jestem bardzo zmęczony – sam widzisz, że muszę odpocząć i się posilić – odpowiedział derkacz.
Żuraw zezłościł się jeszcze bardziej:
- Przez ciebie nie odbędzie się zebranie i nie zostanę królem! - krzyczał głośno żuraw.


Zaczął ptaszka trącać swym potężnym dziobem, tak mocno, że złamał mu skrzydełko. Zakrzyknął żałośnie derkacz, a krzyczał tak przejmująco i donośnie, że zleciały się inne ptaki.
- Co ci się stało? - pytały przejęte.
- Żuraw jest na mnie bardzo zły, tak bardzo, że złamał mi skrzydło – pożalił się ptaszek.
Wśród ptaków zawrzało z oburzenia:
- Och! My nie chcemy takiego króla! Gotów nam wszystkim połamać skrzydła! - wystraszyły się.
Ptaki zaczęły się naradzać i zdecydowały się ukarać żurawia.
Powiedziały zatem:
- Za karę, kiedy żuraw będzie odlatywał do ciepłych krajów, ma zabrać na swym grzbiecie derkacza. To będzie dla żurawia dobra nauczka!
I od tej pory, kiedy żurawie odlatują, na ich grzbietach podróżują derkacze.

Opracowanie: Agnieszka Jasińska


Jak chłopiec został wielkim myśliwym - bajka eskimoska - ludów zimnej Syberii

Jak chłopiec został wielkim myśliwym
bajka czukocka (eskimoska)
na podstawie tradycyjnych opowieści 

W pewnej eskimoskiej osadzie mieszkał mały chłopiec. Był sierotą, który na świecie nie miał nikogo, oprócz babci. Chłopiec był jeszcze mały i słaby. Brakowało mu umiejętności i odwagi dorosłego, doświadczonego myśliwego.

Barbara Lavallee


Tak więc, aby wyżywić babcię i siebie, przybiegał nad brzeg morza, kiedy myśliwi powracali z połowów. Sierotka wystawał wtedy na brzegu i zgodnie ze zwyczajem Eskimosów, otrzymywał od myśliwych kawał mięsa.
I tym razem też tak było. 

poniedziałek, 8 października 2018

bajka rosyjska - wschodniosłowiańska - Co to za ptak?

Co to za ptak?
bajka rosyjska



Był sobie Gąsior. Bardzo głup i i zawistny. Wszystkim Gąsior zazdrościł, ze wszystkimi się kłócił, na wszystkich syczał...
Kiwali też wszyscy głowami i mówili: 
— No, no, gagatek z tego Gąsiora!... 
Pewnego razu zobacz ł Gąsior pływającego po stawie Łabędzia. Spodoba a się Gąsiorowi długa łabędzia szyja.

bajka rosyjska o Mądralince - bajka wschodniosłowiańska

Mądralinka

bajka rosyjska
według Aleksandra Afanasjewa

Żyli dwaj bracia: jeden był bogaty, a drugi biedny. Ubogiego wcześnie odumarła żona i osierociła córkę siedmioletnią, a że dziewczynka była bardzo mądra, przezwano ją Mądralinką.


Bogacz ulitował się nad nią i podarował jej chudą jałówkę. 

Ilustracja: Lrna Savosina

bajka indiańska dla starszych dzieci*

Kukurydziana Matka*
bajka Indian z Ameryki Półniocnej
z regionu hrabstwa Penobscot w stanie Maine


Kiedy Kloskurbeh*, Stwórca Wszystkiego, mieszkał na ziemi, nie było jeszcze na niej ludzi. 




Jednak pewnego dnia, gdy słońce stało wysoko na niebie, zjawił się pewien młodzieniec i zawołał: 
– Wuju, bracie matki mojej! 

bajka cygańska o ropusze i biednej wdowie

O ropusze i o biednej wdowie
bajka cygańska

Była stara wdowa tak biedna, że tylko dwa razy w tygodniu kupowała sobie trochę chleba. Nie miała pieniędzy, bo na starość osłabła i nie mogła już ciężko pracować. Ba, gdyby miała synów lub choćby jednego syna, z pewnością nie zaznałaby nędzy i głodu. Gdyby miała dobre córki, też nie zostawiłyby jej samej. Ale biedna wdowa miała tylko trzy złe córki, które powychodziły za mąż i wcale nie troszczyły się o swoją biedną matkę. Gdyby wdowa miała w swej izdebce jakieś sprzęty czy choćby suknie niepodarte, złe córki przyszłyby do niej w odwiedziny, aby jej odebrać wszystko, co miałoby jakąś wartość. Nie miała jednak nic, więc córki nie przychodziły do niej wcale.

Ilustracja: Nicola Bayley

niedziela, 7 października 2018

bajka ukraińska- wschodniosłowiańska - Zajęcze sadło

Zajęcze sadło 
bajka ukraińska (ludowa)

Jechał pan z furmanem Iwanem w daleką drogę. Jechali milcząc, ale zbrzydło im milczenie. Więc pan pomyślał: „E, trzeba porozmawiać". W tym czasie wyskoczył skądsiś zając. 
Więc pan zaczął rozmowę od zająca. 
— O, u mnie w lesie — to są zające, ale nie takie, jak ten maluśki, który tu pokicał, tylko wielkie. Przywiozłem z zagranicy na rozpłódek. Jednego razu wybrałem się na polowanie i wziąłem ze sobą z dziesięciu naganiaczy. Nabiłem wtedy tych zajęcy ze trzy dziesiątki. A jednego ubiłem tak ogromnego jak baran. No, a kiedy zdarłem z niego skórę, to było pod nią z dziesięć kilo sadła. Oto jakie mam zające. 


Furman słuchał, słuchał, a potem mówi: 

Gliniany chłopiec - bajka rosyjska, ludowa - wschodniosłowiańska

Gliniany chłopiec
ludowa bajka rosyjska

Ilustracja: Juliusz Makowski

Byli raz sobie gospodarz i gospodyni. A dzieci nie mieli. Pewnego razu gospodyni odzywa się do męża w te słowa: 
- Ulep z gliny chłopczyka niech synkiem nam będzie. 
Gospodarz ulepił z gliny chłopaka i ułożył go na piecu żeby wysechł. Gliniany chłopak wysechł i zaczął prosić żeby mu dali jeść. 

bajka rosyjska, wschodniosłowiańska - Wdzięczność szczupaka

Wdzięczność szczupaka
bajka rosyjska (ludowa) 

Dawno temu żył sobie staruszek. Miał trzech synów. Dwóch było  mądrych, a trzeci głupi. Na imię mu było Misza. 
Starsi bracia pracowali ciężko, a Miszka cały dzień leżał na piecu i muchy łapał. Do żadnej pracy się nie garnął. 

Ilustracja: Nikołaj Kochergin
 Pewnego razu bracia pojechali na targ do miasteczka, a bratowe spędziły Miszkę z pieca i mówią:
– Idź, Miszka, po wodę - proszą.
– Nie chce mi się...– mówi Miszka i drapie się w głowę.
– Idź, idź, przynieś wody, bo kiedy bracia wrócą z miasteczka, to nie dadzą ci gościńca - pouczają bratowe.
– No, dobrze, pójdę już, pójdę – rzekł Miszka i wygramolił się zza zapiecka.

Ilustracja: Anatolij Eliseew

Jak komar przybył do Laponii - bajka lapońska (skandynawska) Ludów Zimnej Północy

Jak komar przybył do Laponii 
bajka lapońska


Za pradawnych czasów w Laponii nie było wcale komarów. Były tylko w rolniczej Finlandii. I oto komary zaczęły rozmyślać, jak zobaczyć tę słynną krainę, o której słyszały od pająka. Zawędrował on kiedyś aż do Laponii i z zapałem opowiadał komarom, jak dobrze jest tam żyć. Są tam reny, psy, kozy, owce i najrozmaitsze małe zwierzęta, które nie mają domu ani żadnego innego schronienia. A Lapończycy w lecie sypiają na dworze, pod gołym niebem. 


Pająk jednak opowiadał to wszystko tylko dlatego, że chciał, aby komary przeniosły się do Laponii. Jeśli uwierzą jego opowiadaniom i zdecydują się na przenosiny, będzie mógł się śmiać do rozpuku. 
Kiedy pająk przebywał w Laponii, rozpinał kunsztowne sieci między zwaliskami kamieni i brzozami. Komary wpadałaby oczywiście w nie, zanim by się zdołały spostrzec. A wtedy pająk chwytałby swoją zdobycz podobnie, jak to robił w Finlandii. 

Komary rozważały, czy mają wyruszyć wszystkie za jednym zamachem, ale matka komarów powiedziała, że nie powinny wyruszać wszystkie. 
- Poślemy najpierw kilkanaście na zwiady, aby przekonały się, jak wygląda naprawdę życie w Laponii - zadecydowała. 
Koniec końców w drogę ruszyło sześć komarów. 
Ale droga do Laponii bvła długa. 



bajka eskimoska - "Cyraneczki i lis", prosto z rozległej Syberii.

Cyraneczki i lis
bajka eskimoska 



Pewnego razu brzegiem morza szedł sobie chytry lis i tak myślał:
„Nie ma zwierzęcia mądrzejszego ode mnie, nie ma zwierzęcia chytrzejszego ode mnie na świecie!"
A po morzu pływały kaczki-cyraneczki. Zobaczyły lisa i postanowiły go oszukać.
Najstarsza z nich powiedziała:
— Chodźcie, zrobimy ze skrzydeł łódkę. Siądziemy w dwa rzędy skrzydłami do wewnątrz. Niech lis myśli, że po morzu płynie prawdziwa łódka.
I tak zrobiły. Siadły w dwóch rzędach, rozłożyły skrzydła. W środku powstała łódeczka, a na zewnątrz wystawały wiosła-skrzydełka.
Płyną sobie kaczki, a najstarsza z nich komenderuje:
— Raz-dwa, raz-dwa! Mocniej wiosłować!
Lis miał już ze starości słaby wzrok. Patrzy na wodę i widzi: płynie łódka, a w łódce siedzą wioślarze i zgodnie wiosłują.
Lis zatrzymał się i krzyczy:
— Hej, hej! Wioślarze, przybijcie do brzegu, podwieźcie mnie kawalątek! Czy nie poznajecie mnie? Przecież to ja — pan tutejszej okolicy! Czyż nie widać, że jestem zmęczony?!
Kaczki podpłynęły do brzegu, a lis wlazł w.sam środek łódeczki, usiadł, wypiął dumnie pierś, rozłożył ogon i przymrużył z zadowolenia oczy. Łódka szybko odbiła od brzegu.
Nagle lis usłyszał głos najstarszej cyraneczki:
— No cóż, popływałyśmy, a teraz sobie polatamy!





I nim się lis zorientował, już był w wodzie. Patrzy, a kaczki odleciały daleko. Popłynął w kierunku brzegu. 
Płynie i myśli: „Kaczki mnie oszukały. Zhańbiły przed całym światem". 

Kaczuszka - ukraińska bajka ludowa wschodniosłowiańska

Kaczuszka
bajka ukraińska

Byli raz sobie dziad i baba. Pewnego razu poszli do lasu na grzyby i znaleźli kaczuszkę. Kaczuszka kulała na jedną nogę i starzy wzięli ją ze sobą do domu. 

Lustracja: Ivan Bilibin

Nazajutrz znowu poszli do lasu na grzyby, a kaczuszce zrobili gniazdko z piórek i w tym gnieździe ją posadzili. Kiedy poszli, kaczuszka przemieniła się w dziewczynkę. Dziewczynka podłogę w izbie wymyła, wody w wiadrach naniosła i pierożków napiekła. 

Łapeć - bajka rosyjska

Łapeć
bajka rosyjska (ludowa)


Szła drogą baba i znalazła łapeć. Przyszła do wsi i prosi gospodarza: 

- Przenocujcie mnie! 
- Ano, dobrze! Noclegu z sobą człowiek nie nosi. 
- A gdzie mam łapeć położyć? 
- Kładź pod ławę. 
- Nie, mój łapeć w kurniku spać zwyczajny.
I położyła łapeć w kurniku z kurami. Rano baba wstaje i mówi: 

- A gdzie moja kurka? 
- Co też ty mówisz - powiada do niej gospodarz - przecież miałaś tylko łapeć! 
- Nie, miałam kurkę! A jeśli mi jej nie oddacie, podam was do sądu. 
No i gospodarz oddał jej kurkę. Baba poszła dalej drogą. Idzie, idzie, aż zapadł wieczór. Przychodzi do wsi i prosi: 

- Przenocujcie mnie! 
- Ano, dobrze! Noclegu człowiek z sobą nie nosi. 
- A gdzie mam kurkę spać położyć? 
- Niech z naszymi kurami przenocuje. 
- Nie, moja kurka z gęsiami spać zwyczajna. 
I posadziła kurkę z gęsiami. Nazajutrz wstaje i mówi: 

- A gdzie moja gąska? 
- Jaka znów twoja gąska? Przecież miałaś tylko kurkę. 


- Nie, miałam gąskę! Oddajcie mi gąskę, a jak nie oddacie, to pójdę do sądu i zaskarżę.